Oliwia Bieniuk nieustannie kojarzona jest ze swoją popularną mamą. Nic więc dziwnego, że kiedy daje swoim fanom możliwość zadania pytań, większość z nich dotyczy właśnie Anny Przybylskiej. Tym razem internauci zobaczyli coś niepokojącego w rodzinnym domu przyszłej aktorki. Córka Jarosława Bieniuka rozwiała ich wszelkie wątpliwości fanów, nie kryjąc swojej złości.
WIDEO…
Oliwia Bieniuk o pamiątkach po Annie Przybylskiej
W ostatnim czasie życie Oliwii Bieniuk obracało się wokół premiery filmu o Annie Przybylskiej. Jego premiera wypadała dokładnie w 8. rocznicę śmierci uwielbianej aktorki. Tym razem Oliwia Bieniuk zorganizowała na swoim instagramowym profilu sesje pytań i odpowiedzi. Okazało się, że zaniepokojeni internauci dostrzegli, że w jej rodzinnym domu zniknęły pamiątki po Annie Przybylskiej. Chodzi konkretnie o jej zdjęcia:
- Dlaczego z półki pod tv zniknęły wszystkie zdjęcia mamy? :( - padło pytanie.
Taka odpowiedź jednak nie wystarczyła internautom i postanowili dalej drążyć kawesię zdjęć Anny Przybylskiej, co wyprowadziło Oliwię z równowagi.
- Ktoś się pyta, gdzie są zdjęcia, bo Zuzanna, partnerka Twojego taty wstawiła story TV i nie ma nic.
Wówczas poirytowana Oliwia Bieniuk wyjaśniła, że to ich prywatne sprawy. Dodała jednak, że zdjęcia nadal są w domu, jednak w innym miejscu:
- Jezu ludzie, ale Wam się nudzi. To chyba nasze sprawy, co leży u nas w domu i w jakich miejscach. Ale jeżeli tak bardzo interesujecie się tymi zdjęciami, to nie martwcie się, dalej wiszą, ale w innym miejscu - uspokoiła internautów.
Oliwia Bieniuk ciągle mierzy się z zainteresowaniem związanym z jej sławną mamą. Nie chciałaby jednak ciągle być porównywana i pragnie pracować na swoje nazwisko sama. Oliwia Bieniuk przeprowadziła się do nowego mieszkania do Warszawy. Zdradziła, że pomimo tego, że jej czas w stolicy zajmują intensywne studia aktorskie, ta niemalże co dwa tygodnie przyjeżdża nad morze, do rodzinnego miasta.
Instagram @oliwia.bieniuk
East News, LUKASZ OSTALSKI/REPORTER
East News/Wojciech Strozyk
East News/Adam Jankowski/REPORTER
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.