Helena Englert wkroczyła na parkiet "Tańca z Gwiazdami" z dużym bagażem oczekiwań. Aktorka i wokalistka, córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, od początku swojej kariery mierzy się bowiem z łatką tzw. "nepo baby" - osoby, której start w show-biznesie miał być ułatwiony dzięki znanym rodzicom. Sama Englert wielokrotnie podkreślała, że zdaje sobie sprawę z przywilejów, jakie daje jej nazwisko, ale chce pracować na własne sukcesy. Jeszcze przed startem programu mówiła, że ma poczucie, iż "nikt jej nie lubi" i chciałaby, żeby widzowie poznali ją z innej strony. W pierwszym odcinku "TzG" Helena zatańczyła sambę. Nie był to łatwy debiut - samba należy do bardziej wymagających tańców, jednak jurorzy docenili jej energię i temperament. Aktorka otrzymała od nich 28 punktów i uplasowała się na pierwszym miejscu wraz z Mandaryną. Po zejściu z anteny Helena udzieliła kilku wywiadów, w których komentowała swój debiut, reakcje jurorów i pierwsze opinie widzów. Porozmawiała z nią również nasza reporterka. W pewnym momencie zapytała Englert, co myśli o tym, że wiele osób nazywa ją "nepo baby". Młoda aktorka nie przebierała w słowach.
Helena Englert wprost o nieprzyjemnych określeniach. "Staram się..."
Podczas rozmowy poruszono mnóstwo interesujących wątków. Helena Englert zdradziła m.in. że dostała ostatnio propozycję wzięcia udziału w "Królowej przetrwania".
Dostałam propozycję (...), ale nie, absolutnie nie. Ja jestem team Polsat. No tak. Team Polsat. Ja mogę być królową, ale tylko Polsatu - powiedziała.
Później temat zszedł na komentarze, z którymi aktorka mierzy się w zasadzie od początku swojej przygody z show-biznesem. Okazuje się, że 26-latka doskonale rozumie frustrację osób, które jej nie znają.
Gdybym ja siebie nie znała, to ja bym prawdopodobnie miała o sobie takie samo zdanie jak inni. Co więcej, jak patrzę na przykład na ludzi, którzy są z zagranicy, są w mojej pozycji, jakby na... nie chcę się porównywać do super dużych nazwisk, ale jak patrzę na takich ludzi, to też sobie myślę: no wiadomo. A potem się pukam w głowę i orientuję się, jak strasznie łatwo jest wpaść w tę samospełniającą się przepowiednię i że absolutnie nie ma to żadnego sensu. I ja nie wiem, może to jest jakieś takie ezoteryczne gadanie, ale ja wierzę, że energia, którą się daje, ona wraca i ja staram się lubić wszystkich, być miła dla wszystkich - tłumaczyła.
Co jeszcze powiedziała nam Helena Englert? Więcej w naszym materiale wideo.
Zobacz też:
















