Wizerunek Caroline Derpienski budził skrajne emocje odkąd tylko pojawiła się w polskim show-biznesie. Równolegle, co jej mocny i odważny look, szereg komentarzy budziła jej relacja ze starszym o 40 lat milionerem, którego w mediach nazywała "Dżakiem". Na jaw w końcu wyszło, że Jack to tak naprawdę Krzysztof. Mimo skrajnych emocji zapewniała, że jest szczęśliwa i jest z nim z miłości. Dopiero teraz, po rozstaniu, postanowiła ujawnić, że przez lata żyła w toksycznym związku.
WIDEO…
Caroline Derpienski rozstała się z milionerem
Jeszcze niedawno jej codzienność kojarzyła się w sieci z luksusem: życie w USA, podróże i drogie prezenty, które miały pochodzić od partnera przedstawianego jako Jack. Teraz ten obraz pękł z hukiem. Derpienski ogłosiła rozstanie po około siedmiu latach związku i zamiast krótkiego komunikatu wrzuciła dłuższe nagranie, w którym krok po kroku opisała, co jej zdaniem działo się w relacji.
Już na wstępie zaznaczyła, że nigdy nie była związana z Krzysztofem dla pieniędzy.
Nigdy nie chodziło mi wyłącznie o kwestie finansowe, bo kiedy zaczęliśmy się spotykać, nie patrzyłam na tę relację poprzez pryzmat pieniędzy (...) Odrzuciłam go kilka razy na początku znajomości, bo nie interesowały mnie jego auta, zarobki. No i na początku pewne rzeczy odwalił
W końcu dała mu szansę, ale relacja z czasem zaczęła się zmieniać. Jak twierdzi Caroline, to właśnie partner nakłaniał ją do kreowania w mediach mocnego wizerunku i idealnego życia. Przyznała, że mężczyzna "miał stosować kary", gdy zdjęcia nie były idealne.
Związek odbił się na jej zdrowiu psychicznym
Influencerka nie ukrywa, że sprawa odbiła się na jej psychice. Przyznała, że jest pod opieką psychiatry i koncentruje się na odzyskaniu zdrowia psychicznego.
Straciłam to, co najcenniejsze, godność, spokój ducha, zdrowie. Żadna kobieta na to nie zasługuje. Tak nie wygląda miłość. Miłość nie powinna boleć ani sprawiać, że kobiecie nie chce się żyć. Każdy dzień był gorszy (...) Jedyne co słyszałam: 'problemem jesteś ty' i koło się zamykało
W swoim nagraniu Caroline Derpienski odniosła się także do swojej internetowej zbiórki. Influencerka tłumaczyła, że chce stanąć na nogi, uniezależnić się i zacząć od nowa. Później wprost przeprosiła za samą publikację zbiórki, podkreślając, że zrobiła to pod wpływem emocji i że nie chodziło o finansowanie jej życia w nieskończoność.
W emocjach opublikowałam zbiórkę. Nie po to, żeby ktokolwiek finansował moje życie do końca życia i naprawdę, kochani, bardzo przepraszam, okropnie mi wstyd. Była ona możliwością okazania wsparcia dla osób, które same chciały to zrobić. Każdy miał pełne prawo nie wpłacać ani złotówki. I ja to szanuję
Zobacz także:
Dopiero co do siebie wrócili. Wiśniewski nagle przekazał ws. Mandaryny. "Wstyd mi"

















