W mediach ukazał się wywiad z Martą Nawrocką, który natychmiast wywołał duże zamieszanie. Pierwsza dama w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim opowiedziała nie tylko o tym, jak zmieniło się jej życie po przeprowadzce z Gdańska do Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Żona Karola Nawrockiego zabrała też głos w sprawie rodziny. W podcaście pojawił się temat trudnych doświadczeń z okresu kampanii wyborczej.
WIDEO…
Marta Nawrocka gorzko o hejcie w czasie kampanii
Podczas rozmowy w podcaście Bogdana Rymanowskiego pojawił się temat hejtu, jak spadł nie tylko na prezydenta Karola Nawrockiego, ale też Martę Nawrocką i jej dzieci. Pierwsza dama przyznała, że doświadczenia z czasu kampanii wyborczej były trudne. Zwłaszcza że nie oszczędzono nawet jej córki Kasi, najmłodszej z całego rodzeństwa. Marta Nawrocka przyznała, że na szczęście dziewczynka jest za mała, żeby zdać sobie spraw z tego, co się działo w mediach.
Kampania była, wszyscy wiemy jaka. Była ogromna fala hejtu i nienawiści skierowana już nie na mojego męża, ale też na naszą rodzinę. To było przykre doświadczenie dla naszej rodziny. Doświadczona hejtem została też nasza córka Kasia. Na całe szczęście jest na tyle mała, że w ogóle nie ma o tym zielonego pojęcia, co się działo w sieci i mediach. My, jako dorośli, poradziliśmy sobie – powiedziała Marta Nawrocka.
Pierwsza dama nie ukrywała, że to doświadczenie, choć trudne, jeszcze bardziej wzmocniło jej rodzinę.
Wiedziałam, że jak będzie kampania, to będzie ostra gra i wszystkie chwyty dozwolone. Nawet liczyłam, że będzie jeszcze gorzej, szczerze mówiąc. (…) Myślę, że to nas też wzmocniło tak rodzinnie mocno, te przykre doświadczenia – stwierdziła pierwsza dama.
Warto przypomnieć, że w głośnym wywiadzie Marta Nawrocka skomentowała występ Skolima w Juracie.
Marta Nawrocka ujawniła, co spotkało jej męża. „Ścieżka do pracy usłana była zniczami”
W podcaście Marta Nawrocka przypomniała, że kampania wyborcza nie była pierwszym jej spotkaniem z hejtem. Przykre sytuacje dotykały jej rodzinę już w okresie, w którym Karol Nawrocki został dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Już wtedy hejt dotykał wszystkich członków rodziny obecnego prezydenta, nawet jego mamę, teściową pierwszej damy.
My się mierzyliśmy z tym hejtem dużo wcześniej. Kiedy mąż został dyrektorem muzeum, to politycznie nie uznawali go za dyrektora, też były różne nieprzyjemne sytuacje. Pod muzeum samym czy na bloku teściowej wulgaryzmy wypisane na mojego męża. Nasze dzieci też brały w tym udział, wiedziały, że coś takiego jest. Ale one znają swojego tatę, swoją mamę, wiedzą, kim jesteśmy, znają wartości. Uważam, że to są biedni ludzie, którzy takie rzeczy wypisują. Nawet mi ich szkoda – opowiedziała Marta Nawrocka.
Ale trzeba z tym walczyć. Trzeba edukować dzieci od najmłodszych lat – dodała.
Pierwsza dama przypomniała sytuację, która szczególnie zapadła jej w pamięć. Kiedy Karol Nawrocki szedł do pracy jako dyrektor muzeum, ustawiono mu znicze. Natomiast na bloku, w którym mieszka mama prezydenta, pojawiły się obraźliwe napisy.
Jak już człowiek raz przez to przeszedł i wie, z czym to się wiąże, to potem mocniejszy z tego wychodzi. To na pewno wzmocniło mojego męża. On zresztą to jest taka silna osobowość. On też tym się za bardzo nie przejmował, a to było przykre. Wchodził do pracy, jako nowy dyrektor, a ścieżka do pracy usłana była zniczami i napisy: „Nawrocki, zawracaj, to droga donikąd”. (…) Plus obraźliwe napisy na bloku jego mamy, to nie były przyjemne sytuacje – opowiedziała Marta Nawrocka.
Zobacz także:
- Marta Nawrocka szczerze o wychowaniu dzieci. Jej słowa dają do myślenia. "U nas tak jest"
- Marta Nawrocka złożyła wizytę za granicą. Zwróciła uwagę stylizacją


















