18-letni uczestnik "Must be the music" dostał pismo od prawnika rodziców. Wszystko przez jego słowa w show
Damian Stampka-Łoziński, 18-letni uczestnik "Must Be the Music" poruszył wszystkich swoim występem i historią o opuszczeniu rodzinnego domu, by realizować muzyczne marzenia. Teraz nastolatek otrzymał od prawnika rodziców adopcyjnych pismo dot. "naruszania dóbr osobistych". Mocno odpowiedział.

Damian Stampka-Łoziński, 18-letni uczestnik najnowszej edycji "Must Be the Music", po występie trafił w sam środek głośnej dyskusji. W odcinku wyemitowanym 6 marca wykonał utwór "Another Love", a przy okazji opowiedział o swojej drodze do muzyki i napięciach w relacjach rodzinnych. Po ukończeniu pełnoletności uczestnik muzycznego hitu Polsatu wyprowadził się z domu adopcyjnych rodziców i zamieszkał u nauczycielki śpiewu. Teraz Damian Stampka-Łoziński zaskoczył kolejnym wyznaniem. Okazuje się, że po emocji show otrzymał oficjalne pismo od prawnika swoich rodziców adopcyjnych. "Nie uciszycie mnie" - grzmi.
Uczestnik "Must be the music" dostał wezwanie prawne od swoich rodziców
Udział w hitowym show Polsatu miał być dla Damiana Stampki-Łozińskiego przełomowym krokiem w jego karierze. Niedawno w "Must be the music" polały się łzy, a jurorzy zachwycili się wykonem Tobiasza Fejdasza. Także wykon i poruszająca historia 18-letniego Damiana Stampki-Łozińskiego zrobiła ogromne wrażenie na jurorskim składzie programu oraz widzach. Nastoletni artysta w odcinku wyemitowanym 6 marca wykonał utwór "Another Love", a także opowiedział o swojej trudnej sytuacji rodzinnej. W programie padły słowa o trudności w realizowaniu pasji i wyprowadzce z domu adopcyjnych rodziców, by móc realizować swoje marzenia o muzycznej karierze.
Jak się okazuje, na reakcję adopcyjnych rodziców Damiana Stampki-Łozińskiego nie trzeba było długo czekać. W poniedziałek, 30 marca br., Damian Stampka-Łoziński - uczestnik najnowszej edycji "Must be the music" - opublikował na Facebooku zdjęcia pisma, które dostał od prawnika reprezentującego jego rodziców. W dokumencie pojawia się wezwanie do niezwłocznego zaprzestania naruszania dóbr osobistych, w tym dobrego imienia, czci oraz reputacji. W piśmie wskazano, że problemem mają być publiczne wypowiedzi z "Must Be the Music", a także sposób, w jaki - zdaniem rodziców - przedstawiono ich w programie.
Niniejszym wzywam Pana do niezwłocznego zaprzestania naruszania dóbr osobistych (...) w szczególności ich dobrego imienia, czci oraz reputacji, które następuje poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych i krzywdzących informacji na ich temat, co stanowi bezprawne naruszenie dóbr osobistych. W szczególności chodzi o Pana publiczne stwierdzenia wypowiedziane w programie telewizyjnym ''Must Be the Music'', w których: twierdzi Pan, że ''musiał uciekać z domu, aby móc śpiewać''; podważa Pan relację rodzinną z moimi Mocodawcami; przedstawia Pan moich Mocodawców jako osoby ograniczające Pana rozwój i wolność. Podkreślenia wymaga, że powyższe twierdzenia są nieprawdziwe, wprowadzające w błąd oraz godzące w dobre imię moich Mocodawców, narażając ich na utratę zaufania, w tym w środowisku zawodowym
Damian Stampka-Łoziński z "Must be the music" odpowiada na prawnicze pismo rodziców
W opublikowanym dokumencie przywołano fragment, w którym w programie padło stwierdzenie, że uczestnik musiał uciekać z domu, aby móc śpiewać. W piśmie pojawiają się też zarzuty dotyczące podważania relacji rodzinnych oraz przedstawiania rodziców jako osób ograniczających rozwój i wolność. Rodzice podkreślają, że wypowiedzi mają być nieprawdziwe, wprowadzające w błąd oraz godzące w dobre imię, a ich skutki mogą być odczuwalne również w środowisku zawodowym.
W odpowiedzi na działania rodziców Damian Stampka-Łoziński zamieścił w mediach społecznościowych wymowne oświadczenie:
Nie powiedziałem w programie ani nigdzie indziej o swoich rodzicach ani jednego złego słowa. (...) Wystąpiłem w programie, czyli zrobiłem to, co robię. A kończy się pismami, groźbami, wezwaniami do przeprosin i aferą na cały internet. Wszyscy o tym mówią i piszą, wokół całej sprawy jest sporo szumu, ale w całej sytuacji to ja jestem w najgorszym miejscu i czuję się w tym po prostu zagubiony. Nie dostałem żadnego ostrzeżenia z drugiej strony, od razu zaatakowano mnie ciężkim działem (...) Odczepcie się. Jestem już dorosły i nie uciszycie mnie. Pomimo kłód, rzucanych pod nogi - idę po swoje.
Na koniec Damian Stampka-Łoziński zwrócił się bezpośrednio do rodziców:
Dlaczego jest tak, że czasami obcy ludzie nam kibicują, a najbliższych boli to, gdy ktoś w ich otoczeniu spełnia marzenia? Przecież jestem Waszym DZIECKIEM. Muzyka była i jest całym moim życiem
Zobacz także:
- 10-letnia raperka robi furorę w "Must Be The Music". "Rozniosła scenę"
- Natalia Szroeder weszła na ściankę i odsłoniła brzuch. Skradła show

