Natsu pracowała na kamerkach dla dorosłych. Dziś bardzo tego żałuje
Natsu wróciła wspomnieniami do jednego z najtrudniejszych momentów swojego życia. Opowiedziała o konsekwencjach skandalu, który wybuchł po tym, jak do sieci trafiły jej rozbierane filmiki: "Chciałam pójść na skróty, nie patrząc na to, jakie to może mieć konsekwencje nie tylko dla mnie, ale też dla mojej rodziny".

Natalia Kaczmarczyk, którą wielu internautów zna pod pseudonimem Natsu, otworzyła się w ostatnim odcinku podcastu "WojewódzkiKędzierski". Gwiazda internetu opowiedziała o błędach młodości, które rzutują na jej obecne życie. Nagle wspomniała o rodzinie.
Natsu o skandalu z jej udziałem
W podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, Natsu ujawniła swoje zarobki, a także wróciła pamięcią do afery sprzed lat. Natalia Karczmarczyk stała się w polskim internecie bohaterką głośnej afery związanej z jej dawną działalnością na tzw. kamerkach dla dorosłych. Do sieci wyciekły intymne materiały z jej udziałem, które powstały, gdy influencerka była jeszcze nastolatką i zdecydowała się na taką pracę w młodym wieku. Sprawa błyskawicznie obiegła media społecznościowe, a youtuberka musiała tłumaczyć się z przeszłości. Teraz zapytano ją, co to znaczy być "cam girl"?
Każdy zainteresowany będzie wiedział. Nie chciałabym o tym mówić tak szeroko, bo wielokrotnie zostałam posądzona o to, że przez to, że coś takiego się wydarzyło, ja daję zły przykład dziewczynom bądź młodym osobom. Te osoby, które nie wiedzą, może lepiej, żeby nie wiedziały dalej
Natsu o błędach młodości
Natsu publicznie przyznała się do błędu. Podkreśliła, że ta sytuacja wiele ją nauczyła i była dla niej dużą lekcją, z której wyciągnęła wnioski.
Chciałam pójść na skróty, nie patrząc na to, jakie to może mieć konsekwencje nie tylko dla mnie, ale też dla mojej rodziny
Influencerka dodała, że cała sytuacja mocno odbiła się na jej najbliższych. Z wyraźnym żalem przyznała również, że marzy o macierzyństwie, ale obawia się, iż jej przyszłe dzieci mogłyby kiedyś zetknąć się z bolesnymi informacjami na temat jej przeszłości.
Mi było wstyd, że moi rodzice, moi znajomi, moi bliscy mogli coś takiego zobaczyć. Często w takich sytuacjach o tym nie myślimy. Chcę mieć dzieci. Minęło 10 lat, a ja dalej czytam komentarze, że zrobiłam to i to - boję się. Jest mi naprawdę przykro, że moje dzieci w przyszłości będą musiały też usłyszeć od kolegi, koleżanki, bo twoja mama to i tamto
Influencerka miała duże wsparcie w rodzicach, którzy jednak także spotkali się wówczas z ostrą reakcją otoczenia i przykrymi komentarzami.
Ciężko było. Rodzice nie próbowali mnie moralizować, bo pierwszy telefon był bardzo wspierający. Potem, jak zobaczyli, jak to urosło, do jakich rozmiarów, to było ciężej pod tym względem, że ich to przytłaczało. Do nich dzwonili ludzie, dopytywali. Ludzie są zawistni - z rodziny też tacy są. Moja mama pracuje w ZUS-ie - pełni tam stanowisko społeczne. Było dużo artykułów, gdzie wypisywali o mnie z imienia i nazwiska. Rodzice dzwonili do mnie i prosili, czy da się coś z tym zrobić, żeby nie z nazwiska. Moja mama zmieniała wtedy nazwę na Instagramie, żeby ludzie do niej nie pisali
Zobacz także:
- Miko odpowiada na krytykę jej udziału w "Tańcu z Gwiazdami". Stanowczo komentuje
- Mateusz Pawłowski pędzi na trening do "Tańca z Gwiazdami". Towarzyszyła mu piękna blondynka!
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.