Reklama

Końcówka dziewięciodniowej charytatywnej transmisji Łatwoganga zamieniła się w moment, o którym mówi cała Polska. W studiu, już po intensywnych dniach akcji, obok influencera został Bedoes - artysta, od którego utworu zaczęła się cała inicjatywa. To właśnie wtedy wrócił temat Łukasza Litewki. Tragicznie zmarły poseł pomagał ludziom i chętnie angażował się w akcje społeczne. W oczach wielu Polaków był bardziej działaczem, aktywistą niż politykiem.

Bedoes wspomniał zmarłego Łukasza Litewkę na koniec transmisji Łatwogangu. Wzruszające słowa

Finał streamu miał w sobie coś z domknięcia wielkiej, wspólnej historii, a jej finał okazał się niesamowity, ponieważ inicjatywa Łatwogangu zgromadziła 251 mln zł. Po dniach rozmów, gości i ciągłego liczenia kolejnych wpłat przyszedł czas na kilka zdań, które mocniej niż liczby uderzają w pamięć. Bedoes wrócił do postaci Łukasza Litewki i podkreślił, że to, co się wydarzyło, było po prostu niesprawiedliwe. Zaznaczył też, że Litewka - gdyby mógł zobaczyć finał i skalę zaangażowania - byłby z widzów dumny.

Nie chcę mówić za nikogo, ale chcę jedną rzecz powiedzieć. To jest, uważam, bardzo nie fair, co się stało z Łukaszem Litewką. To jest nie fair, (...) ale jeśli on patrzy na nas z góry, a jestem pewien, że patrzy, to byłby z was dumny
powiedział nagle Beodes.
Byłby z was dumny. Byłby dumny, bo to jest to, co on robił całe życie. Niech to też będzie ku jego pamięci
dodał.

Warto przypomnieć, że w piątek, 24 kwietnia odbyła się konferencja prasowa, na której prokuratura przekazała najnowsze informacje ws. śmierci Łukasza Litewki. Kierowca, który brał udział w wypadku, został tymczasowo zatrzymany.

Łatwogang zgromadził 251 mln zł na Fundację Cancer Fighters. Ujawniono, co z pieniędzmi

Widzowie usłyszeli też, co dalej z pieniędzmi, bo przy takiej skali wsparcia pytanie o rozliczenie pojawia się naturalnie. W trakcie transmisji mama Łatwoganga wyjaśniła, że środki - a mowa o kwocie przekraczającej 251 mln zł - mają zostać szczegółowo rozplanowane i rozliczone. Zaznaczyła, że fundacja przygotowuje plan działania, a w procesie mają uczestniczyć osoby, które najlepiej wiedzą, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna.

Kluczowy ma być pomysł powołania komisji, w tym komisji onkologów. To ona ma zdecydować, co kupić, jaki sprzęt wybrać i jak przekuć ogromną sumę w realną pomoc dla dzieci. W skrócie: nie chodzi o ogólne hasła, tylko o decyzje, które mają trafić w konkretne potrzeby. Takie postawienie sprawy uspokaja emocje po rekordowym wyniku i przenosi ciężar z samego zbierania na odpowiedzialne wydawanie.

Rozmawiałam z prezesem fundacji, będzie bardzo dobrze to rozliczone, będzie powołana komisja, i to komisja onkologów, która zajmie się tym, co kupić, jaki sprzęt, jak pomóc naprawdę tym dzieciakom
poinformowała.

Zobacz także:

Łatwogang zebrał ponad 250 mln. Bedoes nagle wspomniał o Litewce
Beata Zawrzel/REPORTER
Reklama
Reklama
Reklama