Reklama

Matt Clark nie żyje. Informację o śmierci amerykańskiego aktora przekazała rodzina. Wiadomo, że odszedł w swoim domu w Austin, w stanie Teksas, w niedzielny poranek. Miał 89 lat. Według „TMZ” przyczyną śmierci były powikłania po operacji kręgosłupa. Rodzina w swoim oświadczeniu podkreśliła, że był człowiekiem oddanym pracy i najbliższym, a jego życie toczyło się na jego zasadach.

Nie żyje Matt Clark. Rodzina przekazała poruszające oświadczenie

Dla wielu osób twarz Matta Clarka natychmiast przywołuje jeden konkretny kadr: barman z filmu „Powrót do przyszłości III”. To właśnie ta rola sprawiła, że aktor trafił do pamięci widzów także poza gronem fanów westernu. Clark był również kojarzony z występów w serialu „Grace Under Fire”, gdzie pokazał się od innej strony niż w filmowych epizodach. Jego ekranowa obecność często nie potrzebowała długich dialogów - liczył się charakter, spojrzenie i tempo sceny.

Sam zbudował swój dom własnymi rękami. Najbliższe przyjaźnie pielęgnował przez sześćdziesiąt lat. Zawsze stawiał się do pracy, zawsze był obecny dla bliskich. Był skomplikowany. Twardy. Potrafił być szorstki. Ale jego moralny kompas nigdy nie zawiódł, a miłość nie budziła wątpliwości. Można to było dostrzec - w jego oczach, w rolach, w rodzinie, którą kochał trzymać razem. Przeżył swoje życie. I żyje, na zawsze
przekazała rodzina w oświadczeniu dla „Hollywood Reporter”.

Matt Clark zagrał w kultowych produkcjach. Nigdy nie gonił za sławą

W dorobku Clarka znalazło się wiele produkcji, które przez lata budowały amerykańską popkulturę. Widzowie mogli go oglądać w „Bonanza”, „Kung Fu” oraz „Dynastia”. Pojawił się też w filmie „Przygody Buckaroo Banzai. Przez ósmy wymiar” z lat 80. W materiale przypomniano, że grał w westernach u boku Clinta Eastwooda i Johna Wayne’a. Bliscy zwrócili uwagę, że był skupionym na rzemiośle, a nie na rozgłosie, i szczególnie cenił ludzi wiernych rodzinie.

Po śmierci aktora pojawiły się także słowa reżysera Gary’ego Rosena, który w oficjalnym oświadczeniu podkreślił znaczenie Clarka dla kina i wskazał, że potrafił zaznaczyć swoją obecność nawet wśród gwiazd takich jak Rod Steiger, Robert Redford, Clint Eastwood czy John Wayne. Rodzina opisała go jako osobę wymagającą, ale opartą na stałych zasadach, która była obecna dla bliskich. W oświadczeniu przywołano też jego przywiązanie do domu i codzienności - miał go zbudować własnymi rękami.

Warto przypomnieć, że niedawno zmarła legendarna polska aktorka. Znana z „Na Wspólnej” Elżbieta Gaertner odeszła na początku marca.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama