Uznana polska tenisistka, Magda Linette, zamroziła jajeczka i po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o kulisach procedury w "Dzień Dobry TVN". Tenisistka przyznała, że musiała zrezygnować z trzech turniejów, a temat przez miesiące ukrywała z obawy przed oceną i niezrozumieniem. Teraz mówi też o hejcie.

WIDEO

player placeholder

Magda Linette poddała się procedurze zamrożenia jajeczek

Linette podkreśla, że myśl o macierzyństwie nie zniknęła nawet wtedy, gdy jej kariera nadal nabierała tempa. Wprost przyznała, że nie widzi siebie w roli osoby, która jednocześnie utrzymuje reżim turniejowy i wchodzi w codzienność związaną z byciem mamą. Dla niej to dwa światy, które wymagają pełnego zaangażowania, a nie półśrodków.

Są dziewczyny, które potrafią pogodzić te dwie rzeczy, ja sobie tego nie wyobrażam. Umiem zrobić jedną rzecz bardzo dobrze, a kiedy zostałabym mamą, to cała atencja byłaby skoncentrowana ku dziecku. Chcę to zrobić dobrze, a miałabym wrażenie, że coś odbieram, bo chcę zrobić coś dla siebie

Właśnie dlatego zdecydowała się zabezpieczyć swoje plany na przyszłość i wybrała procedurę zamrożenia komórek jajowych. Ostateczną decyzję podjęła w kwietniu zeszłego roku. Jak zaznaczała, dopiero z czasem zaczęła realnie układać sobie w głowie, że poza tabelami wyników są też inne ważne sprawy, których nie da się odkładać w nieskończoność.

Zobacz także:

Ja nie do końca sobie wyobrażam, żeby grać i być mamą. Uważam, że nie jestem wystarczająco dobra, żeby pogodzić te dwie rzeczy. Wyobrażałam sobie to tak, że zakończę jeden etap życia i rozpocznę drugi. Nie sądziłam, że będę grać tak długo, zorientowałam się, że są inne istotne rzeczy

Tenisistka szczerze o trudach przygotowania i hejcie

Linette opowiedziała, że przygotowania zajęły jej prawie dwa lata: najpierw intensywne zbieranie informacji, potem planowanie i dopasowywanie wszystkiego do napiętego sportowego grafiku. Podkreśliła, że cała procedura wymaga konsekwencji i cierpliwości. Gdy weszła w etap zastrzyków, musiała odsunąć grę w tenisa na dalszy plan. 

Cały ten proces wiąże się z wyrzeczeniami. Ja robiłam w trakcie badania, suplementacje, leki. Faktycznie, kiedy zdecydowałam się rozpocząć ten proces, czyli zastrzyki, to zrezygnowałam z ostatnich trzech turniejów. Tego samego dnia wsiadłam w samolot i zadzwoniłam do kliniki. Ukrywałam to przez jakiś czas. Nie mogłam grać meczu, mierzyłam się z tym. Byłam w takiej sytuacji, gdzie nie mogłam o tym mówić, ale nie chciałam, by ktokolwiek pomyślał, że nie chcę grać dla Polski

Cały proces trwał 10 tygodni, a tenisistka już zapowiedziała, że zamierza go powtórzyć. Magda Linette opowiedziała również o fali niezrozumienia i hejcie, z jakim potrafią spotkać się kobiety, które decydują się na taki krok. Jej zdaniem wciąż wiele osób traktuje ten temat jak coś wstydliwego.

Myślę, że kobiety mają wrażenie, że mówiąc o tak delikatnych sprawach, przyznają, że mają problem. A to nie do końca tak wygląda

Zobacz także: 

Sandra Kubicka przekazała radosną nowinę. Kadr z ukochanym podbija sieć

Marta Paszkin z "Rolnika" najadła się strachu na spacerze. Nie do wiary, co zobaczyła na drodze

Magda Linette
AKPA/Piętka Mieszko