Ewa z "Sanatorium miłości" już została miss turnusu. Zawróciła w głowach wszystkim uczestnikom
Ewa z Lublina, gwiazda 8. edycji „Sanatorium miłości”, po rozwodzie odmieniła swoje życie i już w pierwszym odcinku wzbudziła wielkie emocje. Uczestnicy nie mogli oderwać od niej wzroku w sanatorium, a Mike wydaje się, że już całkiem stracił głowę dla pięknej blondynki.

Ewa z Lublina już na starcie ósmej edycji "Sanatorium miłości" stała się główną bohaterką. Jej historia zaczęła się od trudnych doświadczeń: dwa małżeństwa, z których pierwsze trwało 24 lata i zakończyło się narodzinami córki, a drugie rozpadło się po jej 50. roku życia. To właśnie wtedy Ewa zdecydowała się na spektakularną metamorfozę: schudła, odmieniła nawyki i na nowo odkryła siebie. Po rozwodzie odzyskała dawną energię i zaczęła robić to, na co naprawdę ma ochotę. Sama przyznaje, że "dopiero po pięćdziesiątce odnalazła prawdziwą siebie". Już w pierwszym odcinku "Sanatorium miłości" wywołała ogromne emocje, a uczestnicy stracili dla niej głowę.
Ewa robi furorę w "Sanatorium miłości"
Za nami już nie tylko pierwszy odcinek ale i pierwsze afery w 8. edycji "Sanatorium miłości", które odbywa się w sanatorium w Konstancinie pod Warszawą. Ewa już na początku programu wzbudziła ogromne zainteresowanie pozostałych uczestników. Początkowo jako ostatnia uczestniczka dołączyła do grona kobiet, a potem podczas tzw. "szybkich randek" oczarowała mężczyzn, a w szczególnie Mike’a. Uczestnik otwarcie przyznał, że poczuł po ich rozmowie "motyle w brzuchu" i od razu ją komplementował. Mike nie ukrywał, że chciałby z Ewą dzielić pokój, a Ewa zyskała miano jednej z najbardziej rozchwytywanych uczestniczek pierwszego odcinka.
Pani Ewa jak milion dolarów
Gratulacje dla niej za dbałość o ciało i kondycję
Internauci nie mają wątpliwości, że Ewa będzie miała wielkie powodzenie u płci przeciwnej:
Jest piękna i napewno będzie miała powodzenie ale to ona wybierze z kim chce być...
Nie ma kandydata dla tej Pani
Wysokie wymagania Ewy wobec przyszłego partnera
Ewa zgłosiła się do programu z jasnym celem: chce znaleźć odpowiedniego partnera, który będzie aktywny, lubiący życie i gotowy na nowe wyzwania. Wyraźnie podkreśliła, że nie szuka ideału z okładek magazynów, ale człowieka pełnego energii, z którym można dzielić pasje. Nowy rozdział życia w sanatorium to dla niej nie tylko zabawa, ale także szansa na spełnienie marzenia o prawdziwej miłości.
Takie mam motto: ''Bądźmy jak wilki, silni osobno, niezwyciężeni razem. Nie z potrzeby kontroli, lecz z lojalności. Nie z przymusu, lecz z wyboru''. Szukam po prostu mężczyzny o cechach wilka. Wilk jest lojalny, opiekuńczy i odpowiedzialny za stado. Wilk nie zdradza – jest stały w uczuciach i okazuje je czynami; nie wchodzi w relacje dla zabawy, lecz na całe życie. Te wszystkie cechy są dla mnie bardzo ważne. Tak bardzo, że jeden z moich tatuaży przedstawia wilczycę.
Ewa z "Sanatorium miłości" o metamorfozie
Ewa z "Sanatorium miłości" szczerze opowiedziała o tym, jak w drugim związku szukała bliskości. Samotność i stres zajadała słodyczami i przekąskami, co doprowadziło do znacznego przybrania na wadze. Punkt zwrotny nastąpił tuż przed jednym z wyjazdów służbowych, kiedy spojrzała w lustro i stwierdziła, że nie poznaje siebie. Wtedy podjęła decyzję: zmiana diety, aktywność fizyczna i rozwód. Od tej pory jej życie zaczęło nabierać kolorów i dziś Ewa czuje się pewną siebie, silną kobietą.
Herbatę z cytryną słodziłam trzema czubatymi łyżeczkami cukru. Wieczorem potrafiłam zjeść słoik konfitur, żeby się lepiej poczuć. Wypełniałam jedzeniem pustkę emocjonalną. Potrzebowałam dopaminy. Dziś hormonów szczęścia dostarcza mi aktywność fizyczna.
Okazuje się, że Ewie udało się schudnąć aż 17 kilogramów.
Od odstawienia cukru. Całkowitego odstawienia. Zmieniłam sposób jedzenia - z dwóch posiłków przeszłam na cztery dziennie. I tak schudłam 17 kilogramów w trzy miesiące. Zaczęłam też ćwiczyć. Na początku, gdy robiłam cardio, było mi ciężko. 'Po co mi to?' - myślałam. Nie czułam endorfin, tylko zmęczenie i zniechęcenie. Z czasem to się zmieniło. Dziś po treningu na siłowni czuję euforię. Zimą ćwiczę pięć razy w tygodniu, latem cztery, bo dochodzi basen, praca w ogrodzie, który sama założyłam od podstaw. No i rower. Jeżdżę nad nasz zalew przez las. Słucham śpiewu ptaków, szumu wody. Jest cudownie.

Zobacz także:
- Nie bała się wyzwań i trudnych wyborów. Ta uczestniczka "Sanatorium miłości" może skraść całe show
- Oto uczestnicy 8. edycji "Sanatorium miłości". Poznajcie niezwykłych seniorów
