Michał Szpak - wywiad w Party Michał Szpak
Michał Szpak - wywiad w Party
1/4
Michał Szpak - wywiad w Party

 

O muzyce może rozmawiać godzinami, ale o swoim życiu prywatnym Michał Szpak opowiadać nie lubi! Na szczęście ma starszą siostrę Marlenę Szpak, która zna wszystkie jego sekrety. Kilka z nich nam zdradziła...



Niedawno wrócili z Chicago, gdzie dali wspólny koncert w zapełnionej do ostatniego miejsca sali na kilka tysięcy osób. Tworzą wyjątkowy duet, bo Marlena Szpak (30) jest śpiewaczką operową. Michał Szpak (27) uwielbia pracować z siostrą, dlatego już po raz drugi zaprosił ją do udziału w „The Voice of Poland”. W czasie wakacji Marlena pojawi się w Polsce, by wziąć udział w warsztatach dla dzieci Music Art Camp. To idealna okazja, by przepytać rodzeństwo o łączącą ich relację.

 

Zobacz: "American Dream" Michała Szpaka! Co robił w Stanach z siostrą Marleną? Wiemy! ZDJĘCIA

2/4
Michał Szpak

 

PARTY: Marleno, zdradź, jaki Michał był w dzieciństwie.


Marlena: – Bardzo nieśmiały. Jak go proszono, by coś zanucił, zwykle chował się za kanapę i śpiewał z ukrycia. Zawsze wydawał mi się też dzieckiem z fantazją. Na przykład nosił taki długi ogonek z włosów i prosił, by mu go nie obcinać. A nasza mama szanowała takie decyzje. Poza tym zawsze bardzo kochał kobiety i uwielbiał być noszony na rękach przez różne ciocie, sąsiadki i przyjaciółki mamy.


Musiałaś go bronić przed nietolerancyjnymi rówieśnikami?


Marlena: – Przeciwnie. Michał był nieśmiały, ale szybko okazało się, że ma silny charakter, i nie potrzebował interwencji rodzeństwa.


To może on dziś jest twoim obrońcą?


Marlena: – Michał ma intuicję, niezwykły zmysł „wyczuwania” ludzi. Wystarczy mu kilka chwil, by wiedzieć, czy ktoś jest dobry, czy ma złą energię. Kilka razy ostrzegał mnie przed kimś z mojego bliskiego otoczenia i się nie pomylił.


Michale, a jaką siostrą jest Marlena?


Michał: – Muszę wyznać, że w dzieciństwie dużo krzyczała i była uparta. Ale serio to Marlena jest niezwykle inteligentna. Nikt nie uczy się tak szybko jak ona. Teraz kończy kurs pedagogiczny i zamierza zdawać egzamin na tłumacza przysięgłego z języka włoskiego. Niezwykle mi tym imponuje. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego rodzeństwa. W naszym życiu wydarzyło się wiele rzeczy, dobrych i złych. Ale czas udowodnił, że możemy na siebie liczyć, i to mimo odległości, jaka nas dzieli, bo Ewa i Damian mieszkają w Jaśle, Marlena w Neapolu, ja w Warszawie. Krótko mówiąc, po prostu się kochamy.

3/4
arch pryw

 

Marleno, co tobie imponuje w Michale?


Marlena: – On jest bardzo spontaniczny, lubi iść na żywioł, także na scenie. W życiu podąża własną ścieżką, nie zwraca uwagi na głosy, które mogłyby go powstrzymywać czy blokować. Tak naprawdę ten mój młodszy brat ma bardzo silny charakter.


Jest coś, co was różni?


Marlena: – Nawet nasze mieszkania wyglądają inaczej. Ja mam wszystko poukładane, u Michała panuje artystyczny bałagan.


Zdradzisz coś, czego nie wiemy o Michale?


Michał: – To będzie bardzo trudne, bo oboje mamy taką cechę, która nie pozwala nam opowiadać ze szczegółami o życiu prywatnym.


Marlena: – Tata nas tego nauczył. On bardzo ceni prywatność, nawet do zdjęć z nami pozuje niechętnie.


Tata wzrusza się na waszych koncertach?


Marlena: – Potrafi nawet uronić łzę, ale jest bardzo silnym facetem i wszyscy dużo mu zawdzięczamy.

 

Ale wróćmy do Michała, bo ja upieram się przy tym, byś kilka jego sekretów zdradziła.


Marlena: – Mogę powiedzieć, że Michał interesuje się mistyką, czyta też wiele książek na temat rozwoju osobistego. A gdyby mógł, zostałby podróżnikiem. Jemu do szczęścia bardzo potrzebny jest kontakt z naturą.


Michał wspomniał, że mieszkacie daleko od siebie. Udaje wam się regularnie spotykać?


Marlena: – Jak już całej naszej czwórce rodzeństwa udaje się dotrzeć do domu na Podkarpaciu, to scenariusz wygląda tak, że rano tata robi nam śniadanie, a potem ustalamy, czy idziemy w góry, czy posiedzieć na łące nad jeziorem.


Michał: – Mamy jeszcze jedną wspólną cechę: nie spinamy się w sytuacjach, które stresują większość ludzi. To z kolei mamy po mamie, która miała w sobie niesamowity spokój, luz i jednocześnie odwagę.


Przed występem też się nie stresujecie?


Michał: – Przed koncertem jest adrenalina, ale mama nauczyła nas, że emocje w takich sytuacjach można zamienić w coś kreatywnego. Stres może być też siłą.

4/4
arch pryw

 

Myślę, że łączy was też potrzeba szaleństwa. Skąd się ona w was bierze?


Michał: – Opowiem ci pewną historię. Niedawno byliśmy razem w Chicago, na koncercie, który był zwieńczeniem wspaniałej „Classica Tour”. Podczas tej trasy występowaliśmy z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej. Zaprosiliśmy na ten występ naszą 85-letnią ciocię Zosię, siostrę babci ze strony taty. Ona pięć lat temu sprzedała mieszkanie w Polsce i przeprowadziła się do Chicago.


Marlena: – Ciocia jeździ do tej pory na rowerze górskim, do tego stosuje specjalną dietę, pije wodę i je tylko to, co zielone. Jej przykład pokazuje, że szaleństwo w naszej rodzinie jest od zarania dziejów!


Które z was lubi bardziej szalone przygody?


Marlena: – W tamtym roku w Boże Narodzenie wyszliśmy całą czwórką na dwór i ulepiliśmy trzymetrowego bałwana.
Michał: – Marlena, rzeczywiście... (śmiech) Ależ to jest szalona i ekstremalna przygoda (śmiech). Jak widzisz, różnie rozumiemy to pojęcie. Dla Marleny szaleństwem jest ulepienie bałwana, a dla mnie skok na bungee.


Jak bawiliście się w Stanach?


Michał: – Marlena przyleciała tylko na trzy dni i większość czasu spędziliśmy na przygotowaniach do występu. Ale ja miałem dłuższe, siedmiodniowe, wakacje w Stanach, podczas których spotykałem fantastycznych ludzi. Przez przypadek trafiłem na urodzinowe party Carmen Electry, a później pojechałem na lekcję do Steviego Mackeya, który uczy śpiewać w amerykańskim „The Voice”, a na zajęcia przychodzą do niego takie gwiazdy jak Jennifer Lopez czy Fergie.


Na koniec powiedzcie: czy też chcecie mieć duże rodziny?


Michał: – Jeśli mieć dzieci, to tylko kilkoro. Nigdy jedno!
Marlena: – Oboje jesteśmy skupieni na karierze, ale myślę, że gdy zaczniemy zakładać swoje rodziny, to będą one wielodzietne.
Michał: – Maryś, jesteś najstarsza, więc trzymam za ciebie kciuki! (śmiech)


Jak wyglądają wasze wakacyjne plany?


Michał: – Mnóstwo koncertów, a w sieci pojawił się singiel „King of the Season”, promujący mój nowy album, którego premiera odbędzie się 7 września.
Marlena: – Poza tym warsztaty artystyczne. To będzie trudne, ale ekscytujące zadanie. Oprócz nas w roli instruktorów pojawią się też inni bliscy współpracownicy i przyjaciele Michała. Zostało już niewiele miejsc, ale wciąż zapraszamy!


Czy jest szansa, że kiedyś całe rodzeństwo Szpaków zaśpiewa razem?


Marlena: – Ewa gra amatorsko na gitarze, przez jakiś czas chodziła do szkoły muzycznej na wydział wokalny. Natomiast Damian świetnie rapuje, skończył średnią szkołę muzyczną i gra na saksofonie. Kto wie, może kiedyś czwórka Szpaków wszystkich jeszcze zaskoczy?  

 

Więcej na temat Michał Szpak