Reklama

Klaudia Halejcio na bieżąco relacjonuje swoim fanom codzienne życie na Instagramie, nie szczędząc przy tym pokazywania swojej luksusowej willi. Gwiazda o poranku 19 marca 2025 roku przekazała wieści o kradzieży, do której doszło na terenie jej posiadłości. Na koniec zaapelowała do wszystkich.

Klaudia Halejcio okradziona. Podzieliła się wyznaniem

Klaudia Halejcio na swoim Instagramie udostępniła krótki w filmik, w którym podzieliła się swoim wstrząsającym doświadczeniem. Jak się okazało, została okradziona w swoim własnym domu.

Słuchajcie, to dzisiaj o tym, jak złapaliśmy złodzieja w naszym domu. I to nie jest żart. Jest mi dzisiaj tak przykro. Jest mi tak po ludzku źle
zaczęła Halejcio.

W dalszej części wyznania gwiazda przyznała, że w ostatnim czasie razem z mężem postanowili zatrudnić osobę do pomocy w codziennych porządkach na terenie posiadłości, co miało kosztować parę ponad 11 tysięcy złotych miesięcznie.

Dom jest duży, wymagający. Chcieliśmy, żeby ktoś po prostu dbał o nasze rzeczy, codziennie o porządek, żeby wszystko wyglądało w tym domu tak, jak trzeba. (...) Po kilku rozmowach wybraliśmy młodą, uśmiechniętą, bardzo sympatyczną panią. Zatrudniliśmy ją legalnie, na umowę o pracę, ze wszystkimi świadczeniami, składkami, urlopami
zrelacjonowała influencerka.

Mimo dobrze zapowiadającej się współpracy w pewnym momencie Klaudia Halejcio zaczęła zauważać niepokojące znikające z domu przedmioty.

Początkowo wszystko układało się bez zarzutu, ale wkrótce zaczęły znikać drobiazgi (...). Małe rzeczy, które niewiele znaczą, ale dały mi do zrozumienia, że coś jest nie tak. Osoba, która doskonale wiedziała, że są kamery, po prostu kradła: od papieru toaletowego po kapsułki do prania. Podejrzewam, że tych rzeczy było znacznie więcej, niż byliśmy w stanie zauważyć
przyznała po sprawdzeniu monitoringu Halejcio.

W dalszych słowach Klaudia nie kryła swoich emocji, przyznając, że taka sytuacja w willi, przy której zimą funkcjonowało nawet lodowisko, odcisnęła na niej piętno.

Klaudia Halejcio w przejmującym apelu

Klaudia Halejcio przyznała, że choć nie spostrzegła, by z jej posiadłości zniknęły drogocenne przedmioty, to całe doświadczenie bardzo wpłynęło na jej emocje i samopoczucie.

Najtrudniejsze było uświadomienie sobie, że ktoś chodził po naszym domu, dotykał naszych rzeczy i je zabierał. To mnie totalnie złamało (...) To jest właściwie w tym wszystkim najsmutniejsze, że człowiek, któremu dajesz zaufanie, dach nad głową, pracę, uczciwe warunki, po prostu wszystko niszczy.

W dalszych słowach zaapelowała do swoich odbiorców, a także podzieliła się poruszającym wyznaniem.

Jest to przestroga dla mnie, może dla Was, dla każdego, kto zbyt szybko zaufał i zbyt mocno uwierzył. Dzisiaj wciąż zadaję sobie pytanie: co zrobiłam nie tak? Co mogłam zrobić inaczej? Bo dzisiaj jest mi tak cholernie przykro
podsumowała Klaudia.

Zobacz także:

Reklama
Reklama
Reklama