Kama zostawi Marcinowi pożegnalny list. Kolejny dramat w "M jak miłość"?
"M jak miłość" nie przestaje budzić emocji wśród widzów, a jedną z najszerszej komentowanych ostatnio postaci jest Kama. Widzowie w komentarzach już nieraz dzielili się kontrowersyjnymi komentarzami na temat jej postępowania, jawnie wyrażając chęć usunięcia bohaterki z fabuły. Czy sugestie fanów serialu w końcu zostały wysłuchane?

W 1919. odcinku "M jak miłość" Chodakowscy staną w miejscu, w którym nawet szczere uczucia nie wystarczą, by uciszyć rosnące nieporozumienie. Kama nie ukrywa, że praca Marcina w agencji spędza jej sen z powiek. On z kolei nie zamierza się wycofać, mówiąc wprost, że nie potrafi zrezygnować z zajęcia, które stało się jego życiową pasją. Sprawa szybko przestaje być zwykłą kłótnią i przeradza się w kryzys o radyklanych skutkach.
Kryzys Kamy i Marcina W "M jak miłość"
Rozmowa Marcina ze swoim wspólnikiem Jakubem jasno daje do zrozumienia Kamie, że nie ukochany nie spełni jej prośby i nie odejdzie z pracy. Dla Kamy to sygnał, że nie chodzi już o drobne ustępstwa, tylko o fundamentalny wybór. Dla Marcina to próba obrony świata, który zbudował.
Marcin nie chce zostawić Kamy z poczuciem, że jest mu obojętna, dlatego przygotowuje dla niej prezent, który ma pokazać, jak bardzo liczy się jej marzenie. W jej dawnym sklepie urządza nowoczesny salon fryzjerski, dopracowany zgodnie z jej projektem. Pojawiają się lustra i konkretne kolory, a całość wygląda dokładnie tak, jak Kama planowała. Emocje są ogromne, ale szybko okazuje się, że nawet tak mocny gest nie pozwala Kamie zapomnieć o konflikcie, który narasta między małżonkami.
Bohaterka przyjmuje niespodziankę, jednak nie odpuszcza tematu, który najbardziej ją boli. Wraca do sprawy pracy Marcina i jasno mówi, że nie zmieni zdania. Dla niej strach o jego życie jest zbyt wielki, by udawać, że problem nie istnieje. Marcin deklaruje, że może pracować ostrożniej i brać lżejsze sprawy, ale jednocześnie podkreśla, że pracy nie zmieni. Skutki takiej deklaracji okazały się graniczne dla relacji Kamy i Marcina.
"M jak miłość": Kama znika z domu i zostawia pożegnalny list
W domu Chodakowskich zapadła ostateczna decyzja. Wieczorem Kama pakuje się i odchodzi, a Marcin znajduje krótki, poruszający list na pożegnanie. W treści bohaterka postawiła ukochanemu ultimatum.
Kochanie, chyba dobrze się stało, że musiałeś wyjść, bo nie miałabym odwagi, żeby... odejść. Marcin, chyba jeszcze nigdy tak bardzo cię nie kochałam jak dzisiaj... Jesteś moim wszystkim. Bez ciebie mnie nie ma. I właśnie dlatego odchodzę, bo nie dam rady dłużej tak bardzo się o ciebie bać... Boję się o ciebie straszliwie... Błagam, spróbuj mnie zrozumieć, ale nie wrócę do domu, dopóki nie zmienisz zdania w sprawie swojej pracy. Kocham cię. Kama
Myślicie, że Kama zniknie z serialu na dobre? Po śmierci Franki w "M jak miłość", widzowie domagali się usunięcia i jej wątku.
Zobacz także:
- Paweł po śmierci Franki "M jak miłość" wróci do rodziny? Ten dramatyczny telefon wszystko zmieni
- "M jak miłość": fani grzmią: "Tego nie da się oglądać". Nagle gruchnęły wieści o nowym aktorze
