Joanna Racewicz podzieliła się swoim szczęściem. Pokazała w mediach społecznościowych zdjęcia z wydarzenia, które nazwała "ślubem sama ze sobą". Pozując w sukni ślubnej, niczym panna młoda, wyjaśniła wszystko. 

WIDEO

player placeholder

Joanna Racewicz wzięła ślub sama ze sobą

Sezon ślubny trwa w pełni. Niedawno informowaliśmy o hucznym ślubie Klaudii Halejcio i Oskara Wojciechowskiego, który odbył się w Prowansji we Francji, a dziś media na całym świecie rozpisują się o ślubie Taylor Swift i Travisa Kelce, który odbył się w Madison Square Garden w Nowym Jorku. Ślubnymi wieściami, choć w wyjątkowym stylu podzieliła się także Joanna Racewicz. 

Joanna Racewicz opublikowała nagranie, na którym pozuje w białej sukni ślubnej i ogłosiła:

Zobacz także:

Ja. Panna młoda. Dość dorosła. Na własnym ślubie. Sama ze sobą. Prawdziwa. Zdziwieni? Doskonale rozumiem. Więc - po kolei.

O co chodzi? 

Dlaczego Joanna Racewicz wzięła ślub "sama ze sobą"? 

Joanna Racewicz wyjaśniła, że zdecydowała się na symboliczny ślub "sama ze sobą", po odnalezieniu siebie na nowo. Jak wyjaśniła, jest to projekt "One&Only": 

Nie wiem, kiedy zaczęłam od siebie odchodzić. Może wtedy, kiedy ważniejsze stało się to, czego
oczekują inni. Albo kiedy uczyłam się być dzielna. Lata pogoni, przymusu, wymagań, ocen, krytyki. Aż pojawiły się w moim życiu cudne kobiety. Moje Siostry. I zaprosiły do projektu One&Only. Nie obiecały, że stanę się kimś innym. Nie powiedziały, że trzeba mnie naprawić. Nie zmuszały do bycia „lepszą wersją siebie”. Przypomniały tylko, że przez cały ten czas wystarczyło wrócić do siebie. Do źródła.

Ślub miał być zwieńczeniem całego projektu:

Droga zajmuje 21 magicznych dni. Codziennie tylko kilka minut. Lekcje, ćwiczenia z lustrem, zeszyt refleksji, medytacje, cisza. Bez presji. Bez wyścigu. We własnym rytmie. Potem przychodzi dzień spotkania. Z kobietami, które odważyły się zatrzymać. Jest rozmowa. Jest uważność. Jest obecność. I gość specjalny, wielka niespodzianka.

Dalej kontynuowała: 

A na końcu jest doświadczenie, którego nie da się opowiedzieć. Symboliczny Ślub ze Sobą. Moja najpiękniejsza ceremonia. Moment, w którym pierwszy raz od lat możesz powiedzieć: „Wybieram siebie.” Ta chwila zostawia spokój. Czułość. Łagodność. Poczucie bezpieczeństwa. Obietnice, że będziesz po swojej stronie. Jeśli czujesz, że od lat troszczysz się o świat, tylko nie o własne dobro - może teraz już czas, żeby wrócić do domu. Do samej siebie. (...) Wasza J. 

Cały wpis znajdziecie poniżej. 

Zobacz także: