Łatwogang nagle wydał oświadczenie. "Jest to wideo pożegnalne"
Po głośnej akcji charytatywnej, podczas której Łatwogang przejechał rowerem z Zakopanego do Gdańska, zbierając na leczenie dzieci chorych na DMD, influencer zabrał głos. Piotr Artur Hancke wydał oświadczenie, w którym przyznał, że musi zrobić krok w tył i na razie pożegnać się z internautami. Medialne zamieszanie z ostatnich dni go przytłoczyło.

Łatwogang poinformował w piątek wieczorem na Instagramie, że robi sobie przerwę od internetu. W wideo-oświadczeniu przyznał, że ostatnie tygodnie były dla niego emocjonalnie i fizycznie zbyt obciążające po głośnych działaniach charytatywnych. Podkreślił, że to pauza, a nie definitywne pożegnanie, i odniósł się też do dyskusji, która wybuchła wokół leku na DMD.
Łatwogang pożegnał się z widzami. Wycofuje się z działalności w sieci
O Łatwogangu zrobiło się głośno pod koniec kwietnia, gdy prowadził charytatywny stream na rzecz fundacji Cancer Fighters. Niedługo później znów podniósł poprzeczkę i ruszył rowerem w trasę z Zakopanego do Gdańska, a relacje z wyprawy na bieżąco trafiały do sieci. W tej drugiej akcji zachęcał do wsparcia leczenia Maksa chorującego na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD).
Twórca przekazał, że skala ostatnich wydarzeń go przerosła i potrzebuje odpoczynku, zanim wróci do regularnej aktywności. Jednocześnie zaznaczył, że nie traktuje tego jako końca swojej obecności w sieci i że wróci, gdy będzie gotowy. Warto przekazać, że po akcji mama chorego Maska zabrała głos i podziękowała Łatwogangowi.
Witam wszystkich! Jest to bardziej nietypowy materiał. Jest to w jakimś stopniu wideo pożegnalne na jakiś czas. Robię sobie przerwę, ponieważ to wszystko, co się ostatnio działo, to jest bardzo dużo dla mnie. Nigdy nie byłem gotowy na takie rzeczy, są to przerastające rzeczy moją osobę. I potrzebuję troszeczkę odpocząć, co nie zmienia od razu mówię, że na pewno wrócę od razu jak będę gotowy i tak naprawdę nie będę mógł się tego doczekać. (...) To nie jest pożegnanie na zawsze, jest to bardziej lekka przerwa od Internetu
Łatwogang robi przerwę. Tłumaczy się z afery
W oświadczeniu Łatwogang wrócił też do „lekkiej afery” związanej z lekiem na DMD, na który zbierał środki. Wyjaśnił, że zwrócił się do rządu i prezydenta z apelem o pomoc dla dzieci chorujących na DMD, ale reakcje były dużo ostrzejsze, niż się spodziewał. Z jego perspektywy prośba miała dotyczyć realnej potrzeby wsparcia, tymczasem temat szybko wzbudził spór i podziały.
Twórca podkreślił, że nie chciał konfliktu i nadal uważa się za osobę apolityczną. Przyznał też, że nie przewidział, iż taki apel zostanie odczytany w kategoriach politycznych. Wskazał przy tym, że jednym z powodów, dla których zdecydował się na ten krok, było przekonanie, że nie da się już zebrać pieniędzy dla wszystkich potrzebujących, a on nie chciał zostawiać dzieci bez nadziei. Wśród argumentów, które przywołał, pojawiła się informacja, że lek jest refundowany w Japonii, a w USA częściowo dopuszczony.
Po pierwsze chciałbym się odnieść do lekkiej afery, która zrobiła się odnośnie leku na DMD. Chciałbym powiedzieć, jak ja to wszystko widziałem. Trzy dni temu około zwróciłem się do rządu o pomoc dla dzieciaków chorujących na DMD i o podanie dla nich leków. I wywołało to w jakimś stopniu burzę, w jakimś stopniu zaczęli ludzie się dzielić o to, czy warto podawać lek czy nie. I w życiu tego nie chciałem, nie chcę tego. Dalej nie jestem osobą polityczną. Po prostu może w jakimś stopniu nie pomyślałem, że zwrócenie się do rządu i do prezydenta może stać się polityczne. Główna przyczyna, dlaczego zaapelowałem do rządu, to było to, że po pierwsze, tak jak mówiłem wtedy, uważałem, że nie damy rady już zebrać pieniędzy na te dzieci, a nie chciałem tych dzieci zostawiać samych. Chciałem im wszystkim pomóc. Główna przyczyna, dlaczego uważałem, że może warto spróbować, to dlatego, że lek jest refundowany w Japonii, i w USA jest częściowo jakby przyjęty. Nie w 100%, ale w jakimś stopniu jest on dopuszczony. Z mojej perspektywy po prostu było coś takiego, że miałem poczucie, że jest albo podanie leku, albo po prostu śmierć tych dzieci
Mimo ogłoszonej przerwy, część rozpoczętych działań ma się toczyć dalej. Łatwogang przypomniał o trwających licytacjach, z których zyski mają zostać przeznaczone na leczenie dzieci z nowotworami.
Zapowiedział też publikację dwóch materiałów. Pierwszy ma mieć osobisty charakter i - jak zaznaczył - będzie pozbawiony reklam. Drugi to luźniejszy film rozrywkowy z Minecrafta, nagrany jeszcze przed wyprawą rowerową. Ten materiał ma być monetyzowany, ale pieniądze z niego nie mają trafić do samego twórcy: zarobek ma otrzymać jego montażysta Michał.
Jeden filmik, jest to taki bardzo osobisty dla mnie filmik, który nagrałem trochę pół roku wcześniej. Tym filmikiem po prostu chciałbym komuś pomóc. Z tego filmiku są wyłączone kompletnie reklamy. Drugi filmik to będzie filmik z Minecrafta, który nagrałem jeszcze przed wyjazdem na rowerze, który chciałem wrzucić. Jest to filmik rozrywkowy, luźny, mam nadzieję, że komuś poprawi humor. I z tego filmiku będzie zarabianie, ale ja z tego filmiku nie będę brał dla siebie pieniędzy. Michał, który jest moim montażystą, zmontował ten film i chcę, żebym mógł z niego zarobić, bo zasługuje na to
Zobacz także:
- Łatwogang znów to zrobił. Zebrał 12 milionów złotych dla chorego Maksa
- Robert Lewandowski odwiedził dzieci z Cancer Fighters. Piękny gest dla Mai Mecan
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.