Reklama

Emocje po wydarzeniach z ostatniego odcinka "Sanatorium miłości" wciąż trzymają sie uczestników, choć jak się okazuje, często to uczucie i chęć stworzenia relacji biorą górę na urażoną dumą. Kto komu wybaczył, a kto kogo ostro podsumował? Sprawdź, co się wydarzyło.

Emilia wybacza Henrykowi. Teresa nie powstrzymała się przed ostrym komentarzem

Już w pokoju Emilia wyznała Bożence, że wcale nie żywi urazy do Henryka, który wcześniej przewrotnie zaprosił na randkę Ewę, a nie ją. Wszystko potwierdziło się w trakcie pierwszej tego dnia atrakcji, jaką było przygotowywanie w parach śniadania w myśl zasady "pokaż mi jak karmisz, a zobaczę, jak kochasz". Była to świetna okazja to oczyszczenia atmosfery między Henrykiem a Emilią, która sama przyznała: "nigdy nie chowam urazy na całe życie". Emilia zażartowała na temat Henryka: "czułam się bezpieczna, ale czar prysł. z mężczyzny zrobił się facecik”. Choć zapewniła Henryka o braku urazy, w setce do kamery przyznała: "od razu wybaczyłam, ale nie zapomniałam".

Świetną pieczątką podbijającą świetną relację Emilii i Henryka okazała się wygrana konkurencji zrobienia zdrowego, pożywnego śniadania i zdobycie możliwości pójścia na randkę. Do oceny konkurencji specjalnie zaproszona została Katarzyna Bosacka, które doceniła śniadaniowy talerz warzyw Henryka i Emilii. Para w euforii zaczęła wyjadać sobie wzajemnie owoce z ust, nie szczędząc przy tym sobie subtelnych muśnięć ustami, co przeważyło szalę goryczy u Teresy. Po zobaczeniu tak romantycznych scen między Emilią a Henrykiem, skomentowała bez ogródek:

Emilka mnie bardzo zawiodła. Nie myślałam, że kobieta może się tak nie szanować. Ja uważam, że została upokorzona i ja bym do takiego faceta się nie odezwała nigdy
powiedziała Teresa z Tarnobrzega.

Lot helikopterem i niejeden pierwszy raz Teresy

Kolejną atrakcją przygotowaną dla kuracjuszy był lot widokowy helikopterem, oczywiście w parach. Największe obawy przed lotem miała Teresa. Mimo wielu emocji, ostatecznie zdecydowała się poprosić Zbyszka o towarzyszenie jej w przygodzie.

Od pierwszych minut swojego pierwszego w życiu lotu Ewa bardzo mocno ściskała Zbigniewa za dłoń, a aura bezpieczeństwa, którą rozniecił wokół niej mężczyzna, sprawiła, że Teresa zdecydowała się na pierwsze pocałowanie mężczyzny. Wcześniej otwarcie przyznawała wśród uczestników, że ma problemy z okazywaniem uczuć przez fizyczne gesty. Właśnie z tego względu tak intymny moment nabrał jeszcze większego znaczenia.

Anna definitywnie odrzuca Olka. Nie miała skrupułów

Choć Anna od pierwszych dni w sanatorium była zachwycona Olek, biorąc go za człowieka z wyższych sfer, o których sama marzy, obecnie swoje zainteresowanie przekierowała w stronę Mike'a. Zaniepokojony Olek postanowił zaprosić Annę na randkę, lecz ona poszła na niż z już przygotowanym planem.

Na randkę z Aleksandrem szłam bez żadnych emocji. Postanowiłam ją spędzić miło tylko ze względu na siebie, taki egoizm
przyznała Anna.

Powiedziała Olkowi, że mimo dobrych początków, miała zderzyć się z rzeczywistością. Wypomniała mężczyźnie jego żart o limuzynach i czerwonych dywanach, co w ocenie Anny ośmieszyło nie ją, a niego samego. To właśnie po tej sytuacji miała stracić zainteresowanie mężczyzną.

Olek przyznał, że nie spodziewał się tak negatywnej oceny, a interpretacja Anny odbiega od tego, jakie miał intencje komentując czerwony dywany. Jednak kiedy próbował się wytłumaczyć, ona szybko ucięła: "przepraszam, a możemy już zjeść?". Później w setce do kamery, pewna siebie i przekonana o swoje wartości powiedziała: "Stracił bardzo wiele, nawet sobie tego nie wyobraża".

Przygody na poligonie i zaskakująca decyzja Lilii

Następnie akcja programu przeniosła się na poligon, gdzie wszyscy mieli za zadanie rozpalić ogień krzesiwem, a następnie zagotować nad nim wodę na herbatę. Jako pierwsza herbatkę przygotowała pierwsza drużyna, w której składzie byli Teresa, Zbigniew, Mike i Anna. Nie zabrakło też grochówki zjedzonej na powietrzu przy ognisku.

Na koniec odcinka telewidzowie usłyszeli rozmowę Anny i Lilii w pokoju. Kiedy Anna poinformowała koleżankę o definitywnym odrzuceniu Olka, tak skłamała, że idzie do Bożenki, biegnąć od razu do Olka zaproponować mu wspólne pójście na bal. Zbyszek nie ukrywał radości, choć w emocjach palnął, że Lilla jest dla niego kołem ratunkowym. Kiedy tylko zobaczył jej posmutniałą minę, szybko się poprawił, a Lilla podsumowała wszystko krótko" Idziemy jako koledzy". I rzeczywiście, ostatnio Lilla skarżyła się, że mężczyźni przychodzą do niej jak do kumpla.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...