Zaledwie po kilka listów i lawina komentarzy w sieci. Wiktor i Karol z 13. edycji „Rolnik szuka żony” postanowili odpowiedzieć dlaczego ich zdaniem otrzymali tak mało zgłoszeń od kandydatek. 

WIDEO

player placeholder

Karol z „Rolnika” tłumaczy małą liczbę listów

Po odcinku z listami widzowie nie mogli uwierzyć, że dwaj uczestnicy 13. edycji programu „Rolnik szuka żony” otrzymali tak niewiele zgłoszeń. Wiktor dostał trzy listy, a Karol cztery, podczas gdy Justyna zebrała ich aż 116. Ta różnica wywołała w mediach społecznościowych prawdziwą burzę. Teraz obaj rolnicy w rozmowie z „Faktem” odnieśli się do spekulacji i wyjaśnili, dlaczego ich zdaniem otrzymali tak mało listów.Ostatnio uczestnicy "Rolnik szuka żony" zostali przyłapani pod Warszawą i właśnie wtedy mieli okazję rozmawiać z mediami. 

Karol przyznaje, że sam nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Rolnik nie ukrywa, że brał pod uwagę różne przyczyny.

Zobacz także:
To jest ciężko opisać czemu. Może moja przeszłość przestraszyła dziewczyny, może nie jestem dla nich wystarczająco przystojny. Tego nie wiemy. A może po prostu bały się całego tego zamieszania, kamer i hejtu. Żeby napisać do programu, też trzeba mieć odwagę- Karol mowił dla "Faktu". 

Jak zaznacza w rozmowie z "Faktem", trzeba być gotowym na to, że nie każdy przyjmie decyzję o wystąpieniu w programie z życzliwością.

Naprawdę to wymaga dużo odwagi, ponieważ trzeba mówić o swoich emocjach i uczuciach, pokazać, że szuka się miłości. Trzeba też mieć z tyłu głowy to, że pojawi się hejt. Nie wszyscy odbiorą to pozytywnie. Zawsze znajdą się ludzie, którzy powiedzą: „Gdzie on tam poszedł?”.

Wiktor z „Rolnika” nie żałuje kilku listów. Mówi wprost o swoich kandydatkach

Zupełnie inaczej do sprawy podchodzi Wiktor, który również znalazł się w gronie uczestników z najmniejszą liczbą zgłoszeń. 

Dobrze, że było mniej osób. Można wtedy mieć więcej czasu na poznanie każdej dziewczyny. Gdy kandydatek jest dużo, każdej trzeba poświęcić trochę czasu, a to bardzo ważne- podsumował dla "Faktu"

Wiktor zdradził też, że kobiety, które zdecydowały się do niego napisać, zrobiły na nim bardzo dobre wrażenie. Jak podkreśla, spotkania przerosły jego oczekiwania.

Dziewczyny, z którymi miałem okazję się spotkać, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Mogę powiedzieć, że było tak, jak sobie wymarzyłem - rolnik dodał w tym samym wywiadzie. 

Już podczas czytania listów w programie Wiktor tłumaczył Marcie Manowskiej, że liczba zgłoszeń nie jest dla niego najważniejsza. „Myślę, żeby była ta jedna jedyna, nie musi być nie wiadomo ile” przyznał wtedy. Podobnie mówił Karol, dla którego liczyła się przede wszystkim jakość, a nie ilość listów.

Kibicujecie Karolowi i Wiktorowi? 

Zobacz także: