Reklama

Anna Korcz w rozmowie z Plejadą opowiedziała o niecodziennej sytuacji, która miała miejsce podczas jednej z wcześniejszych edycji WOŚP. Dwaj mężczyźni, którzy wygrali licytację oferującą spotkanie z aktorką, nie odebrali swojej nagrody, mimo że dokonali wpłaty. Jak ujawniono, nagrodą w aukcji była kolacja lub obiad z Anną Korcz. Mimo że wygrana została rozstrzygnięta, a pieniądze wpłacone, do spotkania nigdy nie doszło.

Anna Korcz tłumaczy powody braku realizacji spotkania

Anna Korcz, znana ze swojego wieloletniego wsparcia dla WOŚP, wyjaśniła w rozmowie z mediami powody, dla których zwycięzcy licytacji WOŚP Anny Korcz nie skorzystali z nagrody. Głównym problemem był brak zgrania terminów. Zwycięzcy pochodzili z różnych miast, co utrudniło logistyczne ustalenie dogodnego momentu na realizację spotkania z aktorką.

Miałam licytację - kolację czy obiad ze mną. Nie doszło do spotkania, ale dwóch panów wpłaciło pieniądze i my wciąż mamy kontakt SMS-owy. Przesyłają życzenia na urodziny, na imieniny, na święta. Czasowo termin nam się nie zgrał - panowie są z innych miast, ale bardzo panom dziękuję
- powiedziała Anna Korcz.

Aktorka od lat wspiera WOŚP z własnej inicjatywy

Anna Korcz od początku istnienia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wspiera działania fundacji Jurka Owsiaka. Aktorka wielokrotnie wystawiała na licytacje różnego rodzaju nagrody, m.in. bony na pobyt w swoim ośrodku „Zacisze” w Pomiechówku.

W rozmowie z Plejadą artystka podkreśliła, że niezależnie od krytycznych głosów wobec WOŚP, nieustannie angażuje się w tę akcję charytatywną. Zaznaczyła również, że regularnie dokonuje prywatnych wpłat na rzecz fundacji, choć nie mówi o tym publicznie.

Owszem, pomagam, osobiście wpłacam pieniądze. Nie mówię o tym, bo to są moje prywatne wpłaty. 'Zacisze' funduje na ogół jakiś bon - pobyt całodniowy u nas w Pomiechówku
- wyznała aktorka.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama