Stracił miliony, oszukiwał. Żona chciała zostawić Norbiego: "Przekroczył wszystkie granice"
Norbi przez 17 lat był niewolnikiem nałogu. Stracił miliony, ukrywał prawdę przed żoną i doprowadził rodzinę do finansowego dna. Tylko cudem uniknął rozstania. Teraz w "Dzień Dobry TVN" opowiedział o piekle, które go pochłonęło.

Przez lata Norbi był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy disco-polo. Jego kultowe piosneki przez dekady porywały do tańca miliony Polaków, jednak nikt nie wiedział że za wiecznie uśmiechniętą twarzą artysty rozgrywał się prawdziwy dramat. Przez niemal dwie dekady Norbi był w szponach hazardu, przez co niemal stracił swoją ukochaną żonę. Teraz w rozmowie z "Dzień Dobry TVN" pierwszy raz zdobył się na tak szczere wyznanie.
Norbi przez lata był uzależniony od hazardu
Norbi, znany piosenkarz i prezenter, przez 17 lat ukrywał przed światem swoje uzależnienie od hazardu. Początkowo sam nie sądził, że kiedykolwiek przekroczy próg kasyna. Jednak wszystko zmieniło się około 1999 roku, kiedy po raz pierwszy zagrał dla zabawy. To był początek dramatycznej spirali, która pochłonęła jego życie. W czasach największej popularności artysta koncertował intensywnie nawet 300 razy rocznie. Otrzymywał gotówkę, którą zamiast zabrać do domu, przeznaczał na grę w kasynie. W wywiadzie w "Dzień Dobry TVN" wyznał:
Przywozisz pieniądze, nie idziesz do domu, idziesz do kasyna, bo tam wszyscy cię lubią, kochają, jest miło, sympatycznie.
Skala strat była ogromna. Sam Norbi przyznaje, że rocznie potrafił przegrywać nawet 500 tysięcy złotych.
Żona Norbiego ujawnia kulisy dramatu
Marzena Chełmińska-Dudziuk, żona Norbiego, przez długi czas nie wiedziała, że mąż ma problem z hazardem.
Już na początku mi się wydawało, że coś tutaj nie gra, dlatego że ja też byłam na takim zakręcie swojego życia i też finansowo nie było fajnie
Pierwsze podejrzenia pojawiły się w codziennych sytuacjach. Kiedy poprosiła męża o zrobienie zakupów, przyniósł zaledwie dwa pomidory, bo więcej pieniędzy nie miał. Dopiero po roku od ślubu Marzena dowiedziała się o uzależnieniu.
Po roku od ślubu dowiedziałam się, ale co jest dziwne - wszyscy dookoła wiedzieli, wszyscy znajomi, jego bliscy, tylko nie wiedziałam ja
Największy kryzys przyszedł, gdy małżonkowie prowadzili pączkarnię w Kielcach. Firma przynosiła zyski, a Marzena zbierała pieniądze na dom. Wtedy Norbi wyczyścił konto. Zniknęły wszystkie oszczędności.
Wtedy przekroczył wszystkie granice
Fortuna przepadła – ile pieniędzy stracił Norbi?
Norbi nie był w stanie dokładnie oszacować, ile pieniędzy przegrał. Szacuje, że mogło to być od 7 do 10 milionów złotych. W niektóre weekendy potrafił przegrać cały zarobek z pięciu koncertów. Bywało, że wygrywał kilkaset tysięcy, by następnie stracić wszystko i dołożyć kolejne setki tysięcy z własnej kieszeni. W szczycie uzależnienia Norbi przyjmował wszystkie propozycje koncertów, nawet za symboliczne kwoty, byle tylko mieć pieniądze na grę.
Telefon dzwonił cały czas. Później już brałem wszystkie kontrakty, jak idzie. Dla mnie nie było znaczenia czy gram za 5,10 czy 12 tys.
Decydujący moment nadszedł, gdy Marzena zorientowała się, że na koncie nie ma już żadnych oszczędności. Był to poniedziałek po weekendzie, podczas którego Norbi stracił wszystko w kasynie. Marzena była zdruzgotana:
To był taki rodzaj uczucia, jakby ktoś mnie zdradził, jakby ktoś mnie oszukał. On różnych kłamstw używał, np. ''mamie pożyczyłem na łazienkę'', ''koledze pożyczyłem na wycieczkę''.
Prawda o uzależnieniu była dla niej szokiem, szczególnie że, jak sama przyznała, wszyscy wokół wiedzieli, tylko nie ona.
Terapia, zakazy i nowa droga życia
Po ujawnieniu dramatu para wspólnie podjęła walkę z uzależnieniem. Udała się do notariusza i podpisała zakaz wstępu Norbiego do kasyn.
Tylko Marzenka może zdjąć notarialnie ten zakaz. Gdziekolwiek pójdę do kasyna i daję dowód osobisty, to mnie nie wpuszczą
Oboje przeszli terapię. Marzena zrozumiała mechanizmy manipulacji i nauczyła się rozpoznawać sygnały nawrotu nałogu. Pomimo wszystko, związek przetrwał. Marzena pozostała przy mężu i, jak sam Norbi przyznaje: "Moja żona uratowała mi życie. To jest święta osoba".
Na pytanie, czy dziś ufa mężowi, Marzena Chełmińska-Dudziuk, odpowiada ostrożnie: "Zawsze jest to coś z tyłu głowy. Moja świadomość zawsze mi podpowiada: bądź czujna".
Zobacz także:
- Ekipa nagrała piosenkę ze Sławomirem. W jeden dzień ponad milion wyświetleń!
- Elżbieta Zapendowska uderza show Polsatu z udziałem Skolima: "To jest jakiś żart". Padły mocne słowa
atoms.consentPlaceholder.headingText
atoms.consentPlaceholder.bodyText
