Kolejny dramat w "M jak miłość" po śmierci Franki. Widzowie są wściekli
Choć od śmierci Franki w „M jak miłość” minęło już trochę czasu, ten wątek wciąż dominuje w popularnej telenoweli. Pogrążony w depresji Paweł Zduński próbował targnąć się na swoje życie. Wygląda na to, że widzowie mają już dość tak dramatycznej narracji. W komentarzach wybuchła burza po ostatnim odcinku.

Dramaty w rodzinie Zduńskich nie odpuszczają, a 1926. odcinek „M jak miłość” uderzył w widzów z pełną siłą. W centrum znalazł się Paweł Zduński, który po śmierci Franki przeżywa epizod depresyjny. W odcinku pojawiają się sceny z cmentarza, niepokojąca wizja Marysi i finał, który dla wielu fanek i fanów okazał się emocjonalnie nie do udźwignięcia. Mnóstwo fanów kultowej produkcji Telewizji Polskiej stwierdziło, że ma dość.
Śmierć Franki to nie koniec dramatów bohaterów „M jak miłość”. Paweł Zduński targnął się na swoje życie
Ostatni odcinek „M jak miłość” rozpoczął się w ponurym nastroju. Widzowie zobaczyli zimową scenerię, cmentarz i Marysię, która jedzie na grób zmarłej Franki. To, co widzi na miejscu, wygląda jak koszmar na jawie. Na nagrobku pojawiła się dodatkowa tabliczka z imieniem zaczynającym się na „P”, a chwilę później pełne dane Pawła i data jego śmierci. Sen działa na nią jak zimny prysznic.
Po śmierci Franki Paweł nie radzi sobie z traumą. Zostaje sam z bólem i nie ma pojęcia, co zrobić z życiem. W końcu decyduje się na dramatyczny ruch, zażywa środki nasenne i miesza je z alkoholem. Na szczęście odnajduje go Marysia, która w porę wchodzi do mieszkania syna i znajduje go nieprzytomnego. Zrozpaczona matka wie, że nie ma czasu na wahanie i wzywa pomoc. Lekarzom udaje się uratować Pawła, ale sytuacja nie kończy się zbyt optymistycznie. Rodzina wie, że to mogło być ostatnie ostrzeżenie.
Widzowie „M jak miłość” zobaczyli dramatyczne sceny z Pawłem. Są oburzeni
Po tym, jak Paweł otarł się o śmierć w „M jak miłość”, widzowie postanowili zareagować. Tak mocna historia natychmiast przeniosła się poza ekran. W mediach społecznościowych zawrzało, a emocje poszły w dwie strony: część widzów podkreślała siłę scen, ale równie głośno wybrzmiała fala oburzenia. Po tragicznym wątku Franki spora część widzów potrzebuje oddechu od dramatycznej narracji.
Najczęściej powtarzał się jeden zarzut: w czasie, gdy temat zdrowia psychicznego jest szczególnie wrażliwy i szeroko omawiany, pokazanie próby samobójczej bez odpowiedniego kontekstu może być ryzykowne. Pojawiały się też głosy, że serial stał się przytłaczający, pełen śmierci i kolejnych dramatów, a wątek Pawła i Franki został doprowadzony do skrajności.
„Oby zdążyli. Trudny wątek, bo i sama depresja to trudny temat, a niestety coraz więcej i coraz młodszych osób dotyka”, „Zakończcie już ten dramat…”, „On nie powinien dołączyć do Franki, tylko żyć dla rodziny. Mały ma zostać sierotą?!”, „Ten serial zrobił się tak dobijający, że odechciewa się go oglądać. Same smutki, śmierć, dramaty, już nic śmiesznego nie ma”, czytamy w komentarzach.
Zobacz także:
- Franka wróci do "M jak miłość". Tego widzowie się nie spodziewali
- Sceny jak z horroru w „M jak miłość”. Zakapturzony mężczyzna odwiedził grób Franki




