Reklama

Robert Gonera w programie „Pytanie na śniadanie” emitowanego na antenie TVP2, odniósł się do medialnych spekulacji dotyczących jego domniemanej bezdomności.

Trudne lata aktora: załamanie nerwowe i kryzys rodzinny

W rozmowie poświęconej problematyce osób bezdomnych artysta zdecydowanie zaprzeczył krążącym od lat pogłoskom:

Los postawił mnie przed faktem medialnym w gruncie rzeczy, bo ja się nigdy nie otarłem o bezdomność
- powiedział Gonera na antenie.

Według jego słów, medialny mit o bezdomności wynikał z pojedynczego nagłówka, który błyskawicznie rozprzestrzenił się w przestrzeni publicznej. Aktor przyznał, że choć był to niesprawiedliwy osąd, to jednak sytuacja ta uwrażliwiła go na los osób dotkniętych kryzysem bezdomności.

Robert Gonera nie ukrywa, że w przeszłości przechodził poważne życiowe turbulencje. W 2007 roku podczas pracy nad filmem „Determinator” doznał załamania nerwowego, w wyniku którego zniknął bez śladu z planu zdjęciowego. W kolejnych latach sytuacja osobista aktora również się skomplikowała. W 2012 roku przeżył rozpad drugiego małżeństwa oraz śmierć ojca. Wówczas media donosiły, że Gonera zamieszkał w samochodzie, pozostawiając dom byłej żonie i synom. Prasa twierdziła także, że utrzymywał się z dorywczych zajęć. Te informacje przez wiele lat uchodziły za dowód jego rzekomej bezdomności. Dziś aktor stanowczo odcina się od tych rewelacji.

Gonera o działalności charytatywnej: pomaga schronisku pod Wrocławiem

Chociaż sam nie doświadczył bezdomności, Robert Gonera przyznaje, że temat ten jest mu niezwykle bliski. Jak ujawnił w rozmowie, od wielu lat angażuje się w pomoc osobom dotkniętym tym problemem. Wraz z kolegą regularnie dostarcza środki czystości do schroniska Brata Alberta znajdującego się pod Wrocławiem.

Zawsze jest to pełen bagażnik. Ostatnio też zaproponowano mi udział w akcji, która ma uwrażliwiać ludzi na kryzys bezdomności, który jest stanem trudnym
- powiedział Gonera.

Aktor o wpływie medialnych doniesień na swoje życie

Wystąpienie Roberta Gonery w programie „Pytanie na śniadanie” było okazją do szczerego rozliczenia się z przeszłością. Aktor przyznał, że przez wiele lat żył z piętnem wynikającym z niesprawdzonych medialnych informacji. Mimo to, zamiast pielęgnować żal, postanowił przekuć doświadczenie w coś pozytywnego.

Jestem wdzięczny losowi za to, że ten fakt medialny zostawił piętno, bo to mnie uwrażliwiło na ten temat
- zaznaczył.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama