Teatr Narodowy pożegnał Bożenę Dykiel. Te słowa łamią serce
Nie żyje Bożena Dykiel - wybitna aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna, jedna z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej kultury. Miała 77 lat. Informacja o jej śmierci poruszyła nie tylko środowisko artystyczne, ale też widzów, którzy przez dekady oglądali ją w kinie, w teatrze i w telewizji. Wzruszające pożegnanie opublikował również Teatr Narodowy, z którym aktorka była związana przez lata.

Bożena Dykiel miała niepowtarzalną charyzmę, którą czuło się w każdej jej roli. Bez względu na to, czy występowała w dramacie, komedii czy serialu, widzowie mieli wrażenie, że na scenie i ekranie stoi ktoś autentyczny. Śmierć aktorki wywołała ogromny smutek zarówno w środowisku artystycznym, jak i wśród jej wiernych fanów.
Teatr Narodowy pożegnał Bożenę Dykiel
Po śmierci Bożeny Dykiel szczególnie poruszające okazało się pożegnanie opublikowane przez Teatr Narodowy. To właśnie tam aktorka przez lata tworzyła ważne role i współpracowała z wybitnymi twórcami. Teatr w swoim komunikacie podkreślił, jak istotną postacią była dla tej sceny nie tylko jako aktorka, ale też jako artystka o wyjątkowym temperamencie.
Przypomniano również, że Dykiel należała do tego pokolenia aktorów, które potrafiło wypełnić scenę samą obecnością. Jej nazwisko przez lata było gwarancją emocji, jakości i aktorstwa na najwyższym poziomie.
Jej „Balladyna” przeszła do historii. Widzowie nie zapomną tej roli
W pożegnaniu zwrócono uwagę na jedną z najbardziej symbolicznych ról Bożeny Dykiel w Teatrze Narodowym - jej Goplanę w "Balladynie". To właśnie ta kreacja do dziś jest wspominana jako jedna z najbardziej odważnych i zapamiętanych.
Jej kariera zaczęła się na dobre od roli w Balladynie Słowackiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza, gdy na scenę wjechała motocyklem marki Honda. Dla jednych był to skandal. Dla innych – źródło zachwytu. Z całą pewnością widok Goplany na motorze, 8 lutego 1974 roku, otworzył nowy rozdział w teatralnym odczytywaniu romantyzmu. Jeszcze w tym samym roku tańczyła jako Panna Młoda w Weselu Wyspiańskiego. Zafascynowany Konrad Swinarski powierzył jej rolę Zoi Bieriozkiny w Pluskwie Majakowskiego - swoim ostatnim spektaklu.
Dykiel potrafiła grać klasykę w sposób świeży, wyrazisty, a jednocześnie bardzo "jej". Nie bała się mocnych środków, ryzyka, teatralnej energii. Dzięki temu jej role nie były jedynie poprawne były żywe, intensywne i zostawały w pamięci na długo.
Świat kultury w żałobie. "Zostanie w pamięci widzów na zawsze"
Odejście Bożeny Dykiel wywołało falę komentarzy, wspomnień i pożegnań. Wiele osób podkreśla, że była aktorką "z krwi i kości", taką, której nie da się podrobić. Jej głos, mimika, spojrzenie, sposób mówienia wszystko było charakterystyczne i natychmiast rozpoznawalne.
A jednak, mimo błyskotliwej kariery, mówiła przed laty: 'Nie mogę i nie chcę grać za wszelką cenę'. I dodawała: 'Bardzo ważny jest klimat wewnętrzny teatru. Od tego klimatu właśnie zależy, czy się chce pracować'. We wszystkim, co robiła w teatrze i filmie, był wyjątkowy blask, ciepło i życzliwość, a za jej uśmiechem lepsza strona ludzkiego istnienia
To jedna z tych artystek, o których mówi się: legenda. Nie dlatego, że to ładne słowo, ale dlatego, że jej dorobek naprawdę na to zasługuje. Przez dziesięciolecia dawała widzom emocje, a polskiej kulturze - coś bezcennego: prawdziwą osobowość sceniczną.
Bożena Dykiel odeszła, ale jej role zostaną z nami
Dziś trudno uwierzyć, że Bożeny Dykiel nie będzie już w nowych rolach, nowych spektaklach, nowych produkcjach. Zostawiła jednak po sobie coś, czego nie da się "zamknąć" w jednym wspomnieniu: ogromny dorobek, który nadal będzie żył - w archiwalnych nagraniach, w filmach, w serialach i w pamięci widzów.
Teatr Narodowy, żegnając ją publicznie, przypomniał to, co dla wielu było oczywiste: że Bożena Dykiel przez lata była jedną z tych aktorek, które tworzą historię sceny. I takich historii się nie zapomina.
Zobacz także: