Fani „Sanatorium miłości” mają dość zachowania Anny. „Co za parszywy charakter!”
Podczas randki Anny i Aleksandra w „Sanatorium miłości” doszło do zaskakujących scen. Choć atmosfera początkowo była miła, seniorzy nagle zaczęli się ostro spierać. Ten moment wywołał także silne reakcje widzów. Fani nie kryją oburzenia zachowaniem uczestniczki produkcji TVP. Słusznie?

Ta randka w „Sanatorium miłości” miała być lekka i romantyczna, jednak wszystko skończyło się dość nerwowo. Podczas spotkania Anny i Aleksandra atmosfera szybko zgęstniała. Zamiast flirtu pojawiły się pretensje i wzajemne zarzuty. Gdy odcinek trafił na antenę, sieć zapłonęła. W komentarzach dominowało oburzenie widzów, choć nie brakowało też osób, które zwracały uwagę, że odbiór sytuacji mógł być podkręcony sposobem pokazania scen.
Randka Anny i Aleksandra w „Sanatorium miłości” zmieniła się w kłótnię. Zaczęło się od jednego komentarza
Punktem zapalnym okazała się rozmowa o stylu życia i oczekiwaniach uczestników „Sanatorium miłości”. Anna wróciła do wcześniejszych wypowiedzi Aleksandra, które odebrała jako złośliwe i wymierzone w nią. Wprost dała do zrozumienia, że nie bawi jej ironia i że ma swoje standardy. W trakcie spotkania podkreśliła też, że bliższe są jej „czerwone dywany i limuzyny” niż zwyczajne randkowe klimaty, a zachowanie Aleksandra miało - w jej ocenie - ośmieszać nie ją, tylko jego.
Aleksander próbował tłumaczyć intencje, jednak zamiast wyciszenia emocji zrobiło się jeszcze większe napięcie. Randka, która miała budować zaufanie, zamieniła się w konfrontację, w której obie strony mocno trzymały się swoich racji. Dla widzów była to jedna z najbardziej nerwowych scen tej edycji.
Anna z „Sanatorium miłości” w ogniu krytyki. Widzowie wytknęli jej przesadny materializm
Po emisji odcinka komentarze ruszyły lawinowo, a Anna znalazła się w centrum burzy. Widzowie punktowali sposób, w jaki prowadziła rozmowę i to, jak ostro reagowała na słowa Aleksandra. Najczęściej powtarzały się zarzuty o brak kultury w dyskusji, przesadzone wymagania oraz podejście, które część odbiorców uznała za mocno materialistyczne.
W sieci pojawiały się też sugestie, że randka zaczęła wyglądać jak sprawdzian zasobności portfela, a Aleksander został potraktowany z góry. Najmocniejsze głosy nie przebierały w słowach i sprowadzały całą sytuację do prostego wniosku. Warto przypomnieć, że to kolejny raz, gdy Anna z „Sanatorium miłości” znalazła się w ogniu krytyki. Już wcześniej, niektórym widzom nie spodobały się zachowania uczestniczki programu w trakcie randek.
„Tu czuć materializm na kilometr. A pani mówi, że nawet na boso po błocie mogłaby pójść na randkę… Z pewnością”, „Brak jej szacunku, Aleksander powinien się cieszyć, że pozbył się kobiety, która sobą reprezentuje zero”, „Co za parszywy charakter! Przeprosił ją, a ona pokazała przy stole całe swoje chamstwo i prostactwo. Taki to poziom”, „Porażka. Chłop musi mieć na drugie bankomat, żeby jej sprostał. Dno i wodorosty”, „Ta Anna jest beznadziejna”, „On przyzwoity, ona nie do końca. Test finansowy, słabe”, czytamy.
Choć krytyka przeważała, pojawiły się również komentarze broniące uczestniczki. Część internautów zwracała uwagę, że Anna mogła zostać pokazana fragmentarycznie, a widzowie widzą tylko to, co zmieściło się w odcinku. Padały sugestie, że wątek Anny bywał wcześniej mniej eksponowany, co mogło wpłynąć na to, jak odbierana jest teraz jej reakcja w mocniejszej scenie.
„Mam wrażenie, że Ania nie do końca chciała powiedzieć, co naprawdę zaszło. Myślę, że było grubo; tu w grę wchodziły jakieś konfabulacje Aleksandra, chyba? Z taką łatwością osądzacie, a ona jednak pozostaje dość dyskretna”, „Trudno cokolwiek o Ani powiedzieć, bo produkcja zupełnie ją pominęła podczas montażu. Nie macie wrażenia, że miała swoje pięć minut na wejściu, a teraz zupełna cisza, jakby kobiety tam nie było”, „Jak facet opowiada bajki, to trzeba to sprawdzić. Każda inteligentna kobieta to wie”, czytamy.
Zobacz także:
- Henryk z "Sanatorium miłości" oburzył widzów tuż przed finałem. Padły mocne słowa
- Zwiastun wielkiego finału "Sanatorium miłości". Henryk mówi wprost o pomyłce
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.