Kinga Rusin już ma najmodniejsze jeansy na wiosnę 2020
East News

Kinga Rusin komentuje swoje usunięte zdjęcie z Adele: "Niech będzie, że mi się przyśniło"

	Kinga Rusin już ma najmodniejsze jeansy na wiosnę 2020
East News

Jak się okazuje, jedno zdjęcie potrafi wywołać w internecie prawdziwą burzę! Jeszcze niedawno na profilu Kingi Rusin widniała jej fotografia z Adele, jednak dziennikarka zdecydowała się je usunąć ze względu na ogromne zainteresowanie polskich i zagranicznych mediów.

Przypomnijmy, że zdjęcie zostało zrobione podczas prywatnej imprezy u Beyonce i Jaya-Z. Ponadto prowadząca "Dzień dobry TVN" opisała szczegóły całego przyjęcia. Kinga Rusin już wcześniej opublikowała oświadczenie, w którym poinformowała dlaczego usunęła zdjęcie. Teraz dziennikarka zamieściła wpis, z którego dowiedzieliśmy się jeszcze więcej o tej sprawie. Wygląda na to, że niektórzy internauci zareagowali dość sceptycznie na jej post, który już zniknął z profilu gwiazdy.

Zobacz także: Kinga Rusin skasowała zdjęcie z Adele! To przez zamieszanie w światowych mediach? 

Kinga Rusin o komentarzach po jej zdjęciu z Adele

Wpis Kingi Rusin, dotyczący relacji z imprezy po Oscarach natychmiast obiegł internet. Do dziennikarki zaczęły odzywać się nie tylko polskie, ale i zagraniczne media. W internecie pojawiło się także mnóstwo memów, a sama prezenterka przyznała, że nie spodziewała się aż takiej burzy z powodu jej relacji. 

Internauci zaczęli również szerzyć dyskusję na temat tego co może, a czego nie powinien robić dziennikarz. Kinga Rusin postanowiła jeszcze raz zabrać głos w tej sprawie i zamieściła obszerny wpis. 

Siedzę przed komputerem w L.A. i zaśmiewam się z memów powstałych na kanwie mojej relacji. Tak, moje przygody były jak z bajki i są wręcz niewiarygodne. Sama mam ochotę te memy tworzyć. Ale najśmieszniejsze jest to, że to co opisałam jest prawdą. Życie tworzy niesamowite scenariusze. Nie wierzycie? Niech będzie, że mi się przyśniło, jeśli oczywiście lepiej się poczujecie. [...]  Nagle mikro relacja z udziału w imprezie gwiazd wywołała dyskusję o tym co wolno, a czego nie wolno dziennikarzowi. Otóż spieszę z wyjaśnieniem, że kwestia ta jest mocniej uregulowana w Kalifornii niż w Polsce. Są to reguły surowe, ale w ich ramach dziennikarz może działać i zbierać informacje, materiały oraz je publikować. [...] To oczywiste, że osoby znane w ogóle nie chcą by na ich imprezach byli dziennikarze. I oczywiście, setki dziennikarzy (z kilkoma rozmawiałam) z całego świata marzyło, aby się dostać na tę imprezę. To wspaniałe, że mi się udało. Efektem tego była nie tylko cudowna noc, ale również super zdjęcie, które obiegło, jak się okazuje, cały świat. [...] Oczywiście naraziłam się wielu osobom w Los Angeles takim materiałem. Ale taka jest cena pisania tekstów insiderskich. I trzeba trochę odwagi - czytamy we wpisie Kingi Rusin. 

Cały wpis dziennikarki przeczytacie poniżej. Wygląda na to, że od czasu zamieszczenia relacji z imprezy po Oscarach Kinga Rusin nie ma nawet chwili spokoju.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Siedzę przed komputerem w L.A. i zaśmiewam się z memów powstałych na kanwie mojej relacji. Tak, moje przygody były jak z bajki i są wręcz niewiarygodne. Sama mam ochotę te memy tworzyć. Ale najśmieszniejsze jest to, że to co opisałam jest prawdą. Życie tworzy niesamowite scenariusze. Nie wierzycie? Niech będzie, że mi się przyśniło, jeśli oczywiście lepiej się poczujecie. Bardzo mnie cieszy, że tak wielu cztelników portali plotkarskich tak gwałtownie zaczęło wyznawać umiłowanie do prywatności... celebrytów. A hejterzy zaczęli opowiadać o moralności. Cuda po prostu. Nagle mikro relacja z udziału w imprezie gwiazd wywołała dyskusję o tym co wolno, a czego nie wolno dziennikarzowi. Otóż spieszę z wyjaśnieniem, że kwestia ta jest mocniej uregulowana w Kalifornii niż w Polsce. Są to reguły surowe, ale w ich ramach dziennikarz może działać i zbierać informacje, materiały oraz je publikować. Dlatego bardzo ostrożnie pisałam tę relację insiderską, aby działać zgodnie z regułami. Było to o tyle łatwe, że nie interesują mnie bardzo chronione intymne szczegóły relacji osobistych gwiazd showbiznesu, zasłyszane informacje prywatne, a tym bardziej ich przekazywanie (to robią brukowce). Przyjęłam w naturalny sposób inny cel: postanowiłam oddać klimat imprezy głównie poprzez pokazanie moich własnych przeżyć, a nie cudzych. Nie wchodząc w dalsze wywody, wszystko jest zgodne z dziennikarskimi regułami gry w USA. To oczywiste, że osoby znane w ogóle nie chcą by na ich imprezach byli dziennikarze. I oczywiście, setki dziennikarzy (z kilkoma rozmawiałam) z całego świata marzyło, aby się dostać na tę imprezę. To wspaniałe, że mi się udało. Efektem tego była nie tylko cudowna noc, ale również super zdjęcie, które obiegło, jak się okazuje, cały świat. Oczywiście naraziłam się wielu osobom w Los Angeles takim materiałem. Ale taka jest cena pisania tekstów insiderskich. I trzeba trochę odwagi. Dziennikarze cały czas wszystkim się narażają. Bardziej narażam się myśliwym czy Ministerstwu Środowiska. Więc na pewno nie będę się przejmować ewentualnym zakazem wstępu na imprezy w USA. A miłą nagrodą są zaproszenia udzielenia wywiadów w światowych telewizjach.

Post udostępniony przez Kinga Rusin- Official Profile (@kingarusin)

To właśnie to zdjęcie wywołało tak ogromne zainteresowanie internautów i mediów!

Kinga Rusin i Adele
Instagram

 

Więcej na temat Kinga Rusin
Przeładuj

Co Basia Kurdej Szatan sądzi o nowej prowadzącej "Dance, dance, dance"? "To już mnie..."

zobacz 01:44