Reklama

Nie milkną echa tragicznego wypadku, w którym na miejscu zginął Łukasz Litewka. Sprawa poruszyła opinię publiczną, a w jej wyjaśnienie zaangażowała się również Doda, zapowiadając nagrodę w wysokości 25 tysięcy złotych dla osoby, która przekaże informacje mogące pomóc w ustaleniu sprawcy. Jednocześnie prokuratura apeluje o powstrzymanie się od samodzielnych działań i pozostawienie śledztwa odpowiednim służbom.

Doda apeluje ws. wypadku Łukasza Litewki

Po tragicznej śmierci Łukasza Litewki głos zabrała Doda, która otwarcie domaga się dokładnego wyjaśnienia okoliczności wypadku. Artystka nie kryje emocji i w swoich wypowiedziach sugeruje, że sprawa może być bardziej złożona, niż wskazują pierwsze ustalenia śledczych. W związku z tym ogłosiła nagrodę w wysokości 25 tysięcy złotych dla osoby, która przekaże jej informacje na temat sprawcy zdarzenia, podkreślając, że zależy jej na poznaniu pełnej prawdy.

Na jej działania zareagowała prokuratura, która stanowczo apeluje o powstrzymanie się od prowadzenia śledztwa na własną rękę. Śledczy podkreślają, że zbieranie dowodów i ustalanie przebiegu zdarzeń należy wyłącznie do organów ścigania, a tego typu inicjatywy mogą utrudnić postępowanie.

Bardzo proszę opinię publiczną o zaniechanie jakichkolwiek prób identyfikacji tego mężczyzny, nawiązywania z nim kontaktu, dokonywania samosądu lub osądzania na własną rękę
mówił prok. Bartosz Kilian w rozmowie z Faktem.

Prokurator zaapelował również wprost do artystki, by pozwoliła służbom działać zgodnie z procedurami.

Zwracam się do samej pani Doroty Rabczewskiej: niech pozwoli nam działać i nie podejmuje żadnych inicjatyw na własną rękę
dodał.

Zagadkowa śmierć Łukasza Litewki

Tragiczny wypadek, w którym zginął Łukasz Litewka, do dziś budzi ogromne emocje i rodzi wiele pytań. Do zdarzenia doszło 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej - polityk jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód, który zjechał na przeciwległy pas ruchu. Według wstępnych ustaleń śledczych kierowca mógł zasłabnąć lub stracić kontrolę nad pojazdem, co doprowadziło do czołowego zderzenia. Siła uderzenia była bardzo duża, a mimo podjętej reanimacji życia 36-latka nie udało się uratować.

Kluczowe informacje przyniosły wyniki sekcji zwłok Łukasza Litewki. Wykazały one, że bezpośrednią przyczyną śmierci były rozległe obrażenia kończyn dolnych, które doprowadziły do przerwania tętnic i masywnego krwotoku. W sprawie zatrzymano 57-letniego kierowcę, który usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i - jak przekazano - przyznał się do winy. Śledztwo wciąż trwa, a prokuratura analizuje wszystkie okoliczności tragedii, w tym stan zdrowia kierowcy i dokładny przebieg zdarzenia.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama