Ojciec Małgorzaty Rozenek skomentował ostre oświadczenia Kingi Rusin Małgorzata Rozenek na planie swojego programu, Kinga Rusin na Instagramie Kinga Rusin Kinga Rusin wychodzi z DDTVN
Ojciec Małgorzaty Rozenek skomentował ostre oświadczenia Kingi Rusin
1/4
Ojciec Małgorzaty Rozenek skomentował ostre oświadczenia Kingi Rusin

Podobno chodziło o dobro zwierząt i ekologię, a nie osobiste animozje. Ale konflikt Kingi Rusin (47) z Małgorzatą Rozenek-Majdan (40) ujawnił, że panie dzieli nie tylko podejście do tego, czy testowanie kosmetyków na zwierzętach jest etyczne. Kłótnia, w której padły niewybredne słowa i mocne oskarżenia, zaczęła się banalnie: od wiadomości, że Rozenek-Majdan weźmie udział w nowej kampanii reklamowej dużej marki kosmetycznej. To o tyle dziwne, że Rozenek-Majdan nie jest pierwszą celebrytką, która podpisała kontrakt z tą marką.

 

Wcześniej robiły to: Małgorzata Kożuchowska, Małgorzata Socha, Edyta Herbuś czy Joanna Koroniewska i żadna z nich nie była z tego powodu atakowana. Teraz stało się inaczej. Jako pierwsza głos w sprawie zabrała znana z zaangażowania w walkę o prawa zwierząt Joanna Krupa.

„Przykre jest to, że gwiazdy dalej biorą projekty z firmami, które testują (kosmetyki – przyp. red.) na zwierzętach”, napisała, po czym wrzuciła na InstaStories logotypy firm, które według międzynarodowej organizacji PETA testują produkty na zwierzętach.

Wśród tych logo widoczny był symbol firmy, której produkty reklamuje Rozenek-Majdan. Zaczęła się burzliwa dyskusja, a jedna z fanek wprost zapytała Małgorzatę, co sądzi o komentarzu Krupy.

Gwiazda odpowiedziała błyskawicznie: „Joanna Krupa ma nieprawdziwe informacje”.

Wtedy do dyskusji wtrąciła się Kinga Rusin, która na swoim profilu na Instagramie napisała:

„Brawo Joanna Krupa! Trzeba głośno piętnować hipokryzję!”,

a w dalszej części zasugerowała, że gwiazda, która decyduje się na reklamowanie produktów testowanych na zwierzętach, jest współodpowiedzialna za takie praktyki koncernu, a więc zachowuje się tak, jakby sama zadawała tym zwierzętom cierpienie. „Jest osobą pozbawioną empatii, okrutną”, takimi mocnymi słowami zakończyła notkę dziennikarka. Rozenek-Majdan na ten wpis nie zareagowała i wydawało się, że na tym wymiana zdań się zakończy. Była przecież połowa sierpnia, sezon urlopów – wszystko wskazywało na to, że sprawa rozejdzie się po kościach. Prawdziwa burza miała jednak dopiero nadejść.

2/4
Małgorzata Rozenek na planie swojego programu, Kinga Rusin na Instagramie
Instagram

Wojna na słowa

W połowie września konflikt wybuchł jednak na nowo. Zaczęło się od tego, że powściągliwa wcześniej Małgorzata Rozenek-Majdan pozwoliła sobie na docinki pod adresem Rusin. Zapytana przez dziennikarza „Super Expressu” o kwestię testowania kosmetyków na zwierzętach, odpowiedziała: „Walka o prawa zwierząt jest dla mnie bardzo ważna. Tylko ja nie wykorzystuję jej do promocji swoich kosmetyków, tak jak Kinga Rusin”. Dziennikarka poczuła się tą wypowiedzią sprowokowana, bo od razu zamieściła odpowiedź na Instagramie. 

 

I ku zdziwieniu wielu osób nie przebierała w słowach.

„No dobra, nie będę udawać, że pada deszcz, kiedy na mnie plują. Dosyć tego pseudo Wersalu. Nie pozwolę, żeby wypindrzona, sztuczna lala, wdzięcząc się do kamery, przekreślała jednym koślawym zdaniem ideały, o które walczę od lat! Rozenek zarzuca mi wykorzystywanie w biznesie walki o prawa zwierząt. Co za żałosna próba obrony jej własnej hipokryzji! (...) Właśnie ze względu na prawa zwierząt zrezygnowałam z olbrzymiej kasy w Chinach, nie wchodząc tam  z moją marką, mimo wielu propozycji z tamtej strony! Czy Rozenek zrezygnowała z reklamy, czyli pieniędzy, kiedy dowiedziała się, że marka, z którą podpisała kontrakt, testuje produkty na rynek chiński na zwierzętach?! Z tego, co widzę, nie”, napisała Rusin.

 

Takiego ciosu z jej strony nikt się nie spodziewał. Ale w nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzami Kinga tłumaczyła się, mówiąc, że wypowiedź Małgorzaty nie tylko narusza  jej dobra osobiste, ale i uderza  w jej biznes kosmetyczny. Rozważała nawet przez chwilę złożenie pozwu do sądu. Czy Rusin tak mocno zareagowała, bo zaczęła obawiać się strat w swoim biznesie? Z tego, co napisała na Instagramie, wynikało, że nie chodzi o to, bo dziennikarka twierdziła, że jej firma rozwija się świetnie, a dochód ze sprzedaży kosmetyków Pat & Rub by Kinga Rusin w pierwszej połowie 2018 roku wyniósł 16 mln złotych. Na taki sukces pracowała dwa lata, od momentu gdy rozstała się ze wspólniczką i zaczęła sama zarządzać biznesem.

 

Rusin szczyci się jednak nie tylko sukcesami finansowymi, lecz także tym, że jej kosmetyki są ekologiczne. Ona sama od dawna jest wegetarianką, używa wyłącznie naturalnych kosmetyków i detergentów, nieraz też pokazała, że leży jej na sercu dobro przyrody. Kilka miesięcy temu włączyła się w protest przeciwko wycince Puszczy Białowieskiej, popierała usunięcie z rządu ministra Jana Szyszki, nazywając go publicznie szkodnikiem. Niedawno w wywiadzie dla magazynu „Twój Styl” przyznała jednak, że nie jest ekologicznym radykałem, bo nosi skórzane buty i dodatki. „Skóry to »odpad« z produkcji podstawowej, czyli mięsa, które jemy. Skoro zabijamy zwierzę, wykorzystajmy je w całości. Z szacunku”, wyjaśniła swoją postawę. Podkreśliła przy tym, że uważa za swój obowiązek uświadamianie ludzi w zakresie ekologii i działanie na rzecz zwierząt.

3/4
Kinga Rusin
ONS

W obronie żony

Po ostrym wpisie Rusin wszyscy spodziewali się kontrataku Rozenek-Majdan. Ta jednak nie chciała odpowiadać. W jej obronie stanął za to Radosław Majdan.

„Odnośnie postawy Rusin wobec obrony środowiska – sama z dumą nosi skórzane rzeczy i futra. Promuje jeździectwo, które jest na czarnej liście PETA. I ona mówi o mojej żonie »hipokrytka«? Rusin za cel swoich ataków obrała moją żonę. Cel bardzo dobry, bo jak widać dzięki jej nazwisku, marka niszowych kosmetyków dotarła do szerszego grona”, napisał Radosław na swoim profilu na Instagramie pod zdjęciem Rusin ubranej w futro.

Murem za Małgorzatą stanął też jej tata Stanisław Kostrzewski.

„Show-biznes to bardzo specyficzne środowisko, pełne żmij i gadów. Kinga Rusin jest tego najlepszym przykładem. Po tym, co napisała, uważam, że to toksyczna osoba, która chce zaistnieć na chwilę we wszystkich mediach kosztem Małgosi. Powiem z ręką na sercu, że moja córka nie skrzywdziłaby żadnego stworzenia. Małgosia uratowała dziesiątki zwierząt, między innymi kuca, który miał iść na rzeź. To dziewczyna o gołębim sercu”, powiedział w rozmowie z „Faktem”.

Obaj obrońcy Małgorzaty nie musieli długo czekać na ripostę Rusin, która w swym kolejnym poście odniosła się do tego, że Stanisław Kostrzewski był przez lata skarbnikiem Prawa  i Sprawiedliwości.

„I wyszła buta PiS-owskiego dygnitarza. (…) mógł mnie nazwać komunistką i złodziejką, gorszym sortem, zdradziecką mordą. Ale wybrał coś nowego: otóż okazuje się, że jestem ŻMIJĄ I GADEM. Jak to mężczyzna do kobiety, po staropolsku”, napisała dziennikarka.

 

Zdaniem wielu osób śledzących tę wojnę słowa Rusin daleko odbiegały od sprzeciwu wobec testowania kosmetyków na  zwierzętach.

– Celebryci to specyficzny gatunek ludzi, którzy dbają na pewno bardziej o siebie niż zwierzęta czy cokolwiek innego. Panie mierzą do siebie pestkami, żeby wzbudzić zainteresowanie mediów – mówi medioznawca prof. Maciej Mrozowski.

Czyżby więc Małgorzata  i Kinga tak naprawdę walczyły  o pozycję w TVN? 

4/4
Kinga Rusin wychodzi z DDTVN

I po balu...

Kto liczył na to, że Rusin i Rozenek-Majdan skoczą sobie do oczu na balu Fundacji TVN, był srodze zawiedziony, bo żadna z nich się na nim nie pojawiła. Ponoć zdecydowali o tym organizatorzy, którzy nie chcieli, by kłótnia dwóch gwiazd stacji odwróciła uwagę od celu imprezy. Podobno Małgorzata przyjęła sugestię kierownictwa ze spokojem, a Kinga była zła. Tego samego dnia usunęła z Instagrama swoje wpisy, a Radosław Majdan skasował swój.

– Ta koszmarna pyskówka położyła się cieniem na wizerunku całej stacji, wszystkich pracowników, jest wodą na młyn tych, którzy uważają TVN za stację gwiazdorską, nadętą, oderwaną od życia, rządzoną przez nienawidzące się, przekonane o swej wyjątkowości i bezkarności gwiazdy – mówi „Party” osoba ze stacji.

I dodaje, że ma nadzieję, że ktoś wezwie obie panie na dywanik i wytłumaczy im, że to nie jest „prywatny folwark” gwiazd.

– Dziwę się, że koleżanki z jednej stacji nie załatwiły tego między sobą na korytarzu. Zrobił się z tego bazar. Już nie ma co się tym ekscytować, ale z tej akcji dowiedzieliśmy się na pewno, że Kinga sprzedaje naturalne kosmetyki – mówi Dorota Wróblewska.

Podobnego zdania jest prof. Mrozowski.

– Nie ma co się dalej wygłupiać – mówi.

A zwaśnionym gwiazdom TVN radzi, by... poszły razem na wódkę.