Reklama

Sobotni odcinek „Mam talent!” wywołał w sieci prawdziwą lawinę reakcji. Widzowie błyskawicznie zaczęli udostępniać fragmenty występów i rozpisywać się o tym, co wydarzyło się na scenie. Najmocniej iskrzy wokół performance’u zespołu IKARVS, który w ciągu kilku godzin stał się jednym z najgłośniejszych tematów w komentarzach w mediach społecznościowych.

O tym występie w „Mam talent!” mówią wszyscy widzowie. Przy okazji wbijają szpilę jurorom

Występ IKARVS podzielił publiczność jak mało co w tym sezonie. Część osób broniła pomysłu i klimatu, podkreślając, że w „Mam talent!” liczy się nie tylko wokal czy instrument, ale też koncepcja sceniczna i odwaga w wyborach. Inni patrzyli na to dużo bardziej „muzycznie” i nie kryli rozczarowania tym, jak wypadło brzmienie.

I właśnie tu zaczyna się najciekawsza część sporu. Jedni mówią o artystycznym performansie i atmosferze, drudzy oczekują klasycznego „wow” oraz jasnego, bezdyskusyjnego popisu talentu. Efekt? Pod krótkimi nagraniami z programu pojawiły się skrajne opinie.

„Czadowo, oglądałyśmy z mamą i siorą!”, „Najważniejsze, że Julka się dobrze bawiła”, „Mają tyle fajnych kawałków, a takie coś zagrali”, „Gdzie ta gitara, bo jej nie słyszę”, czytamy w komentarzach.

„Bardzo wysoki poziom aesthetic, niedostępny jeszcze części jury i tworzącemu opisy, ach, aah (nie) czekamy”, „Augustin nie rozumie sztuki performance…”, wytykają widzowie.

Mnóstwo emocji w sobotnim odcinku „Mam talent!”. Doszło do zaręczyn

Choć dziś na pierwszym planie jest IKARVS, sobotni odcinek i tak był wyjątkowo gęsty od emocji. Widzowie żyli nie tylko występami, ale też sytuacjami, które wyszły poza standardową formułę talent show. Najgłośniej poniosła się informacja o zaręczynach w „Mam talent!”, do których doszło na oczach jurorów i publiczności. Ten moment dla wielu był symbolem tego, jak bardzo program potrafi skręcić w stronę historii „z życia”, a nie wyłącznie scenicznych prezentacji.

Jurorzy „Mam talent!” zrobili to po raz pierwszy w historii programu

Dodatkowym paliwem dla dyskusji była sytuacja, gdy jurorzy po raz pierwszy razem użyli złotego przycisku. Dla jednych to świetny znak, że skład jurorski potrafi mówić jednym głosem, gdy naprawdę czuje występ. Dla innych to pretekst do pytania, czy takie decyzje powinny być bardziej „surowe”, skoro program ma wyławiać talenty, a nie tylko tworzyć efektowne momenty.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama