Rodzinne opowieści

Karolina Malinowska i Olivier Janiak: Najpiękniejsze słowo świata "MY"

Praga. Dochodzi 22. W drzwiach salonu połączonego z kuchnią wita mnie Karolina i cavalierka Fany. Z miękkiego światła wyłaniają się książki, obrazy, bibeloty, wygodny fotel, kwiaty i mnóstwo dziecięcych zabawek. Olivier jest na piętrze, usypia dzieci: pięcioletniego Fryderyka, trzyipółletniego Christiana i rocznego Juliana. Dziś wyręcza żonę, bo Karola miała lekki macierzyński kryzys. „Od rana byłam z chłopakami sama – tłumaczy się speszona – co chwilę: mamci, mami, mama… albo płacz. Pod wieczór ogarnęło mnie totalne wyczerpanie, nawet nie fizyczne, tylko psychiczne”. Kiedy Olivier dołączy do nas po półgodzinie, powie: „Opieka nad tyloma dziećmi to hardcore. W pierwszych latach kobieta rezygnuje z 90 procent siebie, a te 10, co jej zostaje, to na sen. Dlatego tak was podziwiam, drogie panie. Bo choć wydaje mi się, że potrafię być zaangażowanym ojcem, to nigdy nie będę tak dobrym ojcem, jak moja żona potrafi być matką”. Byłam pod wrażeniem.

Vespa i urodziny


Niedawno pan domu świętował 40. urodziny. „Trudno jest coś fajnego ofiarować mężczyźnie, który teoretycznie ma wszystko, a jak nie ma, to może kupić”, opowiada Karolina, nalewając mi zimnej wody do szklanki. Niegazowanej, innej nie piją. „Dlatego wymyślenie prezentu na 40. urodziny dla Oliviera było wyzwaniem. Skuter, czarna vespa, najnowszy model, przyjechał w sobotę rano, w dniu urodzin. Wyglądał imponująco do momentu, kiedy nagle zamknęła się na nim brama garażowa, bo dostawca… się zagadał. Zmiażdżona vespa odjechała do wymiany. Oli dostał tylko kluczyki i kask. Powiedziałam: »Kochanie, reszta w poniedziałek, żeby cię nie kusiło«, bo wieczorem organizował imprezę urodzinową na 250 osób”.


Korzystam z tego, że jesteśmy same: „Czułaś lęk, kiedy myślałaś, że mąż kończy 40 lat, zacznie podsumowywać swoje życie…?”. „A takie podsumowanie nie zawsze wypada na plus dla żony, z którą spędziło się 11 lat?”, Karola dokończyła za mnie pytanie. „Nie jestem strachliwa o takie rzeczy, bo wydaje mi się, że tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Czyli niewiele. Raczej wierzę w to, że 40-latek, który jest spełniony w pracy, który – mam wrażenie – jest spełniony w domu, ma żonę, trójkę dzieci, kochanych rodziców, przyjaciół, który świetnie wygląda, a oprócz tego ma jeszcze mnóstwo ciekawych rzeczy do powiedzenia, który kocha to, co robi, i robi to z pasją, który odkrył nowe terytoria, na przykład prowadził gazetę, zarządzał redakcją… to – jednym słowem – nie jest typ, który zaraz będzie miał kryzys w stylu: muszę mieć porsche i 20-letnią cycatą blondynę z przodu. Może taki kryzys kiedyś przyjdzie, ale nie uprzedzam faktów. Nie zastanawiam się nad tym”.

Odpowiedzialność


„Słyszę, że Oli idzie”. Karolina mówi o mężu: „O, Oli, mój mąż, mój partner”. Olivier o niej: „Malina, moja żona, moja partnerka”. Kiedy Olivier wypali na balkonie papierosa, mówi: „Nieustannie myślę o odpowiedzialności, która wiąże się z ojcostwem. Kiedy budzę się rano i patrzę na moich trzech synów, którzy wchodzą na mnie, bo chcą się bawić i przytulać, myślę o tym, że muszę jeszcze przynajmniej naście lat pożyć, żeby zadbać o byt tych chłopaków. I ich matki oczywiście”.

Pytam, czy się boi. „Nie boję się. Po prostu myślę, ile jeszcze rzeczy chciałbym zrobić, żeby oni mieli komfort życia. A z drugiej strony wciąż pamiętam siebie z czasów, kiedy przyjechałem do Warszawy. Byłem biednym chłopakiem, który ciułał na wszystko. Chciałem sobie kupić nowy płaszcz, to myślałem o nim przez trzy miesiące, zanim na niego odłożyłem”.

„Kiedy Oli mówi o zabezpieczeniu naszej przyszłości, nie ma na myśli tylko życia w jego materialnym wymiarze. Stworzyliśmy dom, w którym codziennie rozmawiamy o tym, co dzieje się na świecie. Dziś nasz pięcioletni syn, który oglądał z nami »Fakty«, po programie zapytał: »Mamo, a kiedy będzie nasza wojna?«”.

Co mu odpowiedzieliście?


Karolina: „Że nie będzie wojny, żeby się nie bał. Z lękiem zadał to pytanie kilka razy, ale potem przyjął do wiadomości nasze zaprzeczenia”.
Olivier: „Ufa rodzicom. Jesteśmy całym jego światem. Na razie. Jedynym i najważniejszym punktem odniesienia. Choć dziś rano nasz trzylatek z powagą mnie poinformował: »Tato, nie mogę zapalić z tobą papierosa na balkonie, bo mi babcia zabroniła (śmiech)«. Chodziło o to, że już nie będzie mi w tym niecnym procederze dotrzymywał towarzystwa”.

Kiedy ich pytam, o czym konkretnie rozmawiają, mówią: o polskim rządzie, o Polsce, która wiecznie jest na pograniczu dwóch światów – Wschodu i Zachodu, o Putinie, o potędze i słabościach Rosji, o naturze człowieka, o sankcjach, które zaczęły się od jabłek, a skończyły – na razie – na zakazie importu mięsa, nabiału i przelotów, o politykach, którzy cierpią na manię wielkości.

Olivier się zapala: „Pomyśl o ludziach, którzy żyją w Iraku, Palestynie, Syrii, Afganistanie, na Ukrainie, i w tej chwili boją się o życie dzieci, żony, męża, rodziców. W porównaniu z nimi nie mamy ŻADNYCH problemów. Nie zdajemy sobie sprawy, w jak szczęśliwej przestrzeni żyjemy. Przeraża mnie, że mimo postępu technologii, medycyny, nauki natura ludzka wygrywa. Zawsze znajdą się ludzie z chorymi ambicjami, zaślepieni władzą, którzy chcą udowodnić innym, że mają rację, nawet jak jej nie mają. Ale mają za sobą na przykład ogromny naród, potrafią nim manipulować, ogłupić go, zniewolić i uczynić sąsiadom rzeczy, o których wolałbym nie myśleć”.

Vis-a-vis stołu, przy którym rozmawiamy, wisi ogromne lustro z rozrysowanym planem nowego mieszkania, do którego wkrótce się przeprowadzają. Wygląda imponująco. Olivier mówi z dumą: „Dochodzimy do sytuacji, o której marzyłem, czyli o wielopokoleniowej rodzinie, gdzie jedni troszczą się o drugich. Dziś babcie nam pomagają i są wybawieniem. My w podzięce zaopiekujemy się nimi na starość. Tak chcemy wychować naszych synów”.

Cały artykuł przeczytasz w nowej "Vivie!". W sprzedaży od 28 sierpnia 2014.

Przeładuj

Jak Paula Tumala zareagowała na wieść o ciąży bliźniaczej? Taka reakcja to zupełna normalność!

zobacz 01:36