Agnieszka Woźniak-Starak wróciła do tragedii sprzed lat. Podczas poszukiwań męża miała prośbę do przyjaciół
Agnieszka Woźniak-Starak wstrząsnęła opinią publiczną, wracając do dramatycznych wydarzeń z 2019 roku. Podczas poszukiwań męża na jeziorze Kisajno błagała przyjaciół o natychmiastowe wsparcie psychiatry lub psychologa, nie będąc w stanie przewidzieć swoich emocji. Dziennikarka opowiedziała o pierwszych dniach po tragedii.

W 2019 roku na jeziorze Kisajno doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął Piotr Woźniak-Starak, mąż znanej dziennikarki Agnieszki Woźniak-Starak. To wydarzenie wstrząsnęło nie tylko bliskimi producenta filmowego, ale i opinią publiczną w całej Polsce. Jak się okazało, podczas dramatycznych poszukiwań męża Agnieszka Woźniak-Starak wykazała się niezwykłą samoświadomością i odwagą, podejmując zaskakującą decyzję. Teraz po latach zdradziła, co działo się w tamtym czasie.
Agnieszka Woźniak-Starak w poruszającym wyznaniu o śmierci męża
Od dramatycznych wydarzeń na jeziorze Kisajno minęło już siedem lat. Teraz Agnieszka Woźniak-Starak zaskoczyła wyznaniem. Dziennikarka goszcząc w programie "Prześwietlenie" serwisu Goniec opowiedziała o trudnym czasie tuż po tym, jak dowiedziała się o zaginięciu ukochanego męża, Piotra Woźniaka-Staraka. Jeszcze na miejscu, w czasie gdy trwała akcja poszukiwawcza, dziennikarka poprosiła przyjaciół o sprowadzenie psychiatry lub psychologa. Sama przyznała, że nie była w stanie przewidzieć własnych emocji ani tego, jak zareaguje na wieści o losie ukochanego. Zwróciła się do bliskich z prośbą:
Moja intuicja podpowiedziała mi - na miejscu, jeszcze jak szukaliśmy Piotrka, powiedziałam do naszego przyjaciela: Chciałabym, żebyście ściągnęli psychiatrę albo psychologa na miejsce, bo ja nie jestem w stanie przewidzieć, jak zareaguję. Będę potrzebowała pomocy i chcę, żeby ktoś był na miejscu
Jej szokujące wyznanie rzuca światło na skalę tragedii i ogromny ciężar psychiczny, z jakim musiała się zmierzyć.
Codzienność po tragedii. Jak Agnieszka Woźniak-Starak próbowała przetrwać po śmierci męża
Po odnalezieniu ciała Piotra Woźniaka-Staraka Agnieszka Woźniak-Starak otwarcie przyznaje, że jej życie zupełnie się przewartościowało. W pierwszych dniach po tragedii nie liczyło się dla niej nic poza przetrwaniem. Dziennikarka zdradziła, że codziennie chodziła z psami po lesie pod Warszawą nawet przez trzy godziny, a biegi na dystansie 10 kilometrów stały się jej sposobem na wywołanie endorfin i poradzenie sobie z bólem.
W wywiadzie dla programu "Prześwietlenie" na kanale Goniec na YouTube wyznała, że nie były to treningi sportowe, lecz desperackie próby ucieczki przed emocjonalnym wyczerpaniem.
Jak ci się wali jednego dnia świat na głowę, to nagle otwierasz oczy i się orientujesz, jakie to wszystko jest nieistotne po prostu. (...) Wtedy miałam marzenie przetrwać i iść z tymi psami. Chodziłam trzy godziny po tym lesie z psami pod Warszawą i biegałam po 10 km.
Fizyczne zmęczenie okazało się dla niej jedyną drogą do złapania równowagi w świecie, który runął w jednej chwili.
Wsparcie bliskich i długie rozmowy jako sposób na przeżycie żałoby po Piotrze Woźniaku-Staraku
Agnieszka Woźniak-Starak podkreśliła, że rozmowy z bliskimi i dzielenie się emocjami odegrały kluczową rolę w procesie żałoby. Wspominała wielogodzinne dyskusje z rodziną i przyjaciółmi, które trwały przez miesiące.
My czasami wiesz co, już prawie traciliśmy przytomność, straciliśmy głosy i tak dalej, ale miałam straszną potrzebę mówienia o tym i wszyscy wtedy jakoś się tak otwierali. Rozmawialiśmy o swoich emocjach, o wszystkim, o Piotrku, o tym, co się wydarzyło i to trwało wiele miesięcy, aż przyszła pandemia.
Jak opisała, wspólne przeżywanie żałoby pomogło jej nie zostać z tym wszystkim sama. Gdy wybuchła pandemia, Agnieszka Woźniak-Starak została niejako odcięta od ludzi, co zmusiło ją do znalezienia nowych sposobów na radzenie sobie ze stratą. Przez ten czas jeszcze bardziej doceniła wartość wsparcia bliskich i potrzebę rozmowy o przeżywanych uczuciach.
Dziennikarka przyznała, że w okresie żałoby sięgnęła po książki dotyczące życia po śmierci. Jak mówiła, próbowała "namierzyć, gdzie Piotrek teraz może być". Lektury dały jej nadzieję i przekonanie, że śmierć nie jest końcem. To doświadczenie całkowicie zmieniło jej podejście do przemijania i życia. W jej słowach padła mocna deklaracja:
Przestałam się bać śmierci zupełnie, bo wiem, że śmierć nie istnieje. Wiem, że coś jest dalej, musi coś być dalej.
Przeżycia z 2019 roku sprawiły, że Agnieszka Woźniak-Starak inaczej patrzy na świat. Podkreśla, że to, co wydawało się kiedyś istotne, w obliczu tragedii traci znaczenie.
Zobacz także:
- TYLKO U NAS: Agnieszka Woźniak-Starak dopiero teraz ujawnia, dlaczego wróciła do TVP
- Agnieszka Woźniak-Starak publicznie wsparła Dodę. "Podpisałam jej petycję"
