Finał polskiej edycji "Love is Blind" już dawno za nami, ale emocje jeszcze całkiem nie opadły. Fani z uwagą śledzą losy uczestników po programie. Ogromnym zainteresowaniem cieszy się Marta, która w kabinach zaręczyła się z Damianem, a w finale wzięła z nim ślub. Niestety para jakiś czas temu postanowiła się rozstać. Marta zaczęła zupełnie nowy rozdział w swoim życiu. Na Instagramie dzieli się z fanami osobistymi refleksjami i kadrami z codziennego życia. Teraz była uczestniczka "Love is Blind" zaskoczyła przemyśleniami na temat odpuszczania. Jej słowa z pewnością dały wielu osobom do myślenia. 

WIDEO

player placeholder

Marta z "Love is Blind" o odpuszczaniu. "Dziś niebo płakało gwiazdami razem ze mną" 

Ostatnio Marta z "Love is Blind" zaskoczyła poruszającym wyznaniem. Podczas oglądania filmu animowanego "Pocahontas" zrozumiała, że ma wiele wspólnego z główną bohaterką. 

Nie wybiera łatwych ścieżek, kocha całą sobą, rozmawia z przodkami, słucha intuicji, jest odważna, kreatywna. Jeżeli też zawsze czułaś, że jesteś Pocahontas, chyba już wiesz dlaczego. Czasem wiatr nie zabiera tego, co kochasz. Pokazuje tylko, w którą stronę iść. Dopiero jako dorosła zrozumiałam, dlaczego utożsamiam się z Pocahontas - pisała. 

Tym razem do ciekawych refleksji skłonił ją widok spadających gwiazd. Ich krótka, choć zachwycająca obecność na nocnym niebie stała się dla niej pretekstem do zastanowienia się nad tym, jak trudno czasem pozwolić czemuś odejść.

Zobacz także:

Dziś niebo płakało gwiazdami razem ze mną. To spektakl, który uczy sztuki odpuszczania. Niebo niczego nie zatrzymuje. Gwiazdy pojawiają się, spadają i znikają. Może na tym to polega? Patrzeć. Czuć. I pozwolić spaść - pisała. 

Marta z "Love is Blind" o rozstaniu z Damianem. "Powodem mojego odejścia..." 

Rozstanie uczestników odbiło się w sieci szerokim echem. Marta i Damian zdobyli ogromną sympatię widzów i wiele osób wierzyło, że uda im się kontynuować małżeństwo poza kamerami. Dlaczego im nie wyszło? 

Powodem mojego odejścia, odejścia, po którym zresztą jeszcze próbowaliśmy wszystko uratować i poskładać, nie był jednorazowy impuls. To było chroniczne, zbierające się poczucie braku bezpieczeństwa w tym związku, spowodowane niestabilnością finansową i emocjonalną. Przyznaję, że jestem osobą lękową, co nie oznacza, że boję się problemów. To oznacza, że panicznie boję się opuszczenia. A przy stylu przywiązania, jakim jest unikowy, jest to bardzo trudna sytuacja, ponieważ druga strona reguluje się poprzez odcinanie się ode mnie - mówiła Marta w jednym z nagrań. 

Zobacz też: 

Marta z
Fot. Instagram/martafrymer