Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor od lat tworzą zgrany duet, i to nie tylko w życiu prywatnym, ale również zawodowym. Małżonkowie chętnie pokazują wspólne chwile w mediach społecznościowych, a ich pełne humoru filmiki regularnie bawią internautów. Nie brakuje w nich żartów z codzienności, wzajemnych uszczypliwości i sytuacji, w których wiele par może odnaleźć samych siebie. Ostatnio aktorka pojawiła się na wydarzeniu Kobieta Roku Glamour 2026, gdzie udzieliła kilku wywiadów. W rozmowie z naszą reporterką opowiedziała między innymi o podziale obowiązków w małżeństwie i zasadach, które obowiązują w jej związku z prezenterem.

Joanna Koroniewska wprost o małżeństwie z Maciejem Dowborem. "Kiedyś było zupełnie inaczej"

W trakcie rozmowy Koroniewska została zapytana m.in. o koniec znajomości z Szelągowską. Padła zaskakująca odpowiedź. Później temat zszedł na jej małżeństwo z Maciejem Dowborem. Simona Stolicka zapytała aktorkę, czy w ich relacji panują jakieś kontrowersyjne zasady w kwestii podziału obowiązków.

U nas jest nudno, naprawdę. Mój mąż wiele rzeczy robi, ale sprząta nienajlepiej, pierze nienajlepiej. Ja ostatnio się śmiałam, że na wakacjach w Hiszpanii, jak byliśmy, to właściwie ja nie wchodziłam do tego basenu. On gdzieś tam ciągle był z dziećmi i funkcjonował, a ja rzeczywiście cały czas właściwie prałam, sprzątałam, gotowałam. My mamy też taki podział obowiązków. Kiedyś było zupełnie inaczej. Kiedyś pamiętam, byłam taka waleczna, tak strasznie chciałam doprowadzić do tego, żeby on miał po równo ze mną. Ale teraz wiem, że on robi pewne rzeczy lepiej ode mnie - opowiadała. 

W tej samej rozmowie zdradziła, że również w pracy mają jasny podział obowiązków. 

Zobacz także:

Mój mąż jest wybitnym montażystą i reżyserem, więc wiecie, ja muszę mu się podkładać jako jego, że tak powiem aktoreczka. No i co mogę zrobić? Mogę tylko, przepraszam bardzo, ale w tym samym czasie zrobić mu obiadek. Nie no żartuję, ale rzeczywiście jest tak, że mamy podział - tłumaczyła. 

Nasza reporterka zapytała ją także o to, czy w ich słowniku istnieje coś takiego jak czynności damskie i czynności męskie. 

Tak, ale wiesz co? Ja nie mam tego problemu, bo ja się nauczyłam z biegiem lat przy wychowywaniu dzieciaków, że niektórzy faceci po prostu do pewnych rzeczy nie mają tego drygu.  (...) Ale też naprawdę jest tak, że on dba jako facet o pewne rzeczy, bo już nauczyliśmy się tego. Czy to oznacza, że inni nie mogą inaczej? Oczywiście, że mogą. Są faceci, którzy zostają w domu, świetnie opiekują się dziećmi. Mój mąż świetnie bawi się z dzieciakami. Ale rzeczywiście, u nas jest bardzo nudno, banalnie, normalnie. Może to jest kontrowersyjne, bo się o tym nie mówi, ale ja nie uważam, że to jest złe, ale nie uważam tak teraz, kiedy jestem prawie pięćdziesięcioletnią kobietą. Jak miałam trzydzieści lat, to się buntowałam cały czas - mówiła. 

Zobacz też: