Reklama

Barbara z programu "Sanatorium miłości" znów wywołała burzę - tym razem już po odejściu z show. 1 kwietnia 2026 uczestniczka opublikowała na Facebooku nagranie, w którym przedstawiła własną wersję wydarzeń i uderzyła w realizatorów. Zapewniła, że część sytuacji miała zostać ustawiona, a jej wizerunek w programie świadomie ukształtowany. Dodała też, że przebywa w Kalabrii, gdzie ma dłuższy urlop po zabiegu z implantami.

Produkcja "Sanatorium miłości" zabrała głos po odejściu Barbary. Ujawniono kulisy

W programowej narracji odejście Barbary miało być konsekwencją narastającego zmęczenia grupy jej zachowaniem. Wśród komentujących sprawę pojawił się też głos scenarzysty programu Piotra Poraja Poleskiego, który określał ją jako osobę mocno indywidualną i trudną do przekonania, stawiającą swoje potrzeby ponad dynamiką grupy.

W wywiadzie, który ukazał się na łamach "Faktu", scenarzysta przekazał, że Basia sama podjęła decyzję o odejściu z "Sanatorium miłości". Zapewnił, że nikt jej do niczego nie zmusił i nie doszło też do żadnej awantury. Co ciekawe, ujawnił, że seniorka już wcześniej starała się wejść do programu, ale produkcja postanowiła zaryzykować i dać jej szansę dopiero na drugim castingu.

Basia przerwała milczenie po odejściu z "Sanatorium miłości". Uderzyła w produkcję

W nagraniu na Facebooku Barbara postawiła twardą tezę: jej zdaniem sytuacje pokazywane widzom miały być reżyserowane i układane pod z góry zaplanowany efekt. Zasugerowała, że w grupie szukano osoby, na którą da się zrzucić ciężar konfliktów - i że to właśnie ona została w ten sposób ustawiona. Warto przypomnieć, że część widzów również stwierdziła, że produkcja "Sanatorium miłości" potraktowała Basię niesprawiedliwie.

Nie była to zgrana grupa. Przeciwko mnie tak się wszystko obróciło, szukali kozła ofiarnego, wszystko było wyreżyserowane, ukartowane i to fikcja
przekazała Basia.

Najmocniej wybrzmiał jednak wątek prywatny. Barbara podważyła wiarygodność historii przedstawianej w programie na temat jej małżeństwa oraz śmierci męża. Wprost stwierdziła, że ten element jej biografii był fikcją. To poważny poważny zarzut pod adresem produkcji, która wielokrotnie podkreśla, że stawia na autentyczność.

Ja nie byłam 40 lat mężatką, mąż mi nie umarł - to jest fikcja. Wszystko jest wyreżyserowane
poinformowała seniorka.

Basia mówi o relacjach z uczestnikami "Sanatorium miłości". Uderzyła w Lilkę

W tej samej wypowiedzi Barbara wróciła też do relacji z innymi kuracjuszami. Wspomniała o Lilli, z którą na początku dzieliła pokój, i oceniła tę znajomość bardzo krytycznie.

A Lilka była dla mnie w pokoju bardzo kapryśna, nieprzyjemna, brak jej było kultury
stwierdziła.

Z jej słów wynikało, że konflikt między nimi zaczął się niemal natychmiast i był dla niej jednym z najbardziej obciążających elementów pobytu.

Nie jestem osobą nieprzyjemną dla ludzi i nie mówię mową nienawiści, tylko język mam zupełnie inny. I naprawdę jestem osobą poważną (...) Potrafię szanować ludzi i kochać ludzi. Kocham moje życie
dodała.

Na koniec Basia odniosła się do internautów, którzy wypisują o niej niepochlebne komentarze w mediach społecznościowych, budując swoją opinię na jej temat wyłącznie na podstawie przedstawionych przez produkcję materiałów.

Pozdrawiam fanów, a ludzi, którzy mi tak brzydko ubliżają - nie godzi się, wy mnie nie znacie. Naprawdę mam serce na dłoni, ale nie umiecie docenić ludzi. Mówicie odwrotnie, a telewizja tak reżyseruje, to było wszystko wymyślone
przekazała.

Myślicie, że produkcja odpowie na tak poważne zarzuty ze strony byłej uczestniczki „Sanatorium miłości”?

Zobacz także:

Basia z "Sanatorium miłości" przerwała milczenie. Uderza w produkcję
Basia z "Sanatorium miłości" przerwała milczenie. Uderza w produkcję TVP
Reklama
Reklama
Reklama