Reklama

Justyna Steczkowska o śmierci mamy opowiedziała w podcaście „Call me mommy” na YouTube. Temat wrócił z całą mocą, choć - jak wiadomo - Danuta Steczkowska zmarła nieco ponad pięć lat temu. W rozmowie z Agatą Reszko-Boguszewską artystka skupiła się na tym, jak wyglądały ostatnie etapy choroby i jak bardzo to doświadczenie odcisnęło się na codzienności całej rodziny.

Justyna Steczkowska wspomina mamę

Wokalistka podkreśliła, że Danuta Steczkowska była dla niej jednym z najważniejszych autorytetów. W domu, w którym dorastała, muzyka miała szczególne znaczenie - mama, wychowując dziewięcioro dzieci, zaszczepiła w nich miłość do dźwięków i pracy nad talentem. W tej historii nie chodzi więc wyłącznie o stratę, ale też o mocną, wieloletnią więź, która do końca była bliska i bardzo osobista.

(Śmierć mamy - przyp. red.) miała wpływ na moje dzieci - to na pewno. Bo pierwszy raz były tak blisko śmierci, takiej, która jest nieuchronna w życiu każdego z nas, i widziały krok po kroku, jak to się dzieje. Były też o tym informowane, też pożegnały się z babcią, zrobiły wszystko, co w ich mocy, żeby babcia była szczęśliwa w domu

Steczkowska wróciła do momentu, gdy po ciężkim wylewie jej mama poruszała się na wózku inwalidzkim i wymagała całodobowej opieki. Wtedy zabrała ją do swojego domu i sama się nią zajmowała. Ten etap życia oznaczał reorganizację planów, rytmu dnia i domowej przestrzeni - tak, by Danuta Steczkowska mogła być blisko, w rodzinnych warunkach i w atmosferze troski.

Justyna Steczkowska do dziś żałuje jednego

Najbardziej osobisty fragment rozmowy dotyczył żalu, który - jak przyznała - wciąż w niej siedzi. Steczkowska powiedziała, że mimo wspólnie spędzanego czasu nie doszło między nimi do szczerej rozmowy „jak kobieta z kobietą”, już z perspektywy dorosłych osób.

Jedyne, czego żałuję, to, że nie mogłam z nią pogadać jak kobieta z kobietą. Wiesz, kiedy już miałyśmy czas dla siebie i ona już nie była w aż takim biegu wychowania dzieci i wnuków. Żałuję, że tak nie usiadłam z nią i nie pogadałam o tym, jak jej się żyło. Ale nie jak matce, bo to widziałam przecież. I też mam tego absolutną świadomość, że to było dla niej naprawdę trudne i że ze wszystkim sobie dała radę. Była bardzo dzielna

Steczkowska przyznała jednak, że zdążyła podziękować mamie za poświęcenie, troskę i miłość, jaką obdarzyła ją i jej rodzeństwo.

Chciałabym zadzwonić dzisiaj do mamy. Nie mam już takiej możliwości, więc jeśli ktoś z was ma, to naprawdę warto się po prostu cieszyć tymi chwilami, bo one nie trwają wiecznie

Wyznanie Justyny Steczkowskiej poruszyło internautów, a ona sama nie potrafiła powstrzymać łez.

Zobacz także: Anna Powierza zabrała córkę do śniadaniówki. Tak wygląda 12-letnia Helena. Podobna do mamy?

Kurzajewski i Majdan nagle wypalili o byłych żonach. Nie hamowali się

Justyna Steczkowska w finale "Tańca z Gwiazdami", fot: Wojciech Olkusnik/East Warszawa
Justyna Steczkowska w finale "Tańca z Gwiazdami", fot: Wojciech Olkusnik/East Warszawa
Reklama
Reklama
Reklama