Ten znak pojawił się tuż przed śmiercią syna Sylwii Peretti. Wówczas go nie rozumiała
Sylwia Peretti w nowej książce otworzyła się na trudny temat odejścia swojego jedynego syna. Wróciła wspomnieniami do tragicznej nocy, która na zawsze zabrała Patryka Perettiego. Kilka godzin przed wypadkiem w Krakowie zobaczyła znak. Zrozumiała go jednak dopiero wtedy, gdy zadzwonił tragiczny telefon, w którym służby przekazały najgorsze wieści.

Tragicznej nocy poprzedzającej śmiertelny wypadek w Krakowie, w wyniku którego zginął Patryk Peretti i jego trzej koledzy, w domu Sylwii Peretti trwał grill. Pojawili się nie tylko znajomi, ale sam Patryk oraz jego dziewczyna. Sylwia Peretti miała w planach wyjście ze znajomymi na Rynek. Tuż po powrocie z miasta dostrzegła wymowny znak, który zrozumiała dopiero po kilku godzinach. Miał związek z tragiczną śmiercią jej jedynego syna.
Śmierć syna Sylwii Peretti. Wymowny znak
Sylwia Peretti w książce "Niepożegnani. Historia o życiu i śmierci", wspomina o tym, co wydarzyło się zaledwie dwie godziny przed śmiercią Patryka. Opowiedziała że, właśnie o tej porze spojrzała na zegarek, który pokazał dokładnie 3:12, godzinę, która okazała się godziną śmierci jej jedynego syna:
Po południu, kiedy byli u mnie Patryk i moi znajomi i w nocy, kiedy wróciliśmy z Rynku do domu. Stałam bezmyślnie przy tym grillu i wtedy, nie wiem nawet dlaczego, spojrzałam na zegarek. Zwykły gest. 3:12. Stałam z lekko uniesioną ręką, patrząc na tarczę, jak na coś obcego. 3:12? To niemożliwe, przecież dopiero co była północ... Ze zdziwieniem zapytałam znajomych, która jest godzina. Była 1:13. Zakładając zegarek nie zwróciłam uwagi, że się zatrzymał - właśnie na tej godzinie.
Kontynuowała:
Zegarek bezlitośnie pokazywał coś, czego nie potrafiłam zrozumieć. Nie dlatego, że się bałam, ale dlatego, że to się nie zgadzało ze rzeczywistością. To było jak... błąd w systemie. (...) Jakby jakaś niewidzialna ręka przestawiła te wskazówki i powiedziała: ''Zaraz zobaczysz dlaczego''.
Sylwia Peretti jednak przyznała, że wówczas nie odebrała tego, jako złego omenu. Poszła spać spokojnie.
Telefon z informacją o śmierci Patryka, syna Sylwii Peretti
Wszystko zmieniło się wcześnie rano 15 lipca 2023 roku. Mąż Sylwii Peretti odebrał telefon, podczas którego przekazano, że tragiczny wypadek, w którym zginał Patryk Peretti miał miejsce dokładnie w godzinę, w której wcześniej zatrzymał się zegarek jego mamy:
I kiedy o szóstej rano zadzwonił telefon, i kiedy usłyszałam, że to się wydarzyło własnie o 3:12, wtedy wszystko złożyło się w całość. Zegarek to pokazał. Zegarek, który odlicza życie i śmierć nie tylko w sekundach, ale także w znakach, które rozumiemy dopiero wtedy, kiedy już jest za późno.
Zobacz także:
- Sylwia Peretti dopiero teraz ujawniła prawdę. To dlatego milczała po stracie syna
- Sylwia Peretti nieoczekiwanie znalazła list na grobie syna. Te słowa poruszają do łez
