Isabell Horn, 42-letnia aktorka znana z telenoweli "Gute Zeiten, schlechte Zeiten” ("Dobre czasy, złe czasy”), znów znalazła się w centrum dyskusji o relacjach. Ostatnio jej wypowiedzi z mediów społecznościowych i wcześniejsza rozmowa w podcaście wróciły echem, bo Horn otwarcie opisała, jak z partnerem Jensem Ackermannem układają swój związek i jakie granice uznają za kluczowe.
WIDEO…
Isabell Horn przyznaje, że żyje w otwartym związku
Horn podkreśla, że fundamentem ich układu są szczerość, wzajemny szacunek i odpowiedzialność za emocje drugiej osoby. To właśnie te trzy elementy mają utrzymywać całość w ryzach, nawet jeśli model odbiega od klasycznego.
Jednocześnie aktorka studzi wyobrażenia, które często idą za hasłem "otwarty związek". W jej opowieści to rozwiązanie brzmi odważnie, ale w praktyce nie jest realizowane intensywnie. Powód jest prozaiczny: zwykła codzienność i brak czasu.
Brzmi to bardziej ekscytująco, niż wygląda u nas na co dzień. Tak naprawdę nie żyjemy tego modelu aż tak aktywnie. Po prostu brakuje nam na to czasu
Nieoczekiwane wyznanie Isabell Horn
Horn dodaje też, że pozostaje otwarta na nowe doświadczenia. Drugim elementem, który przyciągnął uwagę, było osobiste wyznanie Horn na temat tego, że pociągają ją również kobiety, choć jednocześnie zaznaczyła, że dotąd nie miała doświadczeń z kobietami.
Zdecydowanie pociągają mnie również kobiety
Horn i Ackermann mają mierzyć się z powtarzanymi sugestiami, że w ich relacji "czegoś brakuje”, że taki układ nie ma przyszłości albo że prędzej czy później ktoś zostanie zraniony. Aktorka nie ukrywa, że takie komentarze wracają, ale nie przedstawia swojej historii jako prowokacji.
Horn i Ackermann mają dwoje dzieci - córkę Ellę, urodzoną w 2017 r., oraz syna Fritza, urodzonego w 2019 r. Aktorka stanowczo nie zgadza się z tezą, że otwarty związek automatycznie oznacza chaos albo brak stabilizacji w domu.
Zobacz także:
Marta z "Love is Blind" w poruszających słowach o odpuszczaniu. Nie zabrakło łez
Prawda o treningach Mandaryny do "Tańca z Gwiazdami" wyszła na jaw. Wszystko się nagrało

















