Reklama

W minioną niedzielę Robert Lewandowski pojawił się na boisku u boku 11-letniej Mai Mecan, podopiecznej Fundacji Cancer Fighters, która zmaga się z ostrą białaczką szpikową. Ten moment szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych i poruszył tysiące osób. Pod nagraniem udostępnionym przez fundację swój komentarz zostawił Bedoes, kierując kilka zdań najpierw do dziewczynki, a następnie do piłkarza.

Robert Lewandowski spełnił marzenie Mai z fundacji Cancer Fighters. Pojawili się na boisku

Wideo z wyjścia na boisko w kilka chwil stało się jednym z tych obrazów, które mówią więcej niż długie wyjaśnienia. Maja z fundacji Cancer Fighters spełniła marzenie, a obecność Lewandowskiego obok niej natychmiast przyciągnęła uwagę internautów. Fundacja oraz Polski Związek Piłki Nożnej udostępniły nagranie w swoich kanałach, a dyskusja w komentarzach nabrała tempa.

Właśnie tam odezwał się Bedoes. Wprost podkreślił siłę dziewczynki i nazwał ją symbolem walki, a Lewandowskiego określił jako króla. W krótkiej formie zawarł to, co w takich chwilach wybrzmiewa najmocniej: uznanie dla dziecka i wdzięczność wobec sportowca za sam gest obecności.

Komentarz rapera nie był tylko kurtuazyjnym dopiskiem pod filmem. Najpierw zwrócił się do Mai, pokazując, że w centrum tej historii jest ona i jej walka. Dopiero potem skierował uwagę na Lewandowskiego, dając jasno do zrozumienia, jak odbiera jego zachowanie. W swoim wpisie podkreślił też dumę z bycia Polakiem, łącząc ją z postawą piłkarza.

Księżniczko! Jesteś symbolem walki dla dzieci i dorosłych na całym świecie. Lewy - jesteś królem i to duma być Polakiem, dzięki takim osobom jak ty. Dziękuję
przekazał Bedoes w mediach społecznościowych.

Historia Mai i akcja na fundację Cancer Fighters poruszyły całą Polskę

Maja wcześniej spotkała się z Lewandowskim w towarzystwie Łatwoganga oraz Bedoesa. Ponad miesiąc temu ukazał się też wspólny utwór Mai i Bedoesa pod tytułem Ciągle tutaj jestem (diss na raka). Piosenka wybrzmiewała w tle charytatywnej transmisji na żywo Łatwoganga, która wspierała Fundację Cancer Fighters.

Dlatego niedzielny moment na boisku nie pojawił się w próżni. Wpisuje się w szerszą, widoczną w mediach społecznościowych mobilizację wokół działań fundacji i wokół samej Mai. Z jednej strony mamy świat sportu z jego ogromnym zasięgiem, z drugiej muzykę i internetowe społeczności, które potrafią błyskawicznie nagłośnić ważne sprawy. A pomiędzy jest dziecko, którego marzenie zostało spełnione w najbardziej symboliczny sposób.

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...