Ewa Minge ma za sobą trudne tygodnie, podczas których walczyła o uwielbianego domownika, którego traktowała niczym członka rodziny. Teraz ujawniła jednak, że bliski jej sercu Hades odszedł. Starania lekarzy niewiele pomogły. Stwierdziła: "Nic już nie będzie takie samo".
WIDEO…
Ewa Minge o stracie
Ewa Minge od lat jest niezwykle aktywna na swoim Instagramie, gdzie dzieli się swoimi przemyśleniami, a także szczegółami prywatnego życia. Nie ukrywa również, że jest wielką miłośniczką zwierząt. W swoim domu mieszka z gromadką kotów rasy sfinks, których główną cechą charakterystyczną jest... brak sierści. To one sprawiają, że czuje się lepiej. Nawet wtedy, kiedy robią jej bałagan w domu, jest wdzięczna, że są obecne w jej życiu.
— Reagują na imię, aportują, podają łapkę. Bawią się na zasadzie rzucania zabawkami i przynoszenia, łażą za mną krok w krok. Wracam z pracy, to jest krzyk, biegiem na dół, "opowiadają" jeden przez drugiego. (...) Mogą absolutnie wszystko, nie irytują mnie, dają wyciszenie. Jest to taka forma terapii, ogromną przyjemność daje mi ich głaskanie, przytulanie się do nich, świadomość, że człowiek nie jest sam — mówiła Ewa Minge jakiś czas temu w rozmowie z "Plejadą".
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.