Reklama

Szósty odcinek „Sanatorium miłości” przyniósł scenę, która z miejsca podzieliła publiczność. W centrum zamieszania znalazła się Anna z Sieradza, rozwiedziona nauczycielka matematyki, która zaprosiła Aleksandra na randkę i opowiedziała o swojej próbie na hojność. Pretekstem była historia przejazdu taksówką z Konstancina do Warszawy, wycenionego na 180 zł w jedną stronę. Ta kwota wystarczyła, by w sieci ruszyła lawina emocji.

Anna, Aleksander i "test portfela" w "Sanatorium miłości"

W odcinku "Sanatorium miłości" głośno zrobiło się o tym, że Anna postanowiła sprawdzić, jak Aleksander reaguje na spontaniczne pomysły i związane z nimi wydatki. W rozmowie z Martą Manowską wyjaśniła, że chodziło o szybki wypad do Warszawy, na Stare Miasto, i to właśnie wtedy padła konkretna kwota za kurs. Ważny szczegół: opisywana sytuacja miała wydarzyć się bez obecności kamer, a mimo to stała się jednym z najmocniej komentowanych wątków epizodu.

Ja już mam pewien swój poziom. Poddałam jednego mężczyznę już, że tak powiem, testowi portfela. Nie przeszedł go, jak ja miałam czas wolny. Zapoznałam pana z taksówki, zapytałam, ile na Stare Miasto do Warszawy. Co to jest 180 zł? Myślę, że to jest żadna cena. (...). I proponuję - nie. Oj, to był ten test. No już koniec, pozamiatane. Na starość nie możemy tak biedować i dziadować
opowiedziała Marcie Manowskiej.

Widzowie "Sanatorium miłości" krytykują Annę

Zachowanie kuracjuszki wywołało ostre reakcje w mediach społecznościowych. Pojawiło się sporo komentarzy, w których widzowie zauważyli, że pieniądze nie powinny odgrywać takiej roli. Inni internauci jednak stwierdzili, że Anna ustaliła jasne zasady i nikt nie powinien mieć jej tego za złe.

„Od początku latała za Olkiem, a teraz stwierdziła, że nie. Naprawdę poszło o pieniądze?”, „180 zł za taksówkę w jedną stronę to dużo”, „Testowanie panów na pieniądze. To nie dla mnie”, „Widać, na czym najbardziej jej zależy”, „Nie widzę w tym nic złego”, „Jasno postawiła sprawę. Dla mnie to było w porządku”, „Jakby miała mało, to i by 18- zł doceniła”, czytamy w komentarzach.

Nie tylko Anna podpadła fanom programu w ostatnim czasie. Warto przypomnieć, że Teresa z „Sanatorium miłości” znalazła się w ogniu krytyki.

Anna z „Sanatorium miłości” tłumaczy

Po tej historii Anna z „Sanatorium miłości” jasno dała do zrozumienia, że w jej oczach Aleksander wypadł jak osoba zbyt oszczędna, by myśleć o nim w kategoriach partnera. Ten wniosek okazał się dla niej na tyle rozstrzygający, że dalszy ciąg relacji sprowadziła do koleżeńskiej wersji znajomości.

Można się pieniędzmi udławić od nadmiaru, szczególnie jak człowiek nie miał nic, a po studiach zaczynają się olbrzymie pieniądze jak na tamte czasy. To wszystko zniszczyło. Niesamowita przemoc psychiczna, interwencja różnych jednostek, które niosą pomoc, bo nie byłam sama w stanie tego ogarnąć. Moja córka wyjechała, żeby... pomóc mi finansowo. (...) Los się do nas pięknie uśmiechnął i nie mieszkam już w wynajętych mieszkaniach, do których wchodziło się po drabinie
wyjaśniła Anna.

W tym samym odcinku wybrzmiało też tło, które pokazuje, dlaczego temat finansów jest dla Anny tak czuły. Opowiedziała, że jej małżeństwo rozpadło się przez konflikty związane z pieniędzmi, a z czasem w relacji pojawiła się przemoc psychiczna. Wspomniała również o interwencjach jednostek niosących pomoc, o wsparciu córki oraz o tym, że jej sytuacja mieszkaniowa z czasem się poprawiła.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama