Poruszający wpis Dody, chodzi o pieska z Sobolewa. Ta historia wyciska z oczu łzy
Doda nagłośniła dramatyczną sytuację zwierząt w schroniskach, co ostatecznie doprowadziło do zamknięcia obiektu w Sobolewie. Teraz wokalistka w poruszającym wpisie przypomniała o tym, co zobaczyła na miejscu i opowiedziała historię jednego z psów. Ujawniła, jaki los spotkał czworonoga.

Doda, artystka znana ze swojego zaangażowania w sprawy społeczne, opisała na Instagramie dramatyczną wizytę w schronisku w Sobolewie. Jak relacjonuje, na teren placówki została wpuszczona przez syna kierownika schroniska. Od pierwszych chwil uderzyła ją ogromna agresja i strach zwierząt - psy szczekały głośno, były dzikie i nieprzyzwyczajone do ludzi. Teraz gwiazda opowiedziała o historii jednego z psów.
Doda wspomina dramatyczną wizytę w schronisku w Sobolewie
Doda zaznaczyła, że zwierzęta wydawały się być przyzwyczajone jedynie do kijów, którymi - jak sugerowała - były bite. Opisała warunki jako dramatyczne. Psy miały mieszkać w prowizorycznych budach, które trudno było w ogóle nazwać schronieniem.
Pamiętam ten dzień, kiedy syn kierownika Sobolewa wpuścił tylko mnie na obiekt schroniska... Psy szczękały bardzo głośno, były albo bardzo agresywne, albo bardzo zalęknione, kompletnie dzikie i nieprzyzwyczajone do ludzi. Przyzwyczajone do kijów, którymi były bite. Chciałam zapamiętać jak najwięcej, by móc przekazać jak najwięcej dalej. Poprosiłam go, że chce zaadoptować trzy psy. Pokazał mi dwa które mogę
Warto przypomnieć, że po tym, jak Doda nagłośniła wstrząsającą sytuację psów w schronisku w Sobolewie, w akcję zaangażowały się media oraz politycy. Po interwencji ostatecznie obiekt został zamknięty.
Doda ujawniła, co spotkało psa ze schroniska w Sobolewie. Wcześniej nie pozwolono jej na adopcję
W trakcie swojej wizyty Doda chciała zaadoptować trzy psy. W pewnym momencie dostrzegła psa, który nawet nie podszedł do niej - widać było jedynie jego brązowy nos wystający zza budy. Zwierzę było wyraźnie przerażone, zalęknione i jak napisała, pogodziło się ze swoim losem.
Zwierzę, które obecnie nosi imię Kubuś, całkowicie wycofało się na widok kierownika schroniska. Artystka zwróciła uwagę, że pies nie bał się wszystkiego - bał się konkretnej osoby. Mimo usilnych próśb, Doda nie mogła go adoptować, ponieważ kierownik tłumaczył, że psy są po jedzeniu i mogą dostać kolki w podróży do Warszawy.
I potem zobaczyłam jego. Właściwie tylko brązowy nos, który nie wytykał zza budy. W sumie ciężko budami nazwać to, w czym mieszkały psy z Sobolewa. To był jedyny pies, który nie wyszedł na spotkanie ze mną. Przerażony i zlękniony, jednocześnie pogodzony ze swoim losem. Przegranym losem. Powiedziałam, że chce jeszcze tego. Kierownik powiedział, że on się nie nadaje, bo on się wszystkiego boi. Wtedy wszedł do kojca, a pies uciekł w sam róg budy. I zrozumiałam, że nie boi się wszystkiego, tylko jego. Poszłam za nim i spojrzałam mu w oczy. I zobaczyłam jedne z najmądrzejszych oczu, jakie widziałam. Które przecierpiały wiele i tak wiele rozumieją. Chcę wierzyć, że zrozumiał wtedy również moje słowa: idzie ratunek, nie poddawaj się
Warto dodać, że Doda spotkała się z prezydentem w sprawie rozmów na temat zmiany w prawie, by poprawić sytuację zwierząt. Wkrótce Karol Nawrocki opublikował komentarz w sprawie psów w schroniskach.

Doda przekazała radosne wieści w sprawie psa ze schroniska w Sobolewie. Znalazł opiekę
Na szczęście pies trafił pod odpowiednią opiekę. Jak podaje Doda, zwierzę robi postępy, choć wciąż jest bardzo nieufne i przestraszone. Kubuś powoli zaczyna reagować na bodźce - czasem merda ogonem, czasem szczeka, czasem wychodzi z kanalika, w którym czuje się najbezpieczniej.
Mimo wszystko nadal nie pozwala się głaskać. Zdaniem Dody przed psem jeszcze wiele tygodni pracy, zanim odzyska zaufanie do człowieka. Artystka zaapelowała też o dalsze monitorowanie sytuacji zwierząt z Sobolewa.
Ostatecznie kierownik nie pozwolił mi zaadoptować żadnego psa, twierdząc, że są po jedzeniu i dostaną kolki w podróży do Warszawy. Dwa dni później podczas protestu - psy pouciekały do lasu, pozabierali je prywatni ludzie i fundacje. Szukałam go parę dni. I znalazłam, Kubuś jest pod dobrą opieką Kary Zawistowskiej. Robi postępy, czasami zamacha ogonem, czasami zaszczeka, czasami wyjdzie ze swojego kanalika, w którym czuję się najbezpieczniej. Jeszcze nie lubi głaskania. Jeszcze wiele tygodni przed nim, zanim znowu zaufa, że człowiek potrafi być bardziej psi. Niech ten post będzie symbolem tego, że każdy pies z Sobolewa, dopóki nie znajdzie swojego domu, wciąż jest między przerażaniem a niedowierzaniem… Sprawdzajcie, pilnujcie, co się dzieje z tymi zwierzętami, zwłaszcza w fundacjach i schroniskach, do których trafiły. Pomóżcie im znaleźć dom
Zobacz także: Doda apeluje o spotkanie z Donaldem Tuskiem. Nie uwierzycie, co powiedziała w programie na żywo
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.