Reklama

Sprawa śmierci posła Lewicy Łukasza Litewki nie schodzi z nagłówków, a teraz wraca z nowym, bardzo konkretnym wątkiem: pieniędzmi. 57-letni mieszkaniec Sosnowca, podejrzany o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, 28 kwietnia opuścił areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tys. zł. Kim są osoby, które zdecydowały się wpłacić kaucję?

Śledztwo po śmierci Łukasza Litewki w toku

Wypadek z udziałem Łukasza Litewki wciąż budzi ogromne emocje. Na jaw wychodzą kolejne szczegóły śledztwa, a zwolnienie z aresztu kierowcy, który śmiertelnie potrącił polityka jeszcze bardziej podgrzewa atmosferę. Poręczenie majątkowe pojawiło się w tej historii jako warunek wyjścia na wolność po decyzji sądu. Sąd zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt, jednocześnie dopuszczając jego uchylenie po wpłacie 40 tys. zł w terminie 14 dni. Gdy pieniądze wpłynęły, podejrzany 57-letni kierowca wyszedł z aresztu.

I właśnie wtedy pojawiło się pytanie, które rozgrzało opinię publiczną: kto faktycznie stanął za przelewem. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, prok. Bartosz Kilian, przekazał, że kwotę wpłaciły osoby najbliższe podejrzanemu.

To były osoby dla niego najbliższe.
- ujawnił prok. Bartosz Kilian w rozmowie z ''Faktem''.

Śledczy nie podają jednak, o kogo chodzi, podkreślając ograniczenia na etapie postępowania. Efekt? Wokół tej decyzji wciąż narasta napięcie, bo każdy "brak dopowiedzenia" automatycznie podbija emocje.

Sąd zgodził się na wyjście 57-latka, ale prokuratura składa zażalenie

To nie jest koniec wątku kaucji, tylko jego kolejny rozdział. Prokuratura złożyła zażalenie na postanowienie sądu dotyczące możliwości opuszczenia aresztu po wpłaceniu poręczenia. W ocenie śledczych to właśnie tymczasowy areszt najlepiej zabezpiecza tok postępowania, które jest na wczesnym etapie.

Zażalenie ma rozpoznać Sąd Okręgowy w Sosnowcu, ale na moment przekazywania tych informacji termin posiedzenia nie był jeszcze wyznaczony. To oznacza, że formalnie sytuacja podejrzanego może się jeszcze zmienić, a w sprawie wciąż zapadają kluczowe decyzje procesowe.

Prokuratura wciąż czeka na termin posiedzenia w sprawie zażalenia dotyczącego bezwzględnego aresztu.
- mówi dla ''Faktu'' prok. Bartosz Kilian

W praktyce mężczyzna po wyjściu z aresztu ma zastosowane środki zapobiegawcze: dozór policji oraz zakaz opuszczania kraju.

Podejrzany kierowca ws. Łukasza Litewki jest pod ochroną policji.

W tle tego śledztwa pojawił się jeszcze jeden wątek, który budzi oburzenie wśród opinii publicznej. Podejrzany ws. śmierci Łukasza Litewski został objęty ochroną policji. Powodem były niepokojące wpisy w mediach społecznościowych. Prokuratura podkreślała, by nie działać na własną rękę i pozwolić służbom wykonywać swoje obowiązki. Śledczy informowali też, że monitorują przestrzeń cyfrową pod kątem ewentualnych zagrożeń. Jednocześnie przekazano, że w ramach tego postępowania nie doszło do dodatkowych zatrzymań.

Tragedia, od której wszystko się zaczęło, wydarzyła się 23 kwietnia na ul. Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Łukasz Litewka jechał wtedy na rowerze i został potrącony przez samochód. Polityk miał 36 lat.

Pożegnanie Łukasza Litewki w Sosnowcu miało charakter państwowy, a organizacją uroczystości zajęła się Kancelaria Sejmu. Litewka był szeroko kojarzony nie tylko z polityką, ale też z aktywnością społeczną i charytatywną m.in. poprzez fundację TeamLitewka, która nagłaśniała akcje pomocowe i mobilizowała ludzi do wsparcia potrzebujących.

Dziś, gdy emocje po tragedii wciąż są żywe, kolejne decyzje procesowe, zwłaszcza te dotyczące wolności podejrzanego, podlegają szczególnej obserwacji. I choć prokuratura wskazała, kto wpłacił kaucję w najbardziej ogólnym sensie, to właśnie brak szczegółów sprawia, że temat nie cichnie.

Zobacz także:

Kto sfinansował kaucję za 57-letniego kierowcy ws. Łukasza Litewki? Prokurator zabrał głos
Kto zapłacił kaucję za 57-letniego kierowcę ws. Łukasza Litewki? Prokurator zabrał głos, Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...