Jacek Rozenek o udarze
Artur Barbarowski/East News
Newsy

Jacek Rozenek o udarze. "Lekarze czekali, aż zejdę". Poruszający wywiad dla Party

Jacek Rozenek w rozmowie z dziennikarką Party opowiedział o udarze, kontaktach z synami i Małgorzatą Rozenek, a także o tym, jak dziś wygląda jego życie...

Jacek Rozenek trzy lata temu doznał rozległego udaru. Były mąż Małgorzaty Rozenek dosłownie otarł się o śmierć, był sparaliżowany... W czerwcu opublikowana została jego książka pt. „Padnij! Powstań! Życie po udarze”, w której aktor opisuje, jak udar zmienił jego życie. W rozmowie z dziennikarką Party, Jacek Rozenek opowiedział o swojej walce, chwili, gdy doznał udaru, a także o kontaktach z byłą żoną i dziećmi. Ta rozmowa chwyta za serce...

Małgorzata Rozenek o pracy w "Dzień Dobry TVN": "Widzę postęp. Moi przełożeni również"

Jacek Rozenek o wsparciu Małgorzaty Rozenek

W swojej książce „Padnij. Powstań. Życie po udarze” pisze pan: „Udar zmienił moje życie. Ale był też najcenniejszą lekcją, jaką mogłem dostać. Dzięki niemu zrozumiałem, jak wielka siła jest we mnie”. Wspomina pan również: „Przez trzy lata walki o życie, a potem o powrót do zdrowia, byłem całkiem sam”. Po rozwodzie z drugą żoną Małgorzatą Rozenek-Majdan utrzymujecie dobre relacje. Często odwiedzała pana w szpitalu? 

Jacek Rozenek: Przyjechała się ze mną pożegnać, później raz odwiedziła mnie z naszymi synami, kiedy nie umarłem i byłem w szpitalu, a trzeci raz się widzieliśmy, kiedy przepisywałem na nią mieszkanie. Była bardzo zajęta. Ale fajnie, że się zjawiła z chłopcami. I że nie żądała ode mnie pieniędzy na dzieci, kiedy nie mogłem pracować i nie zarabiałem. Bardzo to doceniam. Także to, że pokazała moją książkę na swoim Instagramie. Nie rozmawiałem z nią o tym wcześniej. Byłem bardzo miło zaskocz ny, bo Małgorzata ma teraz swoje życie, a ja mam swoje. Nie ingerujemy w swoje sprawy i tak jest OK.

Synowie Stanisław i Tadeusz byli u pana w szpitalu tylko ten jeden raz? 

JR: Nie, przyjeżdżali częściej. Kiedy zobaczyli mnie po udarze, przeżyli szok. Ale powiedziałem im, że wyzdrowieję i mi uwierzyli. 

Ma pan z nimi dobry kontakt? 

JR: No jasne! 

Nie frustruje pana świadomość, że wychowuje ich inny mężczyzna?

JR: Kłopot byłby, gdyby się nimi nie zajmował. Ale to jest fajna rodzina. Radosław Majdan to świetny chłopak. Jestem mu wdzięczny.

Spędza pan z dziećmi święta? 

JR: Do chwili, kiedy zachorowałem, organizowaliśmy je raz u Małgosi, a raz u mnie. Ale teraz ona ma małe dziecko, a moi synowie brata. Nie będę przecież rozdzielał rodziny.

A jeżeli zaproszą pana na święta, odwiedzi ich pan? 

JR: Oczywiście. 

Jacek Rozenek o udarze
Mateusz Jagielski/East News

Zobacz także: Małgorzata Rozenek o byłym mężu: "To był tragiczny moment dla całej naszej rodziny"

Jacek Rozenek o udarze. "Działy się ze mną dziwne rzeczy"

Przed udarem był pan w świetnej formie. Jak pan sądzi, co do niego doprowadziło? 

JR: Przyczyną na pewno nie był stres, bo z zawodu, który wykonuję, mam wielką frajdę. Miałem 50 lat. Organizm się w tym wieku już wyczerpuje, zwłaszcza jeśli  się intensywnie pracuje. Ćwiczyłem pięć razy w tygodniu, ale czułem się dobrze. Miałem pecha – zapalenie płuc. Przez dwa tygodnie brałem antybiotyk, który mi nie pomógł. Potem dostałem kolejny, silniejszy, a potem jeszcze mocniejszy. To osłabiło moje serce. Na pięć miesięcy przed udarem powiedziano mi, że jego stan to wskazanie do natychmiastowego przeszczepu. To był dla mnie szok. Nie tylko nie byłem wcześniej w szpitalu, ale nie byłem nawet z niczym poważnym u lekarza. A tu słyszę, że mam nieodwracalną wadę serca spowodowaną prawdopodobnie przez zapalenie płuc. Lekarze mi powiedzieli, że mam w ogóle nie pracować. Odłożyłem na bok wszystko to, co mogłem. Przestałem ćwiczyć. Bardzo dbałem o siebie, ale pracowałem. W maju 2019 roku miałem poprowadzić konferencję. Zatrzymałem się na chwilę na parkingu, żeby odpocząć, nastawiłem budzik na pobudkę za 10 minut. Obudziłem się trzy i pół godziny później, już po udarze. 

Przez ten czas pan spał? 

JR: To nie był sen, bo wiedziałem, że jestem na parkingu. Działy się ze mną dziwne rzeczy. Czułem, że coś jest ze mną bardzo nie tak. Na konferencję byłem już spóźniony. Sięgnąłem po telefon i zadzwoniłem do dyrektora festiwalu, na który jechałem, ale on nie mógł mnie zrozumieć. Postanowiłem pojechać do szpitala, uratować sobie życie. Uruchomiłem samochód, z automatyczną skrzynią biegów, wrzuciłem bieg i to był koniec. Na szczęście podszedł do mnie pan z konserwacji autostrady. Wezwał pomoc. W szpitalu lekarze doszli do wniosku, że to jest koniec. Wezwali rodzinę. Byli też mój brat i najstarszy syn. Prosili, żeby nic mi nie mówić o tym, jak poważny jest mój stan. Kiedy Małgosia mnie zobaczyła, zaczęła płakać. 

Jacek Rozenek o udarze
Artur Barbarowski/East News

Zobacz także: Jacek Rozenek ogłosił bankructwo. Małgorzata Rozenek-Majdan wspiera finansowo byłego męża

Nie umarł pan, ale usłyszał, że będzie sparaliżowany. 

JR: Przez pierwsze półtora miesiąca, kiedy byłem na OIOM-ie, lekarze czekali, aż zejdę. Tak się jednak nie stało, więc położyli mnie w izolatce. Zabronili ćwiczeń, ale ja bardzo chciałem się rehabilitować. Szpitalna rehabilitantka wzięła odpowiedzialność na siebie i zacząłem ćwiczyć pół godziny dziennie. Czekałem na nią w drzwiach, siedząc na wózku, żeby mnie czasem nie ominęła... Przed udarem prowadziłem dużo szkoleń, m.in. dla lekarzy, jak się powinni zachowywać w stosunku do pacjentów. Ich zachowanie w szpitalu stanowiło skrajną antytezę moich rad. To było instrumentalne traktowanie człowieka. Są lekarze wspaniali i tacy, którzy do niczego się nie nadają. Nawet mi ich szkoda, bo wykonują zawód, którego nie powinni wykonywać.

Czy ciężka choroba skłoniła pana do przewartościowania życia? 

JR: Nie miałem takich przemyśleń. Przede wszystkim po wyjściu ze szpitala pojechałem do domu i byłem kompletnie sam przez pierwsze trzy dni. Miałem sparaliżowaną całą prawą stronę ciała, więc nie jadłem. Ale przeżyłem. Udar to choroba przeobrażająca życie. W jego rezultacie błyskawicznie przechodzi się od płaczu do śmiechu. Szału dostawałem, kiedy w telewizji oglądałem komedię roma tyczną i miałem łzy w oczach – nie jestem sentymentalny. Wiedziałem, że to film, przecież jestem aktorem, ale łzy ciekły mi po twarzy. A po chwili się śmiałem.

Jacek Rozenek o udarze
Pawel Wodzynski/East News

Zobacz także: Małgorzata Rozenek wskoczyła do basenu w złotej wieczorowej sukni. Fani w szoku!

Nadal jest pan pod opieką lekarza? 

JR: Nie widziałem lekarza od półtora roku. Nie powinno tak być, ale przez ten czas nie mogłem sobie finansowo pozwolić na lekarza. Teraz moja sytuacja materialna się poprawiła, więc pójdę. 

Coraz więcej pan pracuje. Po ośmiu miesiącach od udaru wrócił pan na plan „Barw szczęścia”. Jak było?

JR: To było straszne. Cała ekipa przyglądała mi się ze współczuciem, bo prawie w ogóle nie mówiłem. W pierwszych scenach tylko leżałem w łóżku i mówiłem „tak”, „nie”. Ale cieszyłem się też, że moi przyjaciele z „Barw szczęścia” mnie nie zostawili. Zachowali się rewelacyjnie. Mogli mnie kopnąć w tyłek, a wyciągnęli do mnie rękę. Jestem im wdzięczny za to, że zdecydowali się mnie pokazać przed kamerą. Teraz na planie mogę się już z nimi śmiać i wygłupiać, gram nawet 10 scen dziennie. Zakończyłem etap, kiedy nie mogłem w ogóle zapamiętać dialogów. Ale się zaparłem – zapamiętuję i mówię normalnie. Przez półtora roku ćwiczyłem sześć godzin dziennie, by unieść bezwładną rękę odrobinę do góry. Dziś wiem, że wyszedłem ze skrajnej sytuacji, kiedy byłem jedną nogą po drugiej stronie.

Artur Barbarowski

Rozmawiała Anna Kiljan

Jacek Rozenek o wsparciu Małgorzaty
EastNews
Newsy
Jak Małgorzata Rozenek wspierała Jacka Rozenka po udarze? "Przyjechała się ze mną pożegnać..."
Trzy lata temu Jacek Rozenek doznał rozległego udaru. Otarł się o śmierć, był sparaliżowany. Jak pomagała mu Małgorzata Rozenek? "Małgorzata ma teraz swoje życie, a ja mam swoje".

Udar, jaki Jacek Rozenek, aktor "Barw szczęścia", przeszedł w 2019 roku i jego konsekwencje, o których pisze w opublikowanej w czerwcu książce „Padnij! Powstań! Życie po udarze”, były dla niego czasem największej próby. To, że dziś mówi, porusza się, a nawet jest w lepszej formie, niż kiedyś, zawdzięcza morderczym, wielogodzinnym ćwiczeniom, jakie robił codziennie przez lata. W szpitalu doznał zderzenia z rzeczywistością - lekarze traktowali go instrumentalnie. Ale najgorsze było to, że został sam - siłę, by przetrwać i wrócić do zdrowia, musiał znaleźć w sobie.  Jak Małgorzata Rozenek wspierała Jacka Rozenka po udarze? Przed udarem Jacek Rozenek był okazem zdrowia - był w świetnej formie, trenował, znakomicie się czuł. Atak przyszedł niespodziewanie i wywrócił jego życie do góry nogami. Kiedy Rozenek trafił do szpitala, lekarze byli pewni, że umrze i wezwali najbliższych, by go pożegnali . W tym gronie nie zabrakło byłej żony Małgorzaty Rozenek-Majdan: Przyjechała się ze mną pożegnać, później raz odwiedziła mnie z naszymi synami, kiedy nie umarłem i byłem w szpitalu, a trzeci raz się widzieliśmy, kiedy przepisywałem na nią mieszkanie. Była bardzo zajęta. Ale fajnie, że się zjawiła z chłopcami. I że nie żądała ode mnie pieniędzy na dzieci, kiedy nie mogłem pracować i nie zarabiałem. Bardzo to doceniam. Także to, że pokazała moją książkę na swoim Instagramie. Nie rozmawiałem z nią o tym wcześniej. Byłem bardzo miło zaskoczony, bo Małgorzata ma teraz swoje życie, a ja mam swoje. Nie ingerujemy w swoje sprawy i tak jest OK. Aktor spędził półtora miesiąca na OIOM-ie i usłyszał, że będzie sparaliżowany. Przed udarem prowadził dużo szkoleń dla lekarzy, w których mówił im, jak powinni się zachowywać w stosunku do pacjentów. W szpitalu zetknął się ze smutną...

Agustin Egurrola w smokingu
East News
TV-Show
"Dance, Dance, Dance": "Nikt się ze mną nie pieścił", mówi Agustin Egurrola o początkach swojej kariery tanecznej. Dlatego jest tak srogim jurorem?
Agustin Egurrola uznawany jest za najbardziej surowego jurora w historii "Dance Dance Dance". Dlaczego tak srogo ocenia uczestników show?

Jego przejście z TVN do TVP wywołałąo wiele emocji. Podobnie jak sposób, w jaki Agustin Egurrola ocenia uczestników trzeciej edycji „Dance Dance Dance” . Już po kilku pierwszych odcinkach Egurrola zyskał miano najsurowszego jurora show. To tylko dowód na to, że dobrze wykonuję swoją pracę – twierdzi choreograf. – Bycie jurorem w dużej mierze polega na wskazywaniu błędów – dodaje. Ale Egurrola spełnia się nie tylko zawodowo. W zeszłym roku wziął ślub, niedawno po raz drugi został ojcem . Jak sprawdza się w tej roli? I czy naprawdę zobaczymy go w jury „You Can Dance”? Przeczytajcie wywiad, którego choreograf udzielił magazynowi "Party". Pana transfer do TVP odbił się szerokim echem w mediach. Nie miał pan żadnych wątpliwości? To była trudna decyzja, mimo że z TVP współpracuję już od kilkunastu lat, a w „Dance Dance Dance” jestem głównym choreografem od pierwszej edycji. Zawsze chcę być tam, gdzie dzieje się coś ciekawego związanego z tańcem. Teraz zasiadam również w jury i myślę, że moje oceny wniosły trochę emocji. Także negatywnych! Niemal każda pana ocena spotyka się z krytyką fanów programu. Jestem jurorem od wielu lat i zawsze oceniałem uczestników w zgodzie ze sobą. Różnica między „Dance Dance Dance” a innymi programami, w których brałem udział, polega na tym, że tutaj przyznajemy punkty i to one budzą największe emocje. Styl moich wypowiedzi się nie zmienił. Internauci są innego zdania... Każdy ma prawo do swojego zdania. Ludzie, którzy oglądają show, mogą mieć odmienne od mojego i to jest normalne. Niektóre oskarżenia czy pretensje budzą moje zdumienie, ale nie biorę ich do siebie. Ale „Dance...” nie jest programem dla profesjonalnych tancerzy, tylko dla...

Patrycja Markowska w słomianym kapeluszu na planie Ameryka Express
x-news
TV-Show
Wielkie zmiany w życiu Patrycji Markowskiej i jej rodziny! Opowiedziała nam też o synku i "Ameryce Express"!
Wywiad z Patrycją Markowską. Patrycja Markowska - partner, dzieci, mąż, rodzina. Wywiad o tęsknocie i udziale w Ameryka Express.

Kiedy patrzę, jak w programie „Ameryka Express” biegnie pod górę z plecakiem, który na oko waży więcej niż ona sama, zastanawiam się, skąd w tej drobnej blondynce tyle energii. Bo Patrycja Markowska (40) entuzjazmu i poczucia humoru ma tyle, że wystarczyłoby dla kilku innych gwiazd. A przecież nie ukrywa, że gdy jechała do Gwatemali i Kolumbii, była w trudnym momencie życia. Czy udział w programie pomógł jej pokonać kryzys? Przeczytajcie wywiad z Patrycją z nowego "Flesza"!     Zaskoczyła mnie twoja decyzja o udziale w „Ameryka Expressie”. Polecasz taką przygodę swoim znajomym?  Kiedy wróciłam z Gwatemali i Kolumbii, zadzwoniła do mnie Justyna Steczkowska i spytała: „Jak było? Bo może bym się kiedyś zdecydowała?”. A ja jej na to: „O matko, Justyna. No nie wiem...”. Ona jest bardzo dzielna, kojarzy mi się jednak z diwą. Powiedziałam więc: „Justyna, tam jako kobieta jesteś kompletnie obnażona”. Ja nawet zabrałam ze sobą puder, ale jak wstawałam po czterech godzinach snu i biegłam spocona na stopa, to nie miałam czasu go używać. Gdy obejrzałam pierwszy odcinek show, pomyślałam sobie: „Matko święta, przecież ja wyglądam, jakbym dopiero co wstała z łóżka!”.  Ale z drugiej strony czy to źle czasem odpuścić, wyjąć kij z...? (śmiech) Myślę, że nie!  Warto było się tak męczyć?  Przed wyjazdem miałam słabszy moment, czułam się przepracowana i zmęczona. Byłam świeżo po wydaniu płyty „Droga” z moim tatą i po trasie koncertowej. Rok wcześniej wydarzyło się kilka ciężkich sytuacji w moim życiu osobistym i zawodowym. Wpadłam w stupor, niczego nowego nie pisałam, a bardzo lubię tworzyć. Czułam więc, że potrzebuję zmiany. I powiem...

Nasze akcje
Gwiazdy
Newsy
Chcesz dobrze czuć się we własnej skórze tak, jak największe gwiazdy? Działaj metodą małych kroków!
Współpraca reklamowa
Skuteczny trening bez wysiłku? Teraz to możliwe!
Newsy
Skuteczny trening to nie tylko siłownia!
Współpraca reklamowa
Weleda
Newsy
Kosmetyki, które łączą tradycję z nowoczesnością. Poznaj je!
Współpraca reklamowa
Nowości
PartyExtra
Małgorzata Rozenek-Majdan uśmiechnięta
Newsy
Małgorzata Rozenek-Majdan
BZ
Julia Wieniawa w neonowej sukience na lato
Newsy
Julia Wieniawa
BZ
Katarzyna Cichopek na 59 Festiwalu w Opolu
Newsy
Katarzyna Cichopek
BZ
Klaudia El Dursi na plaży
TV-Show
Hotel Paradise
BZ
Ślub od pierwszego wejrzenia x-news
TV-Show
Ślub od pierwszego wejrzenia
BZ
Versace wiosna-lato 2022
Fleszstyle
Trendy w koloryzacji włosów na wiosnę i lato 2022. Te odcienie robią mocne wrażenie
Marcelina Zielnik
Gorący trend: Dopamine dressing
Fleszstyle
Dopamine dressing to najgorętszy trend sezonu. Obłędną koszulę w stylu Małgorzaty Rozenek-Majdan kupisz w Sinsay za 39,99
Anna Kusiak
Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Niemal identyczne kupisz w Sinsay za 35 zł
Newsy
Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Podobne kupisz w Sinsay za 35 zł
Urszula Jagłowska-Jędrejek
Anna Lewandowska w swetrze za ponad tysiąc złotych
Newsy
Anna Lewandowska w modnym swetrze ponad tysiąc złotych. W Sinsay kupisz podobny za 50 złotych!
Aleksandra Skwarczyńska-Bergiel
Moda uliczna wiosna-lato 2022
Fleszstyle
Najmodniejsze buty na wiosenno-letni sezon. Te modele ma w szafie każda it-girl
Marcelina Zielnik