Reklama

Łatwogang kontynuuje rowerową trasę z Zakopanego do Gdańska, którą jedzie z jednym, jasnym celem: uzbierać 12 mln zł na terapię genową dla Maksa, chłopca chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Po nocnym etapie, już po godz. 8 rano, licznik zbiórki przebił 4 mln zł, a tempo wpłat wyraźnie przyspieszyło.

Kolejna akcja Łatwoganga. Noc na trasie i nagły skok na liczniku

Jeszcze w piątek przed godz. 22 zbiórka była tuż poniżej 3 mln zł. Potem zaczęła się długa, wymagająca noc: kilometry, zmęczenie i transmisja, którą na bieżąco śledzą widzowie. Rano licznik pokazał już ponad 4 mln zł, co w praktyce oznacza jedno: społeczność, która obserwuje rajd, potrafi mobilizować się błyskawicznie, kiedy stawką jest realna pomoc.

Dynamika tej akcji polega też na jej prostym, czytelnym przekazie. Influencer jedzie przez Polskę na rowerze, a każda kolejna wpłata jest jak dodatkowy impuls do dalszej drogi. W tle pracuje logistyka: trasę zabezpiecza samochód techniczny, a relacja z przejazdu toczy się na żywo na YouTube. Dla części osób to sportowe wyzwanie, dla innych emocjonalna historia, do której można dołączyć jednym kliknięciem.

Chwila niepokoju i decyzja, by jechać dalej

Podróż Łatwoganga jednak nie obyła się bez problemów. Pierwsze nastąpiły już niedługo po starcie z Zakopanego. Influencer napotkał problemy techniczne z rowerem, o których poinformował swoich obserwatorów w sieci.

Ej, dajcie znać, co znaczy, jak rower tak dziwnie klekocze, jak się pedałuje... Przerzutka? Zmieniam na wszystkie rodzaje, ale to nic nie daje i dalej klekocze. Coś mi twardo chodzą przerzutki...
- przekazał

Chwilę później influencer zwrócił się do przechodniów z pytaniem, czy ktoś zna się na przerzutkach. Na pomoc odpowiedział jeden z mężczyzn, który zajął się naprawą roweru.

Masz na pewno złe przełożenie. (…) Jest źle założone. (…) Masz w ogóle tę przerzutkę niewyregulowaną (…)
- stwierdził mężczyzna

Dzięki szybkiej interwencji Łatwogang mógł kontynuować trasę, jednak ok. godz. 3 w nocy Łatwogang zatrzymał się na stacji benzynowej, żeby odpocząć i wtedy pojawił się u niego bezdech. W pewnym momencie rozważał nawet wizytę na SOR, ale ostatecznie wrócił na trasę i kontynuował jazdę. O poranku deklarował, że czuje się wyraźnie lepiej, choć zmęczenie zaczyna zbierać swoje żniwo.

Szacuje się, że przejazd z Zakopanego do Gdańska może zająć około 40 godzin samej jazdy. To dużo jak na jedno wyzwanie i dużo jak na jedną zbiórkę, która wciąż ma przed sobą najbardziej wymagający fragment: dojście do 12 mln zł.

Trzymamy mocno kciuki za Łatwoganga i życzymy mu wytrwałości i bezpiecznej trasy!

Łatwogang jechał całą noc i dalej nie odpuszcza
Fot. ArtService/AKPA
Łatwogang jechał całą noc i dalej nie odpuszcza
Fot. ArtService/AKPA
Łatwogang jechał całą noc i dalej nie odpuszcza
Fot. ArtService/AKPA

Zobacz także:

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...
Loading...