Kinga Rusin znów nadaje z podróży, ale tym razem jej relacja miała zupełnie inny ton niż zwykłe wakacyjne wspomnienia. Gwiazda telewizji, która większą część roku spędza w drodze, trafiła na Rodos w momencie, gdy wyspę nawiedziły gwałtowne nawałnice. Dziennikarka opisała wszystko na Instagramie, a jej wpis szybko obiegł sieć. Przyznała, że sytuacja w wielu miejsach była dramatyczna.
WIDEO…
Kinga Rusin opisała tragiczne wydarzenia na Rodos
Rusin przebywała na greckiej wyspie razem z partnerem, kiedy na telefony przyszły pilne ostrzeżenia. Gwiazda przyznała, że w pierwszej chwili nie doczytała komunikatu do końca i wybiegła z domu, myśląc, że alert dotyczy trzęsienia ziemi, które na Rodos zdarza się dość często. Ostrzeżenie dotyczyło jednak silnego wiatru, dużych opadów i lokalnych podtopień. Dziennikarka relacjonowała, że kontrast między zapowiadanym zagrożeniem a błękitnym niebem nad jej głową był wręcz szokujący. Jak napisała, jeszcze dzień wcześniej nic nie zapowiadało dramatu, a w prognozie widniał jedynie deszcz.
Rano dostaliśmy na telefony alerty. Nie doczytawszy do końca wybiegliśmy z domu myśląc, że może ostrzegają przed trzęsieniem ziemi (częste zjawisko na Rodos). Alert dotyczył jednak „silnego wiatru, dużych opadów i lokalnych podtopień”. Kontrast zapowiadanego niebezpieczeństwa z błękitnym niebem nad naszymi głowami był lekko szokujący - napisała na Instagramie.
Kinga Rusin opisała dantejskie sceny kilkanaście kilometrów od siebie
Miejsce, w którym zatrzymała się gwiazda, ostatecznie nie ucierpiało. Jak podkreśliła, kilkanaście kilometrów dalej rozgrywały się jednak przerażające sceny. Gdy ona z partnerem piła kawę z widokiem na wzburzone morze, na północy wyspy wiatr zrywał dachy, a woda porywała samochody. Rusin przekazała, że znajomy pokazał jej nagrania na żywo ze środka Archangelos, przez które przeszła trąba powietrzna. Jak relacjonowała, przez kilka minut było tam naprawdę groźnie, podczas gdy u niej kilka godzin później spadł jedynie deszcz. Mimo to gwiazda przyznała, że przygotowała się na najgorsze.
Aż nieprawdopodobne, że dantejskie sceny opisywane dziś nie tylko w lokalnych ale też w światowych serwisach miały miejsce zaledwie kilkanaście kilometrów na północ od nas. I to dokładnie wtedy, kiedy piliśmy, jak gdyby nigdy nic, kawę z widokiem na wyjątkowo wzburzone morze. Na filmiku uwieczniłam malownicze czarne chmury na tle turkusowej wody. Kiedy u nas było słońce dosłownie obok, tam gdzie widać te chmury, wiatr zrywał dachy, a woda porwała samochody - opisywała Rusin.
Skala żywiołu była ogromna. Według doniesień 14 października na wyspie w kilka godzin spadło ponad 200 mm deszczu, co wywołało gwałtowne powodzie błyskawiczne, szczególnie w rejonie Archangelos i plaży Stegna [3][10]. Woda porwała do morza samochody, a w jednym z nich zginął 62-letni pracownik hotelu. Ucierpiały także Faliraki, Afandu, Ialyssos oraz samo miasto Rodos, gdzie zalane zostały domy, hotele i ulice. Rodos to popularny kierunek turystyczny, niedawno w Grecji wypoczywali Roxie Węgiel i Kevin Mglej.
Choć żywioł napędził gwieździe stracha, Rusin nie zamierzała pakować walizek. Po przejściu nawałnic pogoda w jej okolicy szybko się poprawiła, wyszło słońce, a temperatura sięgała 28 stopni. To właśnie na Rodos dziennikarka lubi spędzać jesień, pracując w cieple i spokoju.
Turystom na wyspie zalecano w tym czasie zachowanie spokoju i pozostawanie w bezpiecznych miejscach, a służby prowadziły dziesiątki akcji ratunkowych i setki interwencji związanych z wypompowywaniem wody z budynków.
ZOBACZ TAKŻE: