Podbił serca widzów jako Fifi z „Rodziny zastępczej”. Po latach wrócił na mały ekran
Sergiusz Żymełka, niezapomniany Fifi z "Rodziny zastępczej", po latach przerwy wrócił do telewizji i zagrał w innym znanym serialu telewizyjny. Aktor opowiada o dramatycznym dzieciństwie i przełomowym powrocie na ekrany. Przez długi czas trzymał się z dala od show-biznesu.

Sergiusz Żymełka, który zyskał ogromną popularność jako Filip „Fifi” Kwiatkowski w „Rodzinie zastępczej”, po długiej przerwie znów pojawił się w telewizji. Tym razem aktor dołączył do obsady serialu „Lombard. Życie pod zastaw” produkowanego przez Telewizję Puls. Jego udział w nowym projekcie odbił się szerokim echem wśród fanów, którzy z nostalgią wspominają jego dziecięce kreacje. Widzowie mogli zobaczyć Sergiusza Żymełkę nie tylko w „Lombardzie”, ale również w programie „Kolacja w ciemno”. Aktor, przez lata nieobecny na ekranie, wraca do branży z nową energią i historią, która szokuje swoim przebiegiem.
Sergiusz Żymełka nie miał łatwego życia. Rola w „Rodzinie zastępczej” mu pomogła
Sergiusz Żymełka w rozmowie z Plejadą otwarcie opowiedział o swoim dzieciństwie, które dalekie było od sielanki. Wychowywany przez samotną matkę-tancerkę, doświadczał niedostatku na co dzień. Przyznał, że bywały dni, kiedy na życie mieli z mamą jedynie pięć złotych. To właśnie dzięki roli w „Rodzinie zastępczej” Żymełka oraz jego mama mogli odbić się od dna i zacząć nowy etap. Serial nie tylko zapewnił mu rozpoznawalność, ale przede wszystkim pozwolił przetrwać trudny okres.
Mam duży sentyment do tych czasów. Spędziłem na planie „Rodziny zastępczej” kawał życia. Chyba nigdy tego nie mówiłem, ale ten serial uratował mi i mojej mamie życie. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, nigdy się u nas nie przelewało. Mama pracowała jako tancerka, samotnie mnie wychowywała i ledwie wiązaliśmy koniec z końcem. Bywało tak, że mieliśmy pięć złotych dziennie na życie. Nie mogliśmy wydać ani grosza więcej. Wiem więc, co to głód i bieda. Dzięki temu, że grałem w serialu, mogliśmy się odbić od dna i wyjść na prostą
Warto przypomnieć, że niedawno mogliśmy zobaczyć inny sensacyjny powrót. Słynny Kostek z „Listów do M.” zagrał w hicie Netfliksa i zaskoczył wielką metamorfozą.
Sergiusz Żymełka przez lata trzymał się z dala od show-biznesu. Teraz zagrał w serialu „Lombard. Życie pod zastaw”
Po zakończeniu zdjęć do „Rodziny zastępczej” Sergiusz Żymełka zniknął z ekranów i skupił się na rozwoju poza światem aktorskim. Przez wiele lat pracował w branży IT, gdzie odnosił sukcesy, m.in. pomagając przy tworzeniu Profilu Zaufanego.
Chwilę przed pandemią założył jednoosobową działalność gospodarczą, jednak sytuacja nie była łatwa - stracił kontrakt z firmą, z którą współpracował. Pozbawiony stałego zatrudnienia i pogrążony w niepewności pandemicznej rzeczywistości, musiał nauczyć się samodzielnego prowadzenia firmy, radzenia sobie z ZUS-em i VAT-em. Jak sam przyznał, ogromne znaczenie miało dla niego wsparcie nowego wspólnika, dzięki któremu udało mu się wyjść na prostą.
Chwilę przed pandemią założyłem jednoosobową działalność gospodarczą. Niestety, z różnych powodów, mój kontrakt z tą firmą, z którą byłem związany, nie został przedłużony. Zostałem więc z tą działalnością i bez pracy. Do tego koronawirus szalał w najlepsze, więc sytuacja nie była zbyt kolorowa. Na szczęście, poznałem człowieka, który potem został moim wspólnikiem i przyjacielem. Dowiedziałem się od niego, z czym wiąże się prowadzenie własnej firmy. Zrozumiałem, o co chodzi z ZUS-em i VAT-em. Wszystko to pozwoliło mi wyjść na prostą
Zobacz także:
- Grała uroczą Basię w "M jak Miłość". Teraz jest już dorosła i trudno ją rozpoznać
- Tak dziś wygląda mały Krzyś z "M jak miłość". Wojciech Traczyński zniknął nagle z ekranów

