Wyszło, jak zachowywała się Doda, gdy wracała ze schronisk. Można było się spodziewać
Doda od początku roku bardzo mocno zaangażowała się osobiście w pomoc schroniskom w Polsce. To dzięki niej problem tak zwanych patoschronisk zyskał na medialnym rozgłosie, a w pomoc zwierzętom zaangażowały się tysiące osób. Teraz wyszło na jaw, jak praca w ciężkich warunkach wpływała na artystkę.

Doda od początku roku osobiście zaczęła nieść pomoc w polskich schroniskach, w pewnym okresie niemalże codziennie pomagając przy organizowaniu niezbędnego zaopatrzenia, budowaniu bud oraz ubieraniu psów w odpowiednie odzienia. Teraz wyszło na jaw, jak codzienna praca w mrozach oraz przy zwierzętach w tragicznym stanie wpływała na artystkę.
W takim stanie Doda wracała do domu po wizytach w schroniskach
Doda w ostatnich tygodniach nie znika z mediów. Zaskoczyła swoich fanów nowym singlem "Pamiętnik" oraz nagranym do niego teledyskiem. Co więcej, 18 lutego odbyła się oficjalna premiera serialu "Doda", czyli dokumentu o jej życiu. Wcześniej piosenkarka w pełni oddawała się pomocy psom w patoschroniskach oraz walce o prawa zwierząt, odsuwając na bok swoje zawodowe powinności. Teraz prawdę o tym wymagającym dla niej czasie wyjawiła osoba z jej bliskiego otoczenia.
Przyjaciel Dody, znany w przestrzeni medialnej jako "Dżaga", w rozmowie z Plotkiem wyjawił, do jakiego stanu doprowadzały Dodę wymagające zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym wizyty w schroniskach. Był tego naocznym świadkiem, kiedy witał artystkę w jej domu po opiece nad jej psami.
To jest takie dziwne, ponieważ ja i mój przyjaciel Patryk zawsze zostajemy z psami Dody, jak ona wyjeżdża do schronisk, ponieważ te psy tam też potrzebują towarzystwa, bo to są małe pieski, które też jak ona wychodzi, to po prostu dostają szału. I za każdym razem widziałem, że wraca zupełnie inny człowiek, bardziej zmęczony, bardziej wykończony. Ja biegłem po prostu przywitać się z nią, z psami, a ona po prostu z coraz mniejszą energią wchodziła do tego mieszkania
Dżaga o zaangażowaniu Dody w pomoc zwierzętom
W dalszej części wypowiedzi zdradził też, z jakim nastawieniem Doda podeszła do problemu karygodnego traktowania zwierząt w części polskich schronisk, prezentując jej pełne oddanie sprawie:
Zobaczyłem, że bardzo ją to kosztuje, tym bardziej że jest zimno, że ona też jest drobną kobietą, która cały czas miała palce pościerane, bo też rozmawialiśmy na ten temat, bo budowała budy z ludźmi. I trochę chyba aż za bardzo w to weszła sama. Mogła równie dobrze zorganizować akcję, ale jakby ją nadzorować, a ona jest taka, że lubi, wiesz, jak zbierasz miny na polu minowym, to ona zbiera te miny z ludźmi. Wiesz, o co chodzi, jakby angażuje się w to i trochę ją to chyba przerosło, ale to jest cudowne.
Zobacz także:
- Marianna Schreiber porównuje się do Dody. Nawiązała do jej byłych partnerów
- Doda nazwała Magdę Gessler "wrednym czupiradłem". Michel Moran nie wytrzymał
