Rzekoma córka Freddiego Mercury’ego nie żyje. Miała zaledwie 48 lat i ukrywała wielką tajemnicę
W czwartek, 15 stycznia 2026 roku, media obiegła informacja o śmierci kobiety, która podawała się za córkę Freddiego Mercury'ego. Miała zaledwie 48 lat. Od lat zmagała się z rzadkim nowotworem . O śmierci kobiety media poinformował mąż. Teraz jej historia porusza cały świat.

Świat poznał ją jako "B", ponieważ nikt nigdy nie ujawnił jej prawdziwego imienia ani nazwiska. Choć nieznany jest też dokładny wizerunek kobiety, to jej opowieść wstrząsnęła milionami fanów "Queen". Zaledwie kilka miesięcy temu, we wrześniu 2025 roku, Lesley-Ann Jones wydała biografię "Love, Freddie", w której po raz pierwszy opowiedziała historię rzekomej córki członka zespołu. Twierdziła, że jest owocem romansu Freddiego Mercury’ego z żoną jego bliskiego przyjaciela. W książce znalazł się nawet jej własnoręcznie napisany list, w którym podkreślała, że artysta był jej ojcem i łączyła ich "bliska i pełna miłości relacja". Informacja o jej istnieniu miała być znana tylko najbliższym Mercury’ego, jego rodzicom, siostrze, zespołowi Queen oraz Mary Austin.
Rzekoma córka Freddiego Mercury’ego miała tylko 48 lat. Choroba odebrała jej wszystko
Wiadomość o śmierci "B" pojawiła się 15 stycznia 2026 roku. Kobieta zmarła w wieku 48 lat po długiej walce z chordomą - rzadką i złośliwą odmianą nowotworu kręgosłupa. Jej mąż, Thomas, poinformował o tragedii za pośrednictwem mediów, a z jego słów wynika, że kobieta odeszła spokojnie, zostawiając po sobie dwóch synów w wieku dziewięciu i siedmiu lat.
Chorowała przez całe cztery lata pracy nad książką. Mimo bólu i cierpienia, nie przestała walczyć o to, by jej historia została usłyszana. Jej misją było ujawnienie prawdy o Freddim Mercury’m i zakwestionowanie kłamstw, które przez lata były powtarzane na jej temat.
Prochy kobiety symbolicznie rozsypano nad Alpami
Zamiast tradycyjnego pochówku, rodzina postanowiła spełnić ostatnie życzenie "B" i rozsypać jej prochy nad Alpami. To symboliczne pożegnanie stało się ukoronowaniem jej tajemniczego, pełnego bólu i kontrowersji życia. Wdowiec w pożegnalnych słowach powiedział:
B jest teraz ze swoim ukochanym i kochającym ojcem w świecie myśli.
Emocjonalne wyznanie odbiło się echem w mediach, nie tylko wśród najbardziej zagorzałych fanów zespołu "Queen".
Tajemnica, o której usłyszał cały świat
Choć nie ma jednoznacznych dowodów na biologiczne pokrewieństwo między "B" a Freddiem Mercury’m, jej historia wstrząsnęła opinią publiczną. Sama autorka biograficznej książki twierdzi, że posiada wyniki DNA, które mają potwierdzać więzy rodzinne. Jednak ta sprawa od początku budziła kontrowersje i wywoływała gorące dyskusje w mediach. Nie komentowali jej ani muzycy "Queen", ani najbliższa rodzina Mercury’ego. Najprawdopodobniej prawda o wszystkich faktach już nie wyjdzie na jaw. Śmierć "B" uznawana jest przez wielu za zakończenie jednego z najbardziej zagadkowych rozdziałów w historii rocka.
Zobacz także:
- Michał Wiśniewski w żałobie. "Świat stracił dziś kogoś wyjątkowego"
- Nowe ustalenia prokuratury ws. śmierci Stanisława Soyki. Zapadła decyzja
