Reklama

Sylwia Butor znalazła się w gronie gości charytatywnego streamu Łatwoganga. W trakcie transmisji zwróciła na siebie uwagę, m. in. gdy - w żartobliwym tonie - poleciła "genialny" sposób na przyspieszenie porostu włosów osobie, która chwilę wcześniej ogoliła głowę w geście solidarności z pacjentami onkologicznymi. Teraz się tłumaczy.

Historyczna zbiórka Łatwoganga

Charytatywny stream Łatwoganga przejdzie do historii jako jedno z największych wydarzeń tego typu na świecie. W trakcie dziewięciodniowej transmisji udało się zebrać ponad 250 milionów złotych na pomoc dzieciom chorującym na nowotwory, bijąc tym samym światowy rekord zbiórek prowadzonych online. Akcja zjednoczyła Polaków na niespotykaną dotąd skalę - do inicjatywy dołączyły tysiące internautów, a także liczne gwiazdy, sportowcy i przedstawiciele show-biznesu, którzy aktywnie wspierali zbiórkę i pojawiali się na streamie. Zbiórka Łatwoganga jest już zamknięta, na ten moment wiadomo, że udało się zebrał łącznie aż 282 741 778,76 zł.

Wielu obserwatorów podkreślało, że była to nie tylko rekordowa akcja pod względem finansowym, ale także wyjątkowy moment wspólnoty i solidarności. Ogromne zainteresowanie, milionowe wpłaty i zaangażowanie znanych osób sprawiły, że wydarzenie odbiło się szerokim echem nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

Choć większość gości została bardzo ciepło przyjęta przez widzów, nie wszyscy uczestnicy streama spotkali się z równie pozytywnym odbiorem. W sieci pojawiły się krytyczne komentarze między innymi pod adresem dziewczyn z grupy Dre$$code, których obecność wzbudziła sporo emocji wśród internautów. Dyskusję wywołała również Sylwia Butor, która podczas transmisji zaliczyła głośną wpadkę, komentowaną później w mediach społecznościowych.

Sylwia Butor tłumaczy się z zachowania u Łatwoganga

Podczas streama charytatywnego Sylwia Butor niespodziewanie zwróciła się do Vito Bambino, który włączył się w akcję golenia głów na łyso jako wyraz solidarności z osobami chorującymi na nowotwory. W żartobliwym tonie zasugerowała mu stosowanie produktów na porost włosów, co wywołało falę krytyki wśród internautów. Dopiero później influencerka zdała sobie sprawę, że jej komentarz mógł być nie na miejscu w kontekście całej inicjatywy i jej powagi.

Na maksa niefortunny był ten komentarz o wcierce. Jak ja sobie później zdałam sprawę z tego, że ktoś to mógł odebrać, tak jak odebrał. To, że ludzie zdrowi tak to odebrali, to jest pal licho, z całym szacunkiem do was, bo nie o to mi chodzi, że chcę was lekceważyć, ale to, że ktoś chory mógł to tak odebrać - ja pierdzielę, najgorsza kara ever. Uwierzcie mi, bo w ogóle nie miałam złych intencji. To po prostu był głupi palnięty żart
tłumaczyła na TikTok'u.

Mimo pojawiających się wątpliwości, Sylwia Butor postanowiła przedstawić swój punkt widzenia. Modelka zaznaczyła, że jej intencją nie było urażenie nikogo, a jedynie odniesienie się do tematu, który - jak podkreśliła - ma dla wielu osób ogromne znaczenie.

Ja wam tylko powiem, że akurat jeżeli chodzi o wcierki, to ja faktycznie polecałam osobom chorym na nowotwory i zawsze będę polecać, bo wiem, jakie te włosy są ważne. Gdyby one nie były ważne, ten manifest golenia włosów do zera nie byłby w ogóle istotny, a wiem, że jest i dla tych osób to jest bardzo duże obciążenie
dodała.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...