Reklama

Łukasz Litewka, 36-letni poseł znany z tego, że nagłaśniał i wspierał zbiórki charytatywne, zginął 23 kwietnia. Tego dnia jechał rowerem, gdy potrącił go samochód. Wśród osób, które wyjątkowo mocno przeżyły tę wiadomość, jest Renata Kalata, mama Tymka ciężko chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. To właśnie w historii jej syna pomoc Litewki miała przełożyć się na błyskawiczny finał zbiórki, jaki było 15 mln zł na terapię genową.

Mama chłopca, którego wspierał Łukasz Litewka o wyjątkowym geście posła

Dla rodziny Tymka stawką był czas i ogromne pieniądze. Dystrofia mięśniowa Duchenne’a to choroba śmiertelna, a leczenie, o które walczyli, było skrajnie kosztowne, więc ruszyła zbiórka. Droga do kontaktu z Łukaszem Litewką nie była prostą formalnością. Wolontariusze próbowali dotrzeć do niego przez Facebooka, ale przełom przyniósł dopiero telefon wykonany na numer poselski. Litewka odebrał, a rozmowa szybko przerodziła się w konkrety i ustalono spotkanie.

Nasi wolontariusze próbowali się skontaktować z posłem Litewką przez Facebooka. W końcu jedna z koleżanek zadzwoniła do niego na numer poselski. No i odebrał. Umówiliśmy się na spotkanie.
- opowiada w rozmowie z 'Faktem' mama Tymka.

Rodzina była wtedy w trasie do Gdańska na wizytę w poradni kardiologicznej. Po drodze zatrzymali się w Warszawie, by zobaczyć się z posłem choć na chwilę. Jak relacjonuje Renata Kalata, Litewka mówił, że kojarzy Tymka, trzyma za niego kciuki i że włączy się w pomoc wtedy, gdy będzie to naprawdę potrzebne.

Łukasz Litewka pomógł zebrać 15 mln na leczenie Tymka

Ten moment nadszedł, gdy na zbiórce zrobiło się nerwowo, a według relacji mamy chłopca pojawiła się informacja, że czasu na zebranie brakującej kwoty jest coraz mniej. Wtedy powstał wpis Fundacji TeamLitewka z jasnym komunikatem: potrzeba 15 mln zł na terapię genową, a zegar tyka.

Efekt był natychmiastowy. Renata Kalata podkreśla, że po publikacji, jeszcze tego samego dnia wieczorem, zbiórka miała zostać domknięta, a na stronie pojawił się komunikat, że cel został osiągnięty. Dla rodziny to był moment, w którym napięcie mieszało się z niedowierzaniem.

Potem faktycznie, Litewka się z nami skontaktował i powstał post Fundacji TeamLitewka z informacją, że zostało niewiele czasu na uzbieranie 15 mln zł na terapię genową. Wstawił post, a tego samego dnia wieczorem pojawił się zielony pasek informujący, że uzbieraliśmy środki
- wspomina Renata Kalata
Cud, że uzbieraliśmy całą sumę, cud, że Litewka nam pomógł i cud, że Tymowi udało mu się przejść samodzielnie dziesięć metrów, które zakwalifikowały go do tej terapii genowej. Łukasz Litewka cały czas nam kibicował
dodała w rozmowie z ''Faktem'' mama chłopca.

Mama chorego Tymka jest poruszona śmiercią Łukasza Litewki

Wiadomość o śmierci Łukasza Litewki mocno nią wstrząsnęła. Podkreśla, że był dobrym człowiekiem i że trudno jej pogodzić się z poczuciem niesprawiedliwości. Zwraca też uwagę na coś, o czym rzadko myśli się przy głośnych akcjach pomocowych i chodzi o skalę próśb o wsparcie, która musia być obciążająca, bo nie da się pomóc wszystkim.

Jeszcze kiedy się z nim widziałam powiedziałam, że albo jest bardzo silnym człowiekiem. (...) Tyle ludzi do niego pisze z prośbami o pomoc, a on daje radę. To musiało być strasznie obciążające psychicznie. Ciężko jest być osobą, która ma decydować, kto dostanie szansę, a kto nie. Nie mógł wszystkim pomóc. Mojemu Tymkowi pomógł. Jestem mu za to bardzo wdzięczna.
Łukasz Litewka nie żyje. Kilka godzin przed śmiercią opublikował to w sieci
Łukasz Litewka nie żyje. Kilka godzin przed śmiercią opublikował to w sieci, fot. Wojciech Olkusnik/East News

Zobacz także:

Policja ujawnia szczegóły wypadku Łukasza Litewki. "To mogło być zasłabnięcie lub zaśnięcie"
Policja ujawnia szczegóły wypadku Łukasza Litewki. "To mogło być zasłabnięcie lub zaśnięcie", fot. Wojciech Olkusnik/East News
Reklama
Reklama
Reklama