Sylwia Madeńska dziś nie tylko cieszy się popularnością w sieci po sukcesie w programie "Love Island" ale również spełnia się zawodowo. Nie zawsze jednak mogła pozwolić sobie na takie życie, jakie dziś wiedzie:
Było we mnie dużo żalu, że jest mi tak ciężko, że moje życie to jest jedna wielka harówa...
Sylwia Madeńska o trudnych początkach
Sylwia Madeńska nie ukrywa, że miała trudne dzieciństwo. Jej start w dorosłość również nie należał do najłatwiejszych. By móc spełniać marzenia i rozwijać się w tańcu musiała intensywnie pracować, by móc opłacić sobie lekcje. Chociaż nie ukrywa, że w domu nigdy nie brakowało pieniędzy na podstawowe potrzeby, to na własne marzenia musiała zapracować sama:
Mieliśmy na życie, ale nie mieliśmy na taniec, który kochałam. Zawsze było co jeść, miałam gdzie mieszkać, więc nie doświadczyłam biedy ale... Taniec też skończyłam, bo w pewnym momencie nie byłam w stanie zarabiać tyle pieniędzy by móc się dalej rozwijać, bo już wydawałam mnóstwo pieniędzy w Londynie, ale już tyle pracowałam, byłam zmęczona, że nie miałam siły trenować. Wielu moich rówieśników miało wszystko opłacane przez rodziców i patrzyłam z zazdrością, że ja przetyrana po 7 godzinach lekcji z parami przyszłam na trening a oni kawka... Było we mnie dużo żalu, że jest mi tak ciężko, że moje życie to jest jedna wielka harówa...
Zobaczcie naszą szczerą rozmowę z Sylwią Madeńską.
Zobacz także:

















