Widzowie Polsatu znów dostali mocny zastrzyk nostalgii: w studiu programu „Halo tu Polsat” Joanna Trzepiecińska pojawiła się jako gościni, a w trakcie rozmowy niespodziewanie dołączył do niej Tomasz Dedek. Spotkanie serialowej Alutki i Jędruli natychmiast skierowało uwagę na jeden temat: czy „Rodzina zastępcza” ma szansę wrócić na antenę. Emocje były wyczuwalne, ale odpowiedź padła bez owijania w bawełnę.

WIDEO

player placeholder

Joanna Trzepiecińska i Tomasz Dedek wspominają pracę na planie „Rodziny zastępczej”

Gdy obok Trzepiecińskiej pojawił się Dedek, zrobiło się jasne, że publiczność i prowadzący liczą na coś więcej niż tylko wspominki. Aktorzy wrócili myślami do czasu, kiedy „Rodzina zastępcza” była stałym punktem tygodnia dla wielu rodzin. Dedek mówił o wyjątkowym szczęściu, jakie towarzyszyło ekipie przy pracy nad projektem, a Trzepiecińska podkreślała atmosferę, w której nie było miejsca na konflikty.

Takie stwierdzenie uknuliśmy, że mieliśmy dużo szczęścia, że robiliśmy ten projekt, bo pracowało nam się fajnie, prawda?
- powiedział Dedek w studiu programu Polsatu.

Myśmy się bardzo wszyscy lubili, więc tam nigdy nie dochodziło do żadnych konfliktów
- przyznała Trzepiecińska.

Joanna Trzepiecińska wspomniała o powrocie „Rodziny zastępczej”

Najmocniej w rozmowie wybrzmiał temat odbioru „Rodziny zastępczej” po latach. Trzepiecińska zwróciła uwagę na to, jak często aktorzy są nadal zatrzymywani na ulicy i słyszą, że byli częścią czyjegoś dzieciństwa. Podkreślała też skalę obecności serialu w domach widzów przez dekadę emisji, co do dziś przekłada się na wyjątkowo bezpośrednie, ciepłe reakcje.

Zobacz także:

Wielką przyjemność sprawia mi, gdy ktoś podchodzi i mówi: »Pani była osobą mojego dzieciństwa«. Nasza praca ma komuś służyć, a jeśli się nas pamięta, to znaczy, że służyła dobrze. Byliśmy w domach milionów ludzi przez dziesięć lat, tak że ciężko mieć do nich pretensje, że traktują nas bardzo osobiście i przyjacielsko
- opowiadała Trzepiecińska.

I właśnie w tym momencie padło pytanie, które od dawna krąży wśród fanów: co z ewentualną kontynuacją? Trzepiecińska zaznaczyła, że nawet gdyby pojawiły się takie plany, ona nie wróciłaby na plan. To jasny sygnał, który studzi emocje tych, którzy liczyli na pełny powrót znanej obsady.

Trzepiecińska wykorzystała też okazję, by zwrócić uwagę na szerszy problem. Jej zdaniem w polskiej telewizji brakuje miejsca na role dla dojrzałych kobiet z charakterem, a w serialach rzadko pokazuje się starsze postaci w wyrazisty, nieoczywisty sposób. W tym kontekście rozmowa o powrocie kultowego tytułu stała się nie tylko pytaniem o sequel, ale i o to, jak dziś opowiada się historie oraz komu daje się głos na ekranie.

Nie ma serialu, który pokazywałby postaci już starszych ludzi, jakiejś babci-wariatki na przykład, nieco szalonej i trochę oderwanej od świata
- przyznała aktorka.

Warto przypomnieć, że obecnie widzowie żyją powrotem innego kultowego serialu, który ponad dekadę temu podbił serca Polaków. Ostatnio Ilona Ostrowska ujawniła prawdę o nowym „Ranczu”.

„Rodzina zastępcza” zadebiutowała w Polsacie w 1999 roku, a emisję zakończono w 2009 roku. W obsadzie znalazły się nazwiska, które do dziś natychmiast uruchamiają skojarzenia z konkretnymi scenami i dialogami: Piotr Fronczewski, Gabriela Kownacka, Aleksandra Szwed, Monika Mrozowska, Sergiusz Żymełka, Misheel Jargalsaikhan, Tomasz Dedek i Joanna Trzepiecińska. To zestaw, który dla wielu widzów działa jak wehikuł czasu.

Zobacz także:

„Rodzina zastępcza” wróci? Trzepiecińska komentuje
Jacek Kurnikowski/AKPA
„Rodzina zastępcza” wróci? Trzepiecińska komentuje
Jacek Kurnikowski/AKPA